Nie czekaj. Czas ucieka, choroba nie.

Nie czekaj, czas ucieka. Podobno leczy rany, ale na pewno nie wyleczy Cię z choroby. Pospiesz się, zanim będzie za późno – brzmi strasznie banalnie prawda? Tylko szkoda, że to prawda. Jak boli to już nie jest tak wesoło. Zwłaszcza, gdy ból budzi cię nawet w środku nocy. 

Próbowałam

Podziwiam optymizm ortopedów, którzy uparcie chcieli mnie „leczyć” powtarzanymi do znudzenia rehabilitacjami. Ćwiczenia, ultradźwięki, magnetoterapia, pomagały. Na chwilę. Powiedzmy, że miałam chorobowy efekt jo-jo. Uciekało i wracało. Miesiącami było dobrze, by uderzyć ze zdwojoną siłą. I znów było zaklejanie plasterkiem pękającej tamy. Rehabilitacja musiałaby być stała… a na studia i do pracy chodziłby za mnie sobowtór. No mniejsza z tym… Wyleczyć się próbowałam, najwyraźniej za słabo, za mało. Nie czekaj, działaj bardziej stanowczo niż ja w ciągu kilku ostatnich lat. Są choróbska, z którymi trzeba bez pardonu. Z grubej rury. Wiesz czemu?

Choroba rodzica kaleczy beztroskę dziecka

Jeżeli jesteś rodzicem, chcę byś wiedział jedną, bardzo ważną rzecz. Dla dziecka jesteś najważniejszą osobą na świecie. Wiesz co się dzieje, gdy nagle mama lub tata ma problemy ze zdrowiem? Dziecko przeżywa stres. Nagle życie się zmienia. Wszystko jest inaczej. Sporo rzeczy trzeba dostosować pod chorobę rodzica. Zmiany uderzają w dziecko. Nie jestem umierająca, ale choroba, jak na taką błahostkę, i tak zabrała nam dużo. Długie spacery? Odpadają. Bieganie? Odpada. Wspólne granie w piłkę? Nie ma takiej opcji. Wypad na lodowisko? Mam kategoryczny zakaz. Upadek mógłby mnie poważnie uszkodzić. Rower? Próbowaliśmy. Nawet się udawało. Ale po przejechaniu kilku kilometrów, widok syna obserwującego, jak się krzywię, a mój chłopak delikatnie „ściąga” mnie z roweru, tak by nie narażać na ból już i tak zbuntowanej nogi, ranił moje serce. Żaden rodzic nie chce, by dziecko oglądało go w chorobie. Owszem, jestem za tym, żeby nasze pociechy wiedziały, że życie nie jest tylko jasne i kolorowe. Ale wolałabym, aby z naszym ewentualnym bólem i chorobami zapoznawały się, gdy my już będziemy starzy i niedołężni. Nie gdy jesteśmy w kwiecie wieku. Nie, gdy jesteśmy przed trzydziestką. Bo kilkuletnie dziecko powinno zaprzątać swoją głowę najnowszą grą, zabawą z kolegami i zbieraniem ulubionych kart. Nie tym, że „mamę boli dziś noga”. Rozumiecie w czym rzecz? Nie czekaj na cud. Reaguj na pierwsze niepokojące objawy, idź do lekarza. Lecz się!

Nie czekaj. Czas ucieka, Twoja choroba nie.

Jeżeli zaobserwowałeś u siebie niepokojące objawy, sprawdź to. Jeżeli czujesz, że z Twoim zdrowiem jest coś nie tak, działaj. Zdrowie mamy tylko jedno, życie, które nam dano, by spędzić jego część z naszymi dziećmi, też mamy jedno. Nie ma promocji, w trakcie której można przedłużyć naszą gwarancję. Sami musimy to zrobić. Zmieniając dietę, nawyki dnia codziennego, zażywając ruchu. A wreszcie, stanowczo przeciwdziałając chorobom, które próbują nas pokonać.

Ja podjęłam decyzję. Rehabilitacje, ani leki już mi nie pomogą. Idę pod nóż. Wytną co chore, wstawią nowe, sztuczne. Na początku będzie bolało. Boję się jak jasna cholera. Przez kilka tygodni będę wymagała opieki drugiej osoby. Będę musiała nauczyć się wstawać i chodzić od nowa. Ale nie robię tego tylko dla siebie. Robię to dla mojego jedynego dziecka. Syna, którego mama jest zdecydowanie za młoda, by zostać odcięta od normalnego życia przez chorobę. Syna, dla którego warto się poświęcić, mimo obezwładniającego strachu. I wreszcie przestanie mnie boleć. Wrócę do bycia mamą „taką jak inne mamy”. I choć nadal będę „tą śmieszną małą mamą„, którą dzieci w szkole wytykają palcami, nie będą już „tą kuśtykającą kaleką„. Owszem, zawsze już będę niepełnosprawna, lecz orzeczenie nie definiuje mnie jako człowieka. Bo ja się nigdy nie poddaję i pokaże mojemu synowi, że czasem trzeba zrobić coś, czego bardzo się boimy. Dla naszego wspólnego dobra.

Nie czekaj. Czas ucieka. Twoje zdrowie wraz z nim. Badaj się! Działaj!

 


Odwiedź na Facebooku Miniaturową mamę. Nie zapomnij polubić strony, aby zawsze być na bieżąco z nowymi artykułami na blogu.

(Wizyt 871 times, 1 wizyt dzisiaj)