Jak się czujesz Miniaturowa? – O nastrojach po operacji

Jak się czujesz? – To teraz najczęściej zadawane mi pytanie. Pytają wszyscy: rodzina, przyjaciele, znajomi, nieznajomi. To bardzo miło z ich strony. Wreszcie kogoś obchodzę, a ja zawsze słaba byłam w obchodzeniu! Urodziny źle obchodziłam, bo rano budziłam się trzeźwa. Płoty źle obchodziłam, bo ostatecznie i tak zawsze gdzieś się gubiłam, no lebioda ze mnie straszna w obchodzeniu. A tu bum! Ja kogoś poprawnie obchodzę, ale fajnie 🙂 

Jak się czujesz? Echem w mojej głowie.

No nijak tak. Po operacji zrobiłam się strasznie monotematyczna. Jak w kółko dostajesz gorączki, migreny, mdłości, gorączki, migreny, mdłości, to Twoje horyzonty drastycznie maleją. Wracam do swojej strefy komfortu, by dojść do wniosku, że w sumie komfortu tam już nie ma, bo coś w dupę uwiera A tak, gniecie. To moje metalowe rękodzieło na biodrze/tyłku, którym lekarze po operacji przyozdobili me ciało. Dwie zszywki im się troszku omsknęły, lądując idealnie w ranie. Au! 

Jak się czujesz? Jakoś…

Tak bezużytecznie. Mogę chodzić tylko o kulach, nie wolno mi się schylać, pochylać, kucać, obracać nogi wokół własnej osi, nawet salto w tył jest zabronione. Nie umiem się sama ubrać, zwłaszcza skarpetek i butów. Wyspać też się nie umiem. Nie umiem się sama wykąpać, nie radzę sobie nawet z szykowaniem jedzenia, bo nie mogę za długo stać. Jeszcze tydzień temu wchodzenie do łóżka zajmowało mi około 5 minut. Wychodzenie niemalże 10. Moje ręce nie miały siły mnie wyczołgać, przy jednoczesnym dbaniu, by nie rotować operowanej nogi. Nienawidzę być zależna od innych. Chciałam to mam. Sama radość, być bezużytecznym worem marudzenia i kwilenia nad swoim losem. Polecam 2/10.

Drobne przyjemności

Dnie spędzam na romansowaniu z BrzydUlą, Dr Quinn i cieplutką kołderką. I tu mamy proszę państwa sprzeczność. Bo mi nie wolno leżeć, mam dużo chodzić, ćwiczyć, a mój kot zerka przez to na mnie z niesmakiem. I ja tę sprzeczność zwalczam stojąc nad kotem, który dostaje zawału za każdym razem, gdy niczym czteronogi pająk, wpełzam do salonu. Stoję i paczam. Jak sięgnę (schylać się nie mogę, kucać nie mogę, palić, gwałcić i rabować wiosek też nie mogę) to kota sobie głaskam. Jak nie głaskam to kicikam, a ta pręgowana łachudra nie reaguje. To jest skandal proszę państwa! Ja się będę odwoławo… odwołuwa… odwowyłowała… nosz kurna no, ja się będę odwoływała! Człowiek to wykarmił, piersią niemalże! Ja do niej po nocach wstawałam, jeść kupowałam, po weterynarzach woziłam, przy głośnych protestach rzeczonej kotki, nie pani weterynarz, a ona mi się tak odwdzięcza. 

Jak się czujesz, boli Cię coś?

Nie boli. Gdy przeszły mi migreny, to już mnie nic nie bolało, poza krzyżem w nocy. Może krzywo wisiał na ścianie, nie wiem. Tabletki przeciwbólowe wzięłam dwa razy i odstawiłam. Bo to one sprawiały, że czułam się gorzej. Po odstawieniu okazało się, że ich nie potrzebowałam, bo to nie bolała mnie noga, tylko ludzka głupota, zawiść i jak pasożyty żerują na niczym nieświadomych ludziach. Szkoda mi ich. Ludzi, nie pasożytów. 

Jak się czujesz? Drętwo.

