Mama, dlaczego jesteś taka mała?
Mniej więcej od dwunastego roku życia zaczęłam przyciągać dziwne spojrzenia ludzi. Coś im we mnie nie pasowało. Wtedy jeszcze nie było we mnie ani grama dzisiejszej przebojowości, byłam cicha i nieśmiała. Może dostrzegali fakt, że jestem nadzwyczaj niska, jak na swój wiek. Te wszystkie spojrzenia, kpiny i złośliwe docinki, jakich wysłuchiwałam w okresie dojrzewania nie przygotowały mnie na to, co będzie się działo, gdy moje dziecko pójdzie do przedszkola. Wreszcie padło pytanie, na które czekałam tyle lat – mama, dlaczego jesteś taka mała?
Dla dziecka zawsze jesteś piękna
Mój syn nigdy wcześniej nie zauważał różnicy między mną, a innymi ludźmi. Już mu się opatrzyłam, był przyzwyczajony, że mama jest taka mała. W wieku 3-4 latek pierwszy raz świadomie zauważył moją bliznę biegnącą wzdłuż całego kręgosłupa. Cierpię na przeczulicę, nie wolno mnie dotykać w plecy, kręgosłup, bo zaraz podskakuję, w szkole zdarzały mi się reakcje histeryczne, zwykłe klepnięcie kończyło się płaczem. Nic mnie nie boli, po prostu tak mam. Poczułam małą, ciepłą rączkę na moich plecach. Nie podskoczyłam, ani drgnęłam. To była moja mała kochana rączka. Ta, którą urodziłam. Przejechał palcami po bliźnie, gdyby to był ktoś inny prawdopodobnie poderwałoby mnie pod sam sufit. Nienawidzę, gdy ktoś dotyka blizny, uczucie jest okropne, gdy resztki poprzecinanych nerwów przekazują do mózgu to, co jeszcze mają siłę przekazać. Że ktoś dotyka tam. TAM. W TO miejsce. Nawet mój chłopak unika dotykania mnie w tych okolicach, bo wie, że wtedy mimowolnie podskakuję. A teraz całą bliznę dotyka mój syn. Pozwoliłam mu. Obserwacje skwitował krótkim „masz duże ała”.
Z wiekiem przychodzi ciekawość świata
Do najmłodszej grupy przedszkolnej chodzą dzieci 2,5-3 letnie. Takie maluszki dopiero oswajają się z pozadomową rzeczywistością, niektóre z nich jeszcze nie potrafią dobrze mówić, a co dopiero z uwagą obserwować rodziców przychodzących po inne dzieci, by następnie zadawać różne pytania. Problemy zaczęły się rok później. Dzieci były już oswojone z przedszkolem, bardziej wygadane, pewne siebie, zaczęły dostrzegać więcej. Zaczęły dostrzegać różnice.
I zadawać pytania
Kochana blond dziewuszka zawsze zagadywała mnie w przedszkolnej szatni, uprzednio przywitawszy się wylewnie z moim synem. Choć mama nieskora do rozmowy z obcymi, jej córuchna zawsze chętnie do wszystkich zagadywała, uśmiechając się szeroko. Aż razu pewnego wywiązała się miedzy nami taka oto rozmowa:
– A Omen* to pani syn?
– Tak.
– Pani jest mamą Omena?
– Tak.
– Omen jest pani dzieckiem?
– Tak.
– Czyli TO PANI go urodziła?
– Tak.
– A była Pani kiedyś duża?
– Tak, na brzuszku 🙂
Dziewczynka nie rozumiała, jak taka mała pani może mieć dzieci. To całkowicie zrozumiałe, że dziecko jest ciekawe i zadaje pytania, dlatego zawsze staram się odpowiadać na wszystkie pytania zadawane mi przez dzieci. 100 razy bardziej wolę zaspokajać ich ciekawość świata, niż słyszeć „Nie odzywaj się do TAKICH LUDZI! Chodź stąd szybko!”, jak mi się zdarzyło na placu zabaw. Pozdrawiam ograniczoną mamusię… nie bój się, niskorosłość nie jest zaraźliwa, prędzej głupota.
