pierwszy dzień z noworodkiem

Pierwszy dzień z noworodkiem w domu – Patrz, gapi się! I co teraz?

Macierzyństwo to jedno wielkie czekanie! Również, gdy jesteś niepełnosprawną mamą. Najpierw czekasz na dwie kreski, potem na wszystkie badania, na dziewiąty miesiąc, na rozwarcie, na lekarza(!), na zakończenie porodu, aż wreszcie czekacie już tylko na wypis do domu. Chcesz wreszcie to przeżyć! Twój pierwszy dzień z noworodkiem w domu!

I co teraz?

Dobra, stało się! Po 8 dobach jesteśmy w domu. Gapię się na te 2,5 kilograma pocisku genetycznego i zastanawiam się co dalej. Zerkam z niepokojem na Ojca Dekady, a ten pełen luz! Przykozaczył! Pod moją nieobecność posprzątał, poprał, ubrania poprasował, pochował, obiad ugotował, dla mnie i dla maluszka wszystko przygotował, no all inclusive! Dla takiego błysku w domu to ja mogłam rodzić codziennie 😉 A mój poród był słodko-kwaśny! Oj był!

Siadasz sobie z maluchem i się patrzysz. Czekasz. Co teraz? To już? To o to tyle szumu? O istotkę, która miarowo sobie oddycha w swoim niemowlęcym łóżeczku? Nie stać nas wtedy było na specjalne kliny i monitory oddechu. Do dziś pamiętam szyderczy ton kolegi Ojca Dekady, który odwiedził nas jakiś czas później. „Widzę, że jedyne książki jakie posiadacie wykorzystaliście tak, jak potraficie najlepiej” i wskazał ręką łóżeczko, którego jedna strona była podniesiona do góry na czterech książkach. Nigdy nie zapomnę, jak mi się wtedy przykro zrobiło. 

Byłam taka młodziutka, wystraszona, chciałam jak najlepiej dla dziecka. Mieliśmy moskitierę, karuzelkę, ochraniacze na szczebelkach. Tak, te mordercze ochraniacze, które teraz jak ktoś ma w domu to jest palony na stosie, bo przecież przez to się może dziecko udusić. Prawie dziesięć lat temu nikt nawet o tym nie pomyślał. Ochraniacze to był must have dziecięcej wyprawki!

Tak wiele się zmieniło

Tak wiele się zmieniło od tego czasu. Inaczej się dzieci chowa, inne rzeczy są ważne. To co kiedyś było koniecznością, dziś jest niebezpiecznym przeżytkiem. Lecz jedno się nie zmieni. To jak w pierwszy dzień razem w domu, świeżo upieczeni rodzice pochylają się nad swoim nowo narodzonym maleństwem i zastanawiają się „i co teraz?”. Czy ono chce jeść? A może spać? Czy boli je brzuszek? Pamiętam to oczekiwanie na podpowiedzi, instrukcje… lecz one nie spływały.

Pierwszy dzień

Wtedy zrozumiałam, że jedyne czemu mogę w pełni zawierzyć to moja intuicja. Bo to, że jest się dla społeczeństwa mamą „za młodą„, lub wręcz przeciwnie,”za starą”, to nie znaczy, że gdzieś z tyłu głowy natura nie zaprogramowała cię, jak masz się opiekować dzieckiem. Szybko zrozumiałam, że przez wiele miesięcy będę jedyną istotą na ziemi zdolną odgadnąć, czego chce moje dziecko. Które kwilenie oznacza głód, które ból, kiedy mu zimno, a kiedy jest zmęczone. To niesamowita wieź matki z dzieckiem, która pozwala nam przetrwać pierwszy dzień i każdy kolejny. Nie pozwól sobie wmówić, że się do tego nie nadajesz. Uspokój się, skup się na dziecku. Skoncentruj się na Was.

Zaufaj sobie. Jesteś  stworzona do bycia mamą.

A może te chwile już za Tobą? Pamiętasz co wtedy czułaś?


Pani Miniaturowa – niepełnosprawna, niskorosła kobietka o ciętym języczku i olbrzymim poczuciu humoru. Polub mój fanpage, a następnie dodaj mnie do obserwowanych w:
Google+ Pani Miniaturowa
Instagram Miniaturowa.pl
Twitter Pani Miniaturowa

(Wizyt 561 times, 1 wizyt dzisiaj)