Niepełnosprawność okiem kobiety

Wystarczy poprosić – niepełnosprawne zakupy

Samodzielne zakupy dla osób z niepełnosprawnościami potrafią być nie lada wyzwaniem. Trwają dłużej, bywają bardziej uciążliwe, a przede wszystkim są nieefektywne. W moim przypadku, gdy lista zakupów ma np. 30 pozycji, do domu wracam może z połową. A przecież wystarczy poprosić. Lecz, czy na pewno?

Blaski i cienie samodzielnych zakupów

Moją największą sklepową bolączką są wysokie półki, ale to akurat wiem, że sporo osób ma z nimi problem. Również sprawnych. Przy okazji zerknijcie na wyniki badań Fundacji Biznes bez Barier* – raport z badania.) Lecz nikt nie będzie budował miniaturowych sklepów dla osób poruszających się na wózkach, lub o niestandardowym wzroście. Och, jaka to by była cudowność móc samej kupić wszystko, czego się potrzebuje. Bez konieczności angażowania w tę czynność innych osób, które mogą nie mieć ochoty być nagabywane przez nieznajomych.

Nie sięgam też do czytników cen i niektórych terminali na kartę. A coraz częściej nie umiem odczytać cen, bo namaziane jest „kup 3 worki, dostaniesz kozę gratis”, promocja „daj się wyruchać naszym cenom już dziś”, vat 0%, atrakcyjne raty kredytu na 2 paczki cukru. Lecz, by odczytać ile za 1 sztukę lub 1 kg, to trzeba lupy, lub teleskopu, w zależności, jakie miejsce na półce zajmuje dany towar. Nawet syn zauważył, że z mojej perspektywy nie w sposób czasem prawidłowo odczytać ceny, bo albo załamanie światła, albo plastikowa ramka jest zagięta, albo konstrukcja półki sprawia, że nawet nie wiem, która metka jest do czego… A wystarczy poprosić, co nie? Dwadzieścia razy z rzędu.

Czasem też muszę kupić coś cięższego, czego nie umiem przełożyć z półki/podłogi do wózka, a potem do samochodu. Wiem, wiem, mogłam jechać z kimś silniejszym, by mi pomógł! Tylko jak mają sobie radzić osoby samotne, którym nie ma kto pomóc? Gdy wstydzą się poprosić, lub zwyczajnie nie mają do kogo się zwrócić?

„Niemcy – kraj, który nienawidzi niskich” – jeny, ale to byłby świetny clickbait w tytule! Byłam niedawno w TEDi, nurkowanie w ich wózku sprawiło, że prawie machałam pionowo nogami w powietrzu, by wyciągnąć z niego doniczki. Lecz nie było to dla mnie tak żenujące, jak fakt, że taśma przy kasie była chyba na wysokości mojego nosa. Czułam się, jak na planie filmu Kingsajs. Tylko pani Figury w wannie brakowało. Teraz wiem, że do TEDi chodzić tylko z obstawą, lub przeczytać dobre rady, które znajdziecie poniżej. A najlepiej to puknąć się w głowę, bo to nie jest sklep z towarami pierwszej potrzeby, więc po co tam w ogóle poszłam. Bezczelna.

wystarczy poprosić

Ciotka Dobra Rada

Nikt tak szybko nie rozwiąże Twojego problemu, jak Ciotka Dobra Rada, która nie ma pojęcia o jego prawdziwej istocie. Chętnie obsypie Cię oczywistościami, które często nie mają realnego przełożenia na Twoje życie. Ale Ciotka Dobra Rada ma dobre intencje. Grzecznie dziękujesz i dalej idziesz przez świat gniewnie posapując, że znów nie udało Ci się zrobić zakupów, takich jak chciałaś.

– wystarczy poprosić innych ludzi/personel, to Ci pomogą;
– nie chodź sama na zakupy, zabieraj ze sobą chłopaka, żonę, kuzynkę dziadka wuja ciotecznego Twojego sąsiada;
– rób zakupy online;
– ogranicz chory pęd destrukcyjnej konsumpcji!!!
– to kupuj tylko te rzeczy, do których sięgasz.