Taki drewniak ze mnie. Przez ostatnie 23 lata dylałam po świecie z 2,5 cm krótszą nogą. Nagle w jedną godzinę nogę naprawiono. Niestety mięśni nie da się wymienić. Protestują. Wiecie, palą opony, skandują różne hasła, biegają po mieście z transparentami, rzucają kostką brukową w policjantów. Kurcze i te przykurcze. Też są. Nie potrafię wyprostować lewej nogi, gdy leżę. „To nie leż” – dżizys, genialne! Lekarze twierdzą, że nie potrzebuję rehabilitacji. Ja szanuję, że dbają o moje ulubione hobby, czyli opierdaling, ale staw biodrowy już nie boli (bo go nie ma), to nie popadajmy ze skrajności w skrajność. Jakieś sanatorium ze spa też by się przydało 🙂 Tam nawet, poza piciem, włóczeniem się i podrywaniem 80 letnich kuracjuszy, byłabym skłonna troszkę poćwiczyć. Koniecznie z przystojnym fizjoterapeutą. Tylko jeszcze muszę go załatwić. W sensie nie będę go mordować, tylko muszę sobie jakoś ten wyjazd wyczarować. Jak zwykle nie wiem jak, gdzie, z kim, po co, na co i dlaczego. Się ogarnie się. Coś.

Dobrze, że już po wszystkim i już niedługo będzie mi lepiej. Jeszcze tylko muszę odrobinkę poczekać… i troszkę ponarzekać.
A Ty, jak się czujesz? 🙂


Pani Miniaturowa <– to jest magiczne klikadełko, które przeniesie Cię na mój fanpage na Facebooku. Tam sobie klikasz „lubię to” i śmiejesz się z pozostałymi trzema tysiącami osób z moich postów i grafik. 

(Visited 486 times, 1 visits today)
  • Wiem jak sie czuje czlowiek po operacji to najgorsze momety ale powoli do przodu 😉 swietny wpis życzę zdrówka oczywiscie 😉

  • Marudź i zrzędź ile wlezie – ojojanie pomaga!
    Człowiek czuje się strasznie, gdy nagle traci sprawność i najprostsza czynność urasta do rangi mega wyzwania – szacun za dystans, nie każdego w takiej sytuacji na to stać.

  • Wracaj do formy, zdrowia i najleoszego humoru. Ściskam!

  • Pięknie to ujęłaś 🙂 zresztą jak zawsze. Dziś czuję się jak zombi matka!!! z bolącą dupą bo spadłam w nocy z łóżka jak wstawałam do dziecka 🙂

  • Justyna Łagowska

    Ok, odpowiadanie po raz tysięczny na pytanie „Jak się czujesz?” może być już powoli męczące, aleee… doceń to, że masz wokół siebie ludzi, którzy się troszczą o Ciebie i dają wsparcie! <3 Poza tym mega wpis, zresztą jak wszystkie na Twoim blogu:) Zdrowiej!

  • Olga Dąbrowska

    Życzę zdrowia!

  • Czułem się dobrze. Teraz po przeczytaniu trochę mi przeszło, ale wrócę do siebie 🙂 Dobrze że już po wszystkim. Z bólem sobie też poradzisz, bo jesteś w końcu Miniaturowa co nie?!

  • Kasia Bolek

    jeśli wiesz że niedługo będzie lepiej to połowa sukcesu. A koty to łajzy, najmilsze są jak widzą pełną michę w ręce, chociaż czasem potrafią zaskoczyć. Trzymam kciuki, żebyś znalazła jednak jakąś odpowiednią pozycję do oglądania Dr quinn…jeszcze Przyjaciół polecam na poprawę zdrowia 🙂

  • „palić, gwałcić i rabować wiosek też nie mogę” – ja bym bez tego nie przeżyła! 😀
    Jesteś bardzo dzielna. Nie miałam jeszcze okazji pogratulować Ci za odwagę, za TVN, za te wszystkie małe fajne rzeczy – gratuluję! Ciśnij faktycznie o jakieś sanatorium. W zeszłym roku ja przesiedziałam w takim jednym trochę czasu. Przystojni fizjoterapeuci, świeższe powietrze i trochę gimnastyki potrafi zdziałać cuda 😛 😉

    Zdrówka! :*

  • Justyna

    Życzę dużo sił i szybkiego powrotu do zdrówka! 🙂 Pozdrawiam

  • widzę, że nawet w czasie rekonwalescencji udaje ci się zachować poczucie humoru 🙂

  • Super dzieciaczki

    Trzymaj się, musi być lepiej.

