Osobiste przemyślenia

Pierwsza klasa inna niż zwykle

Lada moment szkolne mury w całej Polsce zapełnią się roześmianymi, rozkrzyczanymi dzieciakami. Stęsknione za koleżankami i kolegami z klasy starszaki, znudzone, wiecznie niewyspane najstarsze roczniki i one – podekscytowane maluchy, które do szkoły zawitają pierwszy raz. Czy ich pierwsza klasa będzie różnić się od mojej? Z całą pewnością tak.

Pierwsza klasa inna niż zwykle

W wieku 5 lat zachorowałam na chorobę Perthesa, w związku z tym miałam zakaz chodzenia. Pakowano mnie nawet na wózek, czego szczerze nienawidziłam. Leczenie trwało kilka lat i jak się okazało, zupełnie zmieniło mój start w edukację. Nie mogłam iść do szkoły razem z innymi siedmiolatkami z mojego rocznica. Zorganizowano dla mnie indywidualne lekcje domowe z cudowną Panią Ulą. Niestety przesympatyczna i zawsze uśmiechnięta nauczycielka nie była w stanie zastąpić mi towarzystwa innych dzieci w klasie. Na początku nawet nie zdążyłam ich dobrze poznać. Byłam na rozpoczęciu roku szkolnego i na pasowaniu na pierwszoklasistę. Zostałam przydzielona pod skrzydła Mamy, która została moją wychowawczynią. Co jak co, to wcale nie gwarantowało taryfy ulgowej w szkole 🙂 Musiałam też mówić do niej „proszę pani”. Okropieństwo! Niestety całą pierwszą klasę spędziłam w domu, ponieważ wciąż nie mogłam zbyt dużo chodzić, mnóstwo czasu też zajmowała moja rehabilitacja.

 

pierwsza klasa ja i mama

Druga pierwsza klasa

Do szkoły na nieco dłużej zawitałam dopiero w drugiej klasie. Trudno było uczyć się nowych zasad, reguł i zwyczajów panujących w placówce, gdy inne dzieci poznały je już rok wcześniej. Każda moja wpadka, czy nieodpowiednie zachowanie spotykało się ze zdziwionymi twarzami dzieci, które już od dawna wiedziały, że tak się nie robi. Na szczęście pod czujnym okiem Mamy, która musiała zostać moją wychowawczynią, powoli wyszłam na prostą. Choć okazało się, że tak długa rozłąka z rówieśnikami wpływa na ilość uwag z zachowania, za gadanie na lekcji 🙂 Dobrze, że w pracy nie dają takich uwag, bo nie wiem, jak ja bym się teraz rodzicom wytłumaczyła 🙂

Szkoła z klasą

Historia mojej podstawówki ciągnie się od ponad 70 lat, lecz to nie znaczy, że tak długo do niej chodziłam 😉 Za to jej uczniami było kilka pokoleń mojej rodziny. Prawdopodobnie prababcia, a na pewno moja babcia, mama i jej siostra, moje ciocie i wujkowie, moja siostra, ja, mój mąż (!) i mój syn Omen. To niesamowite uczucie chodzić po budynku jako rodzic, pamiętam nasze drewniane stoliki, jeszcze z podnoszonymi pulpitami, gdzie można było chować swoje rzeczy. W blacie był wydrążony otwór, ale chyba nie na kałamarz, bo aż tak wiekowa nie jestem 🙂 Teraz, ostatnie chwile moje i Omena w tej podstawówce, to interaktywne tablice, e-dziennik, projektory, monitoring i eleganckie kolorowe ławki. Lecz duch kilkudziesięcioletniej szkoły, nigdy nie opuścił jej murów, choćby dzięki izbie pamięci.

Jutro rozpoczynamy nową przygodę. Czeka nas pierwsza klasa, choć tym razem w technikum. Życzcie powodzenia Omenowi i żeby te 5 lat szybko minęło!

Jak zapamiętaliście Wasz pierwszy dzień w szkole?

 


Pani Miniaturowa – odwiedź mój fanpage na Facebooku
Miniaturowa.pl – odwiedź mój profil na Instagramie

Skip to content