kolejna

Kolejna sztunia do kolekcji. Nawet niezła!

I oto jest! Kolejna sztunia do kolekcji. Ciekawe ile jeszcze będę ich miała? A co najważniejsze, czy kiedykolwiek będę miała ich serdecznie dość i zapragnę się ich pozbyć?

Milsza mi rana na ciele niż zadra w sercu

Nie trzeba być osobą z niepełnosprawnością, by móc pochwalić się bliznami na ciele. Nasze beztroskie zabawy w dzieciństwie, przebyte choroby i wypadki, a nawet niesforne zwierzaki, mogą nieopatrznie zostawić nam niechcianą pamiątkę w postaci blizny. Starzy wyjadacze tematu po prostu patrzą na białą lub różową połyskującą kreskę na swoim ciele, wzruszają ramionami i robią: Phi! Kolejna sztunia do kolekcji! A mało to ich było? Ze wszystkich rodzajów blizn najbardziej chciałabym mieć tylko i wyłącznie blizny na ciele. W przeciwieństwie do tych, które powstają w naszej psychice, one szybko się goją. Tak. Ból fizyczny bywa łatwiejszy do ukojenia niż rany, które ludzie zadają nam w serce i umysł.

Nigdy nie wstydź się swoich blizn

Nigdy nie wstydziłam się swoich blizn. Ktoś kiedyś spytał mnie, czy noszę tatuaże? Będziesz zaskoczony moją odpowiedzią. W pewnym sensie tak. Tatuaże opisujące moją historię. Obrazujące walkę, którą stoczyłam. Blizny są jak ordery świadczące o tym, że się nie poddaliśmy, choć bywało ciężko. Miałam chyba czternaście lat, gdy jakaś dziewczyna na mieście krzyknęła za mną, że moja blizna jest obleśna. Przeczytaj jak zareagowała moja koleżanka. Nie uwierzysz co się wtedy stało. Byłam w szoku. Wiesz co czułam? Nie, to nie była złość. To było zdziwienie, że ktoś może mieć problem z tym, co noszę na mym ciele. Przecież to ślady walki. Dowód tego, co przeszłam. Czy według niej powinnam się tego wstydzić? Wystrzegać, by kolejna blizna nie ujrzała światła dziennego? Nie chciałam się nakręcać przeciw własnemu ciału. Już i tak bardzo źle przechodziłam okres dojrzewania. Wstydziłam się tego jaka jestem niska. Na szczęście po kilku latach wyleczyłam się z kompleksów.

Kolejna sztunia do kolekcji

Miesiąc temu przebyłam operację wszczepiania endoprotezy stawu biodrowego. Mam dopiero 28 lat, a już musieli mnie kroić przez sypiące się biodro. Bolało, bałam się jak jasny szlag. Ale jestem mamą. Niepełnosprawną, niskorosłą mamą, która uczy dziecko, że w życiu należy przeskoczyć każdą przeszkodę. I zrobiłam to dla niego. Choroba nie zwalniała, czas uciekał. Trzeba było działać szybko. Już w miarę doszłam. Jest o niebo lepiej, niż gdy pisałam jak się czujesz Miniaturowa? Ale kilka dni temu przeżyłam mały szok. Wyciągnięto mi metalowe zszywki z rany, powoli zaczęły odpadać też strupy. Przedwczoraj odpadł ostatni. Czy to się jakoś świętuje? 🙂 Zrobiłam zdjęcie blizny na moim udzie, spojrzałam na telefon i…
– O k@#a jaka ona jest dużaaaaa! Widziałeś? – Płaczliwie zajęczałam chłopakowi.
– Widziałeś. Masz większe – Odparł ze spokojem mój Gajowy – Kolejna do kolekcji. I co z tego?
– No… w sumie racja – Przytaknęłam uspokojona. 

Co z tego? To tylko kreska na skórze. Kolejna do kolekcji. Przyzwyczaiłam się już do moich blizn. Nigdy jakoś szczególnie mi nie przeszkadzały, ani się ich nie wstydziłam. Są rzeczy ważniejsze niż mój wygląd, które definiują mnie jako człowieka. A poza tym…

Ludzie nie widzą naszych blizn, jeśli umiejętnie zasłonimy je uśmiechem i pogodą ducha.

 


Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł, udostępnij go dalej. To Twoje ciche dziękuję za serce, które włożyłam w jego stworzenie.

Pani Miniaturowa <– to magiczne klikadełko przeniesie Cię na mój fanpage na Facebooku. Tam klikasz „lubię to” i śmiejesz się z pozostałymi trzema tysiącami osób z moich postów i grafik. 

(Wizyt 573 times, 1 wizyt dzisiaj)