Ulubione książki, których lektura nigdy mnie nie znudzi

Posted on Posted in Lifestyle

W pisaniu dobrych recenzji książek ustępuję pola Dominice z bloga Bookiecik, Izabeli z Bookendorfina oraz
Kasi z Wilcze Czytanie. Mimo wszystko przedstawię Wam zupełnie po swojemu moje ulubione książki, których czytanie nigdy mnie nie znudzi. W tym artykule celowo nie wskazałam książki Finansowy Ninja, gdyż poświęciłam jej cały osobny wpis. Zapraszam!

 

Moje ulubione książki

Z ręką na sercu przyznaję, że to dość oklepane pozycje, które wszyscy znają. W gruncie rzeczy to czysta komercha, ale nie wstydzę się czytania modnych książek. Gorzej by było, gdybym nie czytała ich wcale! Nie są to arcydzieła literatury, ale mimo wszystko darze je sympatią. Wiecie czemu? Ponieważ każda z tych książek niesie za sobą nie tylko wrażenia czytelnicze, ale i przyjemne wspomnienia z czasów, gdy zagłębiałam się w ich lekturę pierwszy raz. Czytając je ponownie, przypominam sobie, jakiej muzyki słuchałam w czasie pierwszej lektury, jak się czułam, z kim aktualnie się przyjaźniłam. Wracają emocje i historie, które towarzyszyły mi kilkanaście lat temu. Właśnie za to cenię sobie moje ulubione książki. Są moją maszyną do podróżowania w czasie.

 

Świat magii Harry`ego Pottera

Miałam to niesamowite szczęście, że gdy pierwszy raz było mi dane spotkać się z Harrym Potterem, w Polsce wydano właśnie trzecią część jego przygód. Mogłam na spokojnie rozsmakować się w świecie magii i czarodziejów, bez przejmowania się, że rozstanie nastąpi zbyt szybko. Byłam w wieku Harry`ego, gdy do moich rąk trafiła ta książka. Byłam zachwycona. Dałam ponieść się w cudowny świat, który nakreśliła dla swych czytelników J. K. Rowling. Dorastałam z jej książkami, tak jak dorastali ich bohaterowie. Nie wstydziłam się go czytać, a na ekranizację książki wybrałam się do kina z mocno bijącym sercem. Nie byłam zbyt wybredna i wymagająca. Choć niektóre postacie i miejsca w mojej wyobraźni wyglądały inaczej, a mnóstwo scen z książki zostało pominiętych, bardzo mi się podobało. Bo wtedy podobało mi się wszystko, co choć odrobinę kojarzyło się z Harrym 🙂 Nawet głupia przypinka na plecak, czy skarbonka (nadal ją mam!). Autorka podarowała mojemu pokoleniu wyjątkowo magiczne dzieciństwo, pełne wspaniałych bohaterów, mitycznych stworów i niezwykłych przygód.

 

Świat fantastycznych, krwiożerczych stworów – Wiedźmin

Twórczość Andrzeja Sapkowskiego dopadła mnie w najmniej spodziewanym momencie i z całą pewnością w najmniej odpowiednim do tej lektury wieku. Ten zakazany owoc sprawił, że od ponad szesnastu lat cała wiedźmińska saga to moje ulubione książki. Jak rozpoczął się mój podstawówkowy romans z Wiedźminem? Dawno, dawno temu, gdy po operacji kręgosłupa leżałam przykuta do łóżka, słuchałam wybuchów perlistego śmiechu koleżanki z pokoju. Była jedną z najstarszych dziewczyn na oddziale i nie zważając na wiek pozostałych dziewczynek, czytała nam co zabawniejsze i pikantniejsze fragmenty książki. Byłam zachwycona do tego stopnia, że poprosiłam, żeby pożyczyła mi książkę, gdy skończy czytać. Miałam nadzieję przeczytać całą zanim wypiszą nas ze szpitala. Nie zdążyłam, bo właścicielka mojej nowej miłości została wypuszczona do domu. Z bólem serca oddałam jej książkę obiecując sobie, że jeszcze wrócę do lektury.

 

Nie czekałam długo

Od tej pory moi rodzice nie mieli lekko. Na każdym kroku jęczałam, że mi się nudzi i chcę przeczytać do końca Wiedźmina. Wtedy z nieba spadł nam kolega mojego taty. Miał wszystkie części! I zgodