Dziewczyna z wyrokiem: niska

Posted on Posted in Osobiście, Parenting

Dawno temu żyła sobie mała dziewczynka. Nawet bardzo mała. Chyba nawet zbyt mała, bo jej wzrost zaczął poważnie niepokoić rodziców. Dlaczego jest taka niska? – zadawali sobie to pytanie. Z pewnością badania wyjaśnią sprawę. Udali się wiec z dziewczynką do lekarza, a tam usłyszeli wyjaśnienie, które później okazało się dla niej dożywotnim wyrokiem. Została skazana na chorobę.

Rodzice dziewczynki często zastanawiali się, czemu ich córeczka jest taka malutka. Wiedzieli, że nie każda dziewczynka musi być duża, ale ich była wyjątkowo niska. Postanowili poszukać odpowiedzi na dręczące ich pytanie. Gdy miała robiony bilans dwulatka, zapytali pielęgniarkę przeprowadzającą badanie, gdzie się podziały zagubione centymetry ich córki. Przecież trochę ich za mało. A mogło by być nieco więcej. Pielęgniarka prychnęła lekceważąco.
– A czego się państwo spodziewali? Skoro wy jesteście niscy to i dziecko będzie niskie! – odpowiedziała pielęgniarka, zupełnie lekceważąc fakt, że dziewczynka była na dolnej granicy siatki centylowej.

Kiedyś to były inne czasy, nikt nie przestrzegał tak restrykcyjne norm, tabelek i mądrych książek, jak dziś. „Skoro rodzice są niscy to i dziecko MUSI być niskie”. A dziewczynka była niska, także wszystko było w normie, więc czegóż tu się czepiać?! Wszystko w porządku. „Czego państwo ode mnie chcą?!”

Chcieli tylko odpowiedzi. Pomocy. Wskazania odpowiedniego kierunku. Ta kobieta i każda następna, a później lekarka rok w rok powtarzały, że wszystko OK. Lecz chyba same sobie nie wierzyły. Zwłaszcza, gdy dziewczynka pierwszy raz trafiła do szpitala. Ale o tym jest już inna historia.

Drogi rodzicu, ufaj swojej intuicji. Nie pozwalaj się zbywać i olewać problemów zdrowotnych twojego dziecka. Każde odchylenie od normy powinno być dla ciebie niepokojące. Sprawdzaj. Dociekaj. Badaj. Najwyżej miło się zaskoczysz. 

Nie usłyszysz tak jak moi rodzice po wielu latach – „czemu jej państwo nie zbadali! Teraz już za późno na leczenie. Już zawsze będzie niska!”

A przecież próbowali, pytali, nie zgadzali się z tym, lecz wciąż byli zbywani. Dopiero po niemalże 8 latach wydało się, że organizm dojrzał zbyt szybko, że już nawet hormon wzrostu nie pomoże. I jedynie co pozostaje do zrobienia to naprawić, zrujnowany innymi chorobami, kręgosłup i staw biodrowy. I przyzwyczaić dziesięciolatkę do tego, że już nigdy nie będzie w pełni zdrowa, że już nigdy nie urośnie. Że zostanie na zawsze niska i tylko z tej perspektywy będzie dane jej poznawać świat. Od dołu.

Oto ja. Dziewczynka z wyrokiem: niska.

Drodzy rodzice. Nie pozwólcie sobie wmówić, że to co was niepokoi, powinno być dla was normą. Zadbajcie o to, by cudze lenistwo, zaniedbanie, czy zwykła nieświadomość nie wyrządziła wam i waszemu dziecku, takiej krzywdy jak mi. 

Niech już żadne dziecko nie otrzyma dożywotniego wyroku: chore.