Wystarczy poprosić? Personel jest przeładowany obowiązkami lub zwyczajnie nieobecny na hali zakupowej. Jest kasjer przy taśmie, a reszta właśnie rozładowuje dostawę. Mogę czekać, a co, gdy nie chcę/nie mogę? Zaczepiać obcych ludzi? Po 150 razie w życiu masz tego serdecznie dość. Rzygasz proszeniem wszystkich i o wszystko. Czy to fair zawracać głowę komuś, zabierać mu czas, gdy sobie tego nie życzy, ale nie wiedział, jak grzecznie Ci odmówić? Wyobrażasz sobie, żeby jakiś nieznajomy pomagał Ci podawać kolejno wymarzoną wędlinkę, serek, jogurcik (nie ten! ten bardziej z lewej!)? I na koniec zawlec go do działu z podpaskami i przedyskutować z nim wyższość chłonności zapachowych 5 kropelek ze skrzydełkami, nad nocnymi super-long o zapachu rumianku? Wyborne. Ale nie, dziękuję.

Kuzynka dziadka wuja ciotecznego Twojego sąsiada pomoże. A po czwartym razie przestanie odbierać telefon. Bo ma prawo. Poza tym spontaniczne zakupy. Yeeeeeeees. Jak prawie każda matka, zaliczyłam jechanie do sklepu 15 min przed jego zamknięciem, by z kurwicą w oczach i gromkim j4p!#rdL3! na ustach, szukać jakiegoś magicznego gównixa na jutrzejszą lekcję… Na szczęście technika, muzyka i plastyka już za nami.

Zakupy online, tak. Nic tak nie smakuje, jak masło, wędlina i jajka, które przewaletowały weekend na magazynie w centrum logistycznym, by trafić w upał do paczkomatu do strefy #NiskaPaczka o godz. 8:13, a Ty kończysz pracę o 14:00. Żartuję, nigdy bym się nie odważyła kupić takich rzeczy online, a dostawy do domu w moim mieście działają… tak se. Ale jest to jakaś opcja! To prawda. Przez internetu kupuje już praktycznie wszystko, od skarpetek zaczynając, na czapkach kończąc. Kawa, chemia, sucha spożywka, przyprawy (kupujemy hurtem, bo jest taniej i mamy warunki do przechowywania), wszystko da się online. Ale trzeba grzecznie poczekać na dostawę. Zwłaszcza, gdy nie mieszka się w mieście z opcją „kup rano, wieczorem dostarczymy do Twojego paczkomatu”. Ale i tak mam lux, bo to wciąż miasto i wciąż paczkomat 300m od domu. Nie każdy ma tyle szczęścia.

Dwie ostatnie rady pominę taktownym milczeniem.

Wystarczy poprosić

Asystent zakupów – to jest myśl, która kołacze mi się w głowie od dłuższego czasu. Wyobraź sobie, że idziesz do sklepu i nie musisz zwracać ludziom głowy swoim jestestwem, tylko on tam jest i czeka na Ciebie. Asystent zakupów, którego praca właśnie na tym polega. Pomaga w zakupach osobom z niepełnosprawnościami, na wózkach, starszym i/lub z różnymi dysfunkcjami. Zachowanie resztek godności w tym kraju, biorę w ciemno! Czy to brzmi jak utopia? Dla mnie nie. Mamy tyle ciekawych zawodów na świecie, dlaczego nie moglibyśmy przywrócić do życia tego rodzaju pomocników w sklepie? Łatwe zakupy, to więcej towarów w koszyku. Miła i fachowa obsługa, to zadowolony klient. A szczęśliwy klient, to taki, który szybko wróci. Win-win.

Z jakimi problemami musisz mierzyć się na zakupach? Odpowiedz w komentarzu na fanpage Pani Miniaturowa.

 

*To nie jest wpis sponsorowany!

 



Pani Miniaturowa – odwiedź mój fanpage na Facebooku
Miniaturowa.pl – odwiedź mój profil na Instagramie

Skip to content