Niepełnosprawność okiem kobietyOsobiste przemyślenia

Endoproteza stawu biodrowego – miesiąc czwarty

endoproteza

Endoproteza stawu biodrowego, to rzecz kojarząca się z poczciwymi, zgarbionymi starszymi ludźmi, którzy ledwo powłóczą nogami. Nic bardziej mylnego. Na problemy ze stawami skarżyć się mogą wszyscy, włącznie z wysportowanymi młodzieniaszkami.

Leczysz pan, czy tylko udajesz?!

Zwyrodnienie stawu biodrowego nie wybrzydza – może dopaść każdego. Dopadło i mnie, lecz nie pozwoliłam lekarzom pastwić się nade mną i dręczyć mnie uciążliwymi terapiami. Żyć w bólu kilkanaście lat? Zastrzyki, rehabilitacje, jeszcze raz ćwiczonka i zabiegi? Podziękował. Dla mnie sytuacja stała się jasna: kilka lat leczenia i zero efektów, wręcz było coraz gorzej! Budziłam się w nocy z bólu! Stwierdziłam, że mam dość i żądam pozytywnych wyników! Natychmiast! Niestety szybko i dobrze rzadko bywa za darmo. Wspólnymi siłami udało się nam to ogarnąć. W ten sposób wylądowałam w klinice, która mnie „naprawiła”. Mam nadzieję na stałe. 

Endoproteza – jak to jest po?

Krótko po operacji pisałam Wam, jak się czuję po zabiegu. Choć tekst stworzyłam w żartobliwym tonie, były fragmenty, przy których walczyłam z glutem ewakuującym się z nosa i pisałam dalej. Na przekór wszystkiemu, „bo ty zawsze dajesz radę”. A jasne, że tak. Zawsze dawałam i dawać będę, bo jestem cholernym cyborgiem… ech. Nawet sobie nie wyobrażacie jak taka bezsilność po operacji i uzależnienie od innych ludzi są frustrujące. Pierwsze tygodnie po operacji były najbardziej płaczliwym okresem w moim życiu. Poza ciążą oczywiście, bo ciąża niskorosłej kobiety tylko trochę różni się od innych. Dobra, miałam się nad sobą nie użalać, ale… poważnie, czasem trzeba. 

Nowa noga – nowa ja

Jaka ja naiwna byłam sądząc, że cztery miesiące po operacji i bum, zapomnę co to jest endoproteza. A takiego! Proszę państwa, ja kucam! Ło jerunie! Kucam, ale jak kucam! Psze państwa, toż to kosmos jest. Ja staje okrakiem, jakby za moment miała się zacząć akcja porodowa i próbuje powoli zjechać na parter. Niestety mięśnie są tak uprzejmie zdziwione tymi wygibasami, że spadam niczym winda, w której ktoś przeciął liny 🙂 ląduje kuprem kilka centymetrów nad ziemią i czuję się jakbym usiadła na niewidzialnym nocniku o głębokości Rowu Mariańskiego. Nie mylić z marsjańskim! Ale, ale tu się kończą tańce i swawole, bo… podnoszenie się, to tak z dźwięków przypomina rodzącą hipopotamicę ze złamaną nogą. Nie żebym widziała kiedyś coś takiego, ale z całą pewnością, gdyby gdzieś na świecie rodziła hipopotamica ze złamaną nogą, to z pewnością kwękałaby i sapała z takim samym zaangażowaniem jak ja. Łapiąca się rozpaczliwie mebli, stołu, czy też ściany, próbując wstać z kucaka. Za każdym razem obiecuję sobie, że już nigdy więcej nie kucnę. Oczywiście zapominam o tym szybciej niż ustawa przewiduje… 

Czochraj mnie! Czochraj, tu i teraz!

Endoproteza sama w sobie nie boli, bo to sztuczne coś. Na szczęście dookoła niej też nic mnie nie boli i nie bolało już kilka dni po operacji, ale… Tam się cały czas musi coś goić, bo są momenty, że swędzi niemiłosiernie. Czasami swędzi cały dzień. Oczywiście moja blizna lubi życie na krawędzi i czuję, że muszę się podrapać akurat jak jestem w pracy i z kimś rozmawiam. Wyobraź sobie, gadasz z Miniaturową, a nagle jej ręka dyskretnie wędruje wzdłuż uda…i sięga biodra i wykonuje jakieś podejrzane manewry. Tego się nie da powstrzymać, dlatego prowadzę dalej niezobowiązujące small talk i drapie się po dupie biodrze. Pełnia profesjonalizmu…  🙂 Nie pamiętam, czy blizna po operacji kręgosłupa swędziała mnie tak długo, ta po cesarce ani trochę. Albo byłam zbyt zajęta Omenem, żeby przejmować się jakąś tam szramą na brzuchu.

I co? Jajeczko!

Jak Samiec mówi mi, że dalej nie mogę robić jakichś rzeczy, „bo się boisz”, to mam ochotę dokonać mordu jednym z jego prezentów urodzinowych. A przypominam, że dostał komplet noży i olbrzymią patelnię, więc jest w czym wybierać 🙂 Tak czy siak nie boję się, ale dalej nie umiem ubierać skarpetki. Już cały internet wie, jak to Miniaturowa przeżywa Skarpetka Gate! Skumajcie klimat: wracacie do pracy po L4, ale dalej nie potraficie samodzielnie ubierać skarpetki, ani zapiąć/zawiązać buta! To nie jest kurna śmieszne! Na szczęście nauczyłam się ubierać skarpetkę szelkami dziecięcymi, choć najczęściej po prostu proszę Omena, żeby zlitował się nad swoją biedną matką i ubrał jej skarpetkę. Pamiętacie, jak pisałam Wam o cudownej przemianie dziecka po mojej operacji? Wykrakaliście. Znów mnie nie słyszy, jak wołam 🙂 hihihi gdzie mogę złożyć reklamację?!

A tak serio, to polecam! Jeżeli zwlekasz z decyzją o operacji, bo się boisz – przestań! Życie bez bólu wynagradza wszelkie chwilowe niedogodności związane z powolnym powrotem do sprawności. 

Przebyłeś kiedyś jakąś operację? Co najbardziej wspominasz z tamtego okresu?


Pani Miniaturowa <– to jest magiczne klikadełko, które przeniesie Cię na mój profil na Facebooku. Polub go, a już zawsze będziesz zakładnikiem mojej karuzeli śmiechu.

Jeżeli lubisz śledzić ludzi to niezły z Ciebie świr. Możesz mnie stalkować na:
Google+ Pani Miniaturowa
Instagram Miniaturowa.pl
Twitter Pani Miniaturowa

Klikaj w pogrubione! One to lubią! 🙂

(Visited 242 times, 2 visits today)