Pozdrawiam, dziewczyna z wyrokiem: Pani Miniaturowa

(Visited 2 614 times, 1 visits today)
  • Pingback: W kolejce po kulturę - historia pewnego wkurwienia - Pani Miniaturowa()

  • Pingback: Byłam dziewczyną na wózku - poznaj moją historię - Pani Miniaturowa()

  • Ada

    Pani Miniaturowa, dziękuję że poruszyłaś tak ważny i bagatelizowany temat. Apel do rodzica żeby ufać swojej intuicji chciałam również poruszyć już dawno, jednak nie wiedziałam jak…. Jestem mamą Nikosia cierpiącego na niskorosłość, jednak w naszym przypadku wszystko dzieje się dobrze, jesteśmy w trakcie leczenia somatotropiną i już są pierwsze efekty. Nie pozwoliłam sobie wmówić że nic się nie dzieje….., że jestem kolejną przewrażliwioną i nadopiekuńczą mamusią….. Jeśli coś wydaje się nie tak, to zawsze trzeba to sprawdzić !!

    • Fajnie, że „wywąchaliście” problem wcześniej 🙂 Mnie chcieli zacząć leczyć dopiero, jak miałam naście lat, ale badania na uniwersytecie medycznym w Katowicach wykazały, że żaden hormon już by mi nie pomógł.

  • Pingback: Mama, dlaczego jesteś taka mała? - Pani Miniaturowa()

  • Iwona Siekierska

    Miniaturowa, Ty widzisz Świat z doły, ja od góry 🙂 W sumie nie wiem, co lepsze:) Jako dziewczyna zawsze miałam problem z chłopakami, bo zazwyczaj byli o głowę mniejsi. Nie nosiłam szpilek, bo głupio się czułam. I byłam najwyższa w klasie. Już jako 12-latka. Koszmarnie to wspominam. Teraz jest ok i nie mam z tym problemu. Ale jako dziecko, bardzo się tym stresowałam.

  • Pingback: Za wysoka, za niska. Zbyt inna, by być kochaną? - Pani Miniaturowa()

  • Pingback: Podsumowanie roku 2016 na blogu Pani Miniaturowa - Pani Miniaturowa()

  • Pingback: Gdzie jest mój Dr. House? - Pani Miniaturowa()

  • Pingback: Święta, w które nie chciałam prezentów - Pani Miniaturowa()

  • Pingback: Udawany parenting - Pani Miniaturowa()

  • Pingback: Umiejętności - które z nich pozwolisz opanować dziecku? - Pani Miniaturowa()

  • Pingback: Niepełnosprawność i co dalej? - Pani Miniaturowa()

  • Pingback: "Tata, jakiś wariat wleciał samolotem w WTC" - Pani Miniaturowa()

  • Pingback: Nikt mnie nie rozumie, stwierdziła dziesięcioletnia artystka. - Pani Miniaturowa()

  • Pingback: Dzieci nauczycieli mają lepiej. - Pani Miniaturowa()

  • Bogusia Karolina Hryńczuk

    Moja córka ma to szczęście ,ze po drodze trafiłysmy na cudną genetyk ,która jako pierwsza wystawiła odpowiednie skierowanie i jako pierwsza powaznie podeszła do tematu,wczesniej lekarze mnie wysmiewali – dokładnie tak – pani niska ,chłop niski po kim ma byc wysoka . W wieku 5 lat nosiła ciuchy dwulatki ,bo w tym momencie jej rosniecie zastopowało. Okazało się ze ma niedoczynność przysadki mózgowej od 9 lat leczona jest hormonem wzrostu. Teraz ma 13 lat i 146 cm,jak na codzienne zastrzyki przez tyle lat to i tak mało ,ale wiem ,ze itak to duzo

  • Pingback: Nieleczona choroba - błahostka, która mogła zabić - Pani Miniaturowa()

  • Pingback: Dziecko boi się szkoły, a rodzic na to... - Pani Miniaturowa()

  • Pingback: Niskie dziecko - czego warto go nauczyć? - Pani Miniaturowa()

  • Jaki to ponury paradoks, że w czasach rozwiniętej medycyny, lekarzy, itd., trzeba dopiero straszyć paragrafem, żeby zrobić dodatkowe badania :/

  • Taaa… znam historię jak to matka krzykiem musiała walczyć o dodatkowe badania dla swojego dziecka. Na szczęście lekarka uległa. Powikłania po szczepieniu były poważne, a ona udawała, że nic nie widzi…

  • Tak jest! Ufać swojej intuicji i nie dać się zbyć.