  • Życzę dużo sił! Momenty po operacji są najgorsze, człowiek czuje się jakby wstał z martwych. Tez nie polecam 😉

  • Doskonale Cię rozumiem. Dopadło mnie ostatnio zapalenie kaletki w ramieniu na szczęście lewym i szlag mnie trafia że jestem obolała i ciężko mi coś zrobić. Oczywiście nie jest to porównywalne w żadnym wypadku do Twojej sytuacji ale już mogę się wczuć w Twój stan i współczuć głęboko …Szybkiego powrotu do pełnej sprawności!! 🙂

  • „A Ty, jak się czujesz?”

    Oj, umiesz w CTA :))
    [call to action, wezwanie do działania]

    • Hahaha blagam to chyba moje najglupsze pytanie na blogu, wpisałam je odruchowo 😀

  • Bardzo lubię czytać Twój blog – masz ogromny dystans do siebie, a jednocześnie Twoje wpisy są mądre i wartościowe. Trzymam kciuki za szybki powrót do pełni zdrowia 🙂

    • Dziękuję za tak miłe słowa :*

    • Roman Sidło

      Podpisuję się pod słowami Kingi

  • Od dawna Cię obserwuję i mocno trzymam kciuki 🙂 :*

  • Ano trudno się po operacji czuć dobrze 😉 Ale życzę szybkiego powrotu do sprawności 🙂

  • Krystyna Polek

    o! I korzystaj z tej okazji, że możesz bezkarnie narzekać! Wszyscy Ci teraz to wybaczą 😉

  • Dokładnie wiem o czym mówisz. Od mojej ostatniej operacji za chwilę minie rok. Przez pierwsze ….6 miesięcy zaległam ozdobnie w łóżku przez większość doby! Jak tylko mogłam wstać, bunt się we mnie zrodził – i pojechałam w góry! Boszeeee- zero kondycji, ale gdzieś tam się wspięłam…to skutkowało ponownym leżeniem w wyrze. Za to mąż wyspecjalizował się we wszystkich domowych obowiązkach…a i śniadanie podane do łóżka jakoś lepiej smakowało! 😉

    Trzymaj się! Niech sprawność wraca jak najszybciej!

  • 🙂 Niech tych drobnych przyjemności będzie jak najwięcej, aby przyćmiły bóle!

  • Tak po ludzku trzymam kciuki, by bóle ustępowały i sprawność wracała.
    A abstrahując zupełnie od tych mało przyjemnych perypetii, to jak zwykle napisałaś tekst tak, że nie mogłam się powstrzymać przed uśmiechem. Uwielbiam <3

  • Z tymi lekami na ból też mam historię. Po zabiegu na łokieć zapisali mi kodeinę (!) I mówili, by brać co trzy godziny (!!), bo będzie mnie skręcało z bólu, ale nie byłabym sobą, gdybym nie chciała tego poczuć/sprawdzić (wiem, masochistka ze mnie). Jedna godzina, dwie, pięć, 24… null. Tylko takie śmieszne mrowienie. Albo mam wysoki próg bólu, albo Angole histeryzują (ten paracetamol przy każdym kichnięciu), albo doktorkom się coś pozajączkowało (jednak na panią chirurg nie dam złego słowa powiedzieć – złota kobitka, która przez pól godziny słuchała mojego jęczenia na stole bez zbędnych komentarzy, a nawet pożartowała, by mnie rozluźnić). Recepta na kodeinę leży odłogiem w papierach po dziś, nawet nie wiem, czemu nie wywaliłam.

    • Mi kazali brać co 12 godzin jednocześnie ostrzegając, że mam uważać, żeby nie brać zbyt długo. Po tym jak zwymiotowałam wszystko na miesiąc wstecz i czułam się jakbym była naćpana, nie kojarzyłam jak się nazywam, zapominałam po co gdzieś idę :/ odstawiłam to g***** i okazało się, że nic mnie nie boli, poza tymi dwiema zszywkami, które mam wbite prosto w ranę 🙁

      • Co te opiaty robią z człowiekiem… ojojamy :*

      • Swoją drogą – te dwie zszywki nie kwalifikują się przypadkiem pod jakieś odszkodowanie? Dyskomfort, błąd w sztuce i cały ten kram?

        • W środę będę burczeć na wyciąganiu, niech tylko spróbują mi nie dawać znieczulenia! Czuję, że dam popisowy koncert.

  • Trzeba ojojać?