Samotną mamę przygarnę na nianię!

Dawno temu moi czytelnicy zauważyli, że cierpię na specyficzną odmianę pecha. Spotykam w życiu ludzi o „nietuzinkowej osobowości”. Przytrafiają mi się dość nietypowe zdarzenia, a absurdy dnia codziennego to moje drugie imię. A może to takie moje „inne” szczęście? Przecież nawet krótka przygoda z portalem randkowym bardziej przypominała casting do telewizyjnego show „Samotną Mamę Przygarnę Na Nianię”, niż zwykła orientacja w terenie.

Nigdy nie słyszałeś o show „Samotną Mamę Przygarnę Na Nianię? Nic dziwnego, bo nie istnieje. Właśnie je wymyśliłam. Lecz uważam, że to doskonałe określenie relacji między samotnymi rodzicami na portalach randkowych. Zero delikatności, zero romantyzmu (w internecie nic nie jest romantyczne), tylko suche fakty, nachalny wywiad lub wręcz przesłuchanie skazańca. Jeżeli byłaś/jesteś samotną mamą szukającą za pomocą internetu, interesującego partnera do rozmów, to chyba wiesz, o co mi chodzi (albo jak zwykle to tylko ja musiałam mieć farta do drewniaków). Każda pierwsza randka jest jak wywiad, lub rozmowa o pracę, to najszczersza prawda. Ale gdy przychodzisz gdzieś (nawet wirtualnie) tylko pogadać, to raczej nie spodziewasz ustawiania cię pod gradobiciem pytań. I to często dość dziwnych pytań.

Już wiem, że męskie grono czytelników znienawidzi mnie za ten tekst. Nie twierdzę, że wszyscy jesteście tacy sami jak kolesie, o których napisałam, ale muszę to opowiedzieć do końca. Takie rzeczy dzieją się naprawdę i to nie jest fajne!

Generalnie mężczyźni, ściślej rzecz ujmując – samotni tatusiowie- sprawili, że poczułam się jak przedmiot na aukcji. Było ich kilku, po prawie trzech latach, nie odróżnię już jednego od drugiego, bo wszyscy działali według jednego schematu – upolować zdobycz dla siebie i swoich dziatek.

Nie było pitu-pitu o pogodzie, ulubionej muzyce, alergiach na sierściuchy, czy poglądach na różne życiowe tematy. Nope. Było profesjonalne „interwiu”. Doszło do tego, że nie byłam pewna, czy zamiast na portal społecznościowy przez przypadek nie zalogowałam się na jakieś „szukam.pracy.seks.gratis”.

Przywitanie wyglądało jak…sama nie wiem co. Propozycja? Zachęta? „Cześć jestem X, mam firmę, samochód taki i siaki i jestem samotnym tatą”. Jedna gorsza od drugiej… Fajny haczyk stary, ale ta rybka tego nie połknie. Później było już tylko zabawniej. Palisz? Dużo pijesz? Lubisz dzieci? Lubisz seks? Przeplatane z narzekaniem na swoją byłą i chełpieniem się jakimi są wspaniałymi ojcami, bo odpowiedzialnie opiekują się swoimi własnymi dziećmi. I to na dodatek samotnie! Jak gdyby to nie było ich normalnym obowiązkiem jako rodzica.

Nie twierdzę, że samotni rodzice nie są bohaterami. Nie zrozumcie mnie źle! Wiem też, że narzekanie na ex jest ważną częścią dochodzenia do siebie po nieudanych związku. Tylko jest jedno ale. W zaledwie 10 min rozmowy dowiadywałam się od obcego faceta, że matka jego dzieci to suka. Pewnie to prawda, ale czy informowanie mnie o tym w pierwszej kolejności jest konieczne? Zjawiłam się tam pogadać, miło spędzić czas, a tymczasem…eh.

Przypomnę raz jeszcze, żeby zachować absolutną poprawność polityczną – nie wszyscy samotni ojcowie tacy są, a samotne matki nie są święte. Nikt Wam tego tutaj nie próbuje wmówić, więc bez focheszków moi drodzy.

Samotną mamę przygarnę na nianię

Niestety ci panowie traktowali samotne mamy dość przedmiotowo. Takie odniosłam wrażenie, więc proszę nie wmawiajcie mi, że czułam coś innego. Oni nie szukali kogoś do rozmowy, spacerków po parku, czy wypicia kawki w sympatycznym towarzystwie. Nie. Ich zachowanie wyraźnie wskazywało na to, że choć tak wspaniale się zachowali przejmując opiekę nad dziećmi, gdy ich matka nie wydoliła wychowawczo, lub najzwyczajniej w świecie, uciekła od rodziny, to powoli mają tego dość. Nie mają już siły na bycie non stop Super (i mają do tego prawo!), chcą wrócić do męskich rozrywek, a uciec od przedszkolnych zebrań, teatrzyków, placów zabaw i wiązania różowych wstążeczek. Mówiąc prościej, potrzebowali niani do dziecka, mamki zastępczej, która uwolni ich chociaż spod części brzemienia opieki nad dziećmi. A i sądząc po pytaniach z podtekstem, również „żonki na godziny”, głównie te nocne… I nie wywnioskowałam tego tylko na podstawie tych paru wstępnych pytań! Choć przy tekście „po ilu dniach znajomości dałabyś się namówić na oral?” włączył mi się syndrom:samotną m

Ja jeszcze jestem w stanie ich zrozumieć. Potrafię podejść do tego z dystansem. Mogę się domyślać co przeżywają i dlaczego mają dość. Ale pomyślcie, jak w takich sytuacjach kształtuje się obraz samotnego taty, w głowie wrażliwej kobiety, która zalogowała się na portal, by poznać kogoś wartościowego? Trafi się jeden, drugi, trzeci taki facet, który za obietnicę głębszego uczucia, będzie próbował przerobić ją na nianię dla swoich dzieci i ona całkowicie straci wiarę w to, że istnieją jeszcze porządni mężczyźni. Czy tego właśnie chcemy?

Nie ma nic smutniejszego niż kobieta wlokąca za sobą bagaż negatywnych życiowych doświadczeń, dobijana stycznością z takimi egoistycznymi, fałszywymi typkami. Ona już zawsze będzie przekonana, że „wszyscy faceci są tacy sami”, a to zdecydowanie nie jest w interesie pozostałych, normalnych mężczyzn. Dlatego panowie, jeśli można, taka mała prośba, pozwólcie sobie czasem na odrobinę romantyzmu, wrażliwości i empatii. Jaja, za przeproszeniem, Wam od tego nie odpadną.

Jak Wam to łechcze męskiego ego, to zgrywajcie sobie do woli kozaka w knajpie, gdy koledzy klepią po pleckach i wołają „znajdź sobie fajną laskę, która i dzieciakami się zajmie i dupy da”, ale nie bierzcie sobie tych złotych rad zbyt głęboko do serca. Przecież to nie jest ścieżka, którą chcecie podążać. Tak nie robią dojrzali mężczyźni.

Karma wraca – chcecie mieć miłą, dobrą kobietę to sami bądźcie dobrymi ludźmi. Nie wykorzystujcie. To naprawdę proste. 

Pozdrawiam
Pani Miniaturowa