  • Katarzyna Wojtyńska-Stahl

    Pozdrawiam Cię Agatko, ja w ogrodzie mam taką piękną Calineczkę i kocham ją za to, że jest taka maleńka.

  • Niestety takich przypadków jest bardzo wiele. Być może nie aż na taką skalę, ale zdaje mi się, że rodzice teraz bardziej ufają temu co jest napisane w internecie niż temu co powie lekarz.

  • Ach to dlatego miniaturowa! (może kiedyś o tym pisałaś, ale ja tu od niedawna i nie pozaglądałam jeszcze we wszystkie zakamarki… 🙂
    A jeśli chodzi o wpis to… Kurcze, znam przypadek, gdzie zbagatelizowano wadę klatki piersiowej. Dorosły dziś mężczyzna żyje i ma się dobrze, ale moja złość, kiedy się o tym dowiedziałam była przeogromna. Czasem nie potrzeba dużo. A czasem robi się z rodziców „przewrażliwionych baranów”. Szkoda, bo mam takie wrażenie, że matka zawsze czuje i dlatego tak bardzo docieka.

    Dużo zdrówka. <3

  • Ehh szkoda słów powiem tylko, ale powiem Ci, że ty tylko wzrostem jesteś mała 🙂

  • Oj Miniaturowa, Ty duchem i walecznością to ze dwa metry masz!

  • Moi rodzice też w pewnym momencie zaczęli się martwić czemu jestem niższa niż inne dzieci. Umówli mnie na wizytę na którą czekaliśmy kilka miesięcy, a pani doktor zaleciła brać witaminki… Okulistka z kolei wmówiła że mam wprawdzie wadę wzroku ale ona się nie zwiększy. Ups, niespodzianka – zwiększyła się bardzo szybko i sporo i teraz dzięki wspaniałej pani doktor do końca życia muszę nosić okulary

  • Hmm… to u mnie było na odwrót. To moi rodzice zbywali komenarze lekarzy tekstem „kiedyś się coś może zrobi”. No i szybko było za późno. Teraz na pytania, dlaczego nic nei zrobili jak był jeszcze czas, odpowiadają, że sama mogłam zrobić. Jako kilkuletnie dziecko mogłam przecież iść i się dać zoperować, prawda?

    • Przerażające. Takie zaniedbanie to forma przemocy wobec dziecka. I jeszcze podchodzą do tego zupełnie obojętnie. Bardzo Ci współczuję.

    • Masakra mi się to w głowie nie mieści 🙁

  • Pierwsze co mi do głowy przychodzi, to ile masz wzrostu? Absolutnie si z Tobą zgadzam, że intuicja rodziców jest najważniejsza. Ale kiedyś były inne czasy. Teraz coś Ci się nie podoba zmieniasz lekarza, a znaleźć dobrego to sztuka. Wiem, coś o tym. Buziaki dla Ciebie!

  • Dołączam do apelu, by nie bagatelizować ŻADNYCH oznak, czy dolegliwości!!!!

  • Niestety, bagatelizowanie dolegliwości przez lekarzy jest straszne. Z drugiej strony spotkałam się już w moim krótkim, rodzicielskim życiu (niecały rok) z naprawdę przesadzonymi reakcjami lekarzy właśnie. Gdzie tu znaleźć złoty środek, gdzie jest zdrowy rozsądek służby zdrowia? Prawda jest taka, że tak jak i kiedyś, my rodzice dziś też jesteśmy pozostawieni sami sobie.

  • Strasznie mi szkoda, że głupota ludzka zawiniła. Bo wiem, że odrobinę można próbować. W mojej rodzinie połączyły się geny wysokich i niskich. Ja mam wzrost ponad przeciętny, moja siostra dużo niższy. Z tego co wiem, rodzice siostrę wozili po lekarzach by ten wzrost był jednak wyższy (nie do końca to się udało).

  • kiedy byłam mała, zawsze byłam najniższa w klasie. zawsze byłam brana za osobę kilka lat młodszą, niż byłam w rzeczywistości. zawsze mnie to irytowało. zawsze byłam poniżej normy centylowej i zawsze co najmniej o pół głowy niższa od kogokolwiek z klasy. dla 8, 10, 12 czy nawet 14 latki był to dramat.
    moi rodzice jednak w tym przypadku okazali się dość rozważni. oszczędzili mi tych męczących badań zakładając właśnie, że skoro moja mama jest dość niska (ale nie zbyt niska), to zapewne będę w przyszłości podobnego wzrostu. tak się stało, dziś mam dokładnie tyle samo cm co ona i wcale nie narzekam na swój wzrost. unikałabym więc stwierdzeń, że ignorowanie tego typu sygnałów zawsze wiąże się z zaniedbaniem.

    • Lecz podejrzewam, że nie przestałaś całkowicie rosnąć w wieku 8-9lat? Bo to już oznaka zdrowia nie była w moim przypadku 😉

      • nie, nie, oczywiście że nie. ale mówię – byłam jakieś 10 cm poniżej normy centylowej, więc mogło być to już niepokojące, zwłaszcza w wieku, kiedy teoretycznie przestaje się już rosnąć.

        • Dobra, ale zauważ że lepiej dmuchać na zimne. Miałaś szczęście. A co gdybyś jednak nie urosła? Gdyby było za późno na leczenie, bo rodzice postanowili oszczędzić Ci badań? O to chodzi. Sprawdzić czy wszystko ok zawsze warto. Jeśli będzie ok to super. Jeśli jednak nie, to dostaje się wiedzę, że trzeba się zacząć leczyć i nie traci się bezpowrotnie czasu.

          • decyzja była po części moja – nie chciałam iść bez sensu do szpitala. znajoma, która również była bardzo niska, zrobiła badania i nic na nich nie wyszło, i dalej była niska. do dziś uważam, że nie ma sensu się męczyć, skoro problem i tak nie będzie miał rozwiązania.

  • Agnieszka Redzik

    i śliczna, mam 161 cm, moja przyjaciółka na 157 a jej matka ma 154 😀 z natury nie z choroby. <3

    • Ja bym nie pogardziła choćby 140 cm 😉

      • Agnieszka Redzik

        swojego ukochanego będziesz jego osobistą calineczką <3

  • Oj Pani Miniaturowa, polubiłam Cię od razu…Byłaś na mojej Babowni, a tam jest historia Krecika, mojego synka. To tez jest historia walki z systemem. Tak jak piszesz, czasem jest „za wcześnie”, a potem mówią, że „zbyt późno”. Dziękuję za ten wpis. Daje bardzo dużo do myślenia… Ja ciągle myślę… Pozdrawiam Cię bardzo ciepło <3

  • Kiedyś tak zbywali wszystkich, pamiętam gdy moja mama opowiadała jak mówiła swoim rodzicom, że kiepsko widzi. oni wzięli ją do okulisty, a ten jej nawet porządnie nie przebadał stwierdzając, że tak jej się okulary spodobały, że chciała sobie je sprawić i dlatego udaje…

    Są lekarze i zwykłe po pierdółki które tylko zgarniają comiesięczną wypłatę. Tak było, jest i niestety będzie.

    • Mnie przy każdym dziecku okulista pyta po co właściwie idę z nim do niego. Przecież zeza nie ma, oczy nie ropieją. Ano mam wadę genetyczną wzroku. Babcia miała, mama ma, ja mam. Syn ma. Czy to dostateczny powód by 3-latkowi zrobić badania i kropić go atropiną?

  • Monika Raus

    Brak słów!
    Serce się zaciska i… złość, że niektórym tak łatwo przychodzi, bagatelizowanie i zbywanie niczym, przykre to ale prawdziwe!
    Całym sercem dołączam do Twojego apelu!!!