* Celowo podmieniam imię mojego syna na jego blogową ksywkę, bo taki mam kaprys. Wszelkie kontrowersje na ten temat możecie wypluć z siebie tutaj –> Blogerka oszalała, Omen dziecku na imię dała!
Zaczęły się pytania
Dzieci w przedszkolu zaczęły zadawać więcej pytań. Niestety nie kierowały ich do mnie, tylko do syna. Najwyraźniej nie wiedział co odpowiedzieć i zaczęło go to dręczyć. Wtedy pierwszy raz zadał to pytanie: mama, dlaczego jesteś taka mała? Wytłumaczyłam na ile potrafiłam, że mama kiedyś była bardzo chora i tak już zostało. I że różni ludzie wyglądają w różny sposób, niektórzy są duzi, inni bardzo mali, niektórzy nie mają rąk, czy nóg, ale to nic nie szkodzi, jeżeli są dobrymi ludźmi. To tak w skrócie. Niestety to nie wystarczało.
Mama, dlaczego jesteś taka mała?
Wciąż pytało moje dziecko. Wiedziałam, że coś go trapi. Wreszcie zaczął mnie pytać, czy nie mogłabym troszkę urosnąć. Wtedy zrozumiałam co się dzieje. Dzieci dokuczały mu, że jego mama jest taka mała, sprawiły, że zaczął się mnie wstydzić. To nie ich wina. To wina dorosłych, którzy nie reagowali, gdy ich dzieci wytykały mnie palcem i głośno się śmiały na mój widok. To wina pań, które nie reagowały, gdy dzieci zaczepiały mojego syna zaraz po wejściu na salę „twoja mama jest śmieszna, taka mała”. Czego jeszcze musiał się nasłuchać przez to, że jego mama jest niepełnosprawna? Teraz też jest cichy i nieśmiały, w jakim stopniu spowodowane jest to tym, że od 4 roku życia musi słuchać, jak inne dzieci szydzą z jego mamy, a jemu samemu dokuczają, że ma dziwną mamę? Prosiłam przedszkolankę, by przeprowadziła z dziećmi jakieś zajęcia na temat osób niepełnosprawnych, o tolerancji i akceptacji. Odpowiedziała, że przecież w podstawie programowej są takie zajęcia. Fajnie, ale od tego problem nie zniknął.
Przeczekaliśmy
Przeczekaliśmy, przecierpieliśmy, przeszliśmy przez to razem. Wreszcie dzieci przestały reagować śmiechem na mój widok, a mój syn przestał nagabywać mnie, żebym zechciała troszkę urosnąć. Niestety swojego wyglądu na zmienię, a postępowania dorosłych, którzy olewają nieprawidłowe zachowania swoich dzieci też nie. Sytuacja powtórzyła się w „zerówce”, a później w szkole. Przestałam wchodzić do szkoły syna, gdy nie ma takiej potrzeby. Nie chcę go niepotrzebnie narażać na nową falę kpin i szyderstwa. Ja nie mam żalu do dzieci, że nikt im nie powiedział, że tak nie wolno. To dorośli nie zwracający uwagi na problem braku tolerancji wobec osób niepełnosprawnych sprawili, że moje dziecko nie może się cieszyć widokiem mamy czekającej na niego po lekcjach. Dzieci są okrutne, a niektórzy dorośli bezmyślni, dlatego życie niepełnosprawnych w Polsce wcale nie jest takie bajkowe, zwłaszcza jeżeli jesteś dziewczyną z wyrokiem.

Udostępnij proszę dalej ten wpis.
To dla mnie bardzo ważne, byśmy razem otworzyli oczy ludziom na sprawy, o których nie chcą pamiętać. Nasze dzieci nie zawsze są takie miłe i tolerancyjne jakbyśmy sobie tego życzyli.
Nie zapomnij odwiedzić mnie na fanpage Pani Miniaturowa i polubić mój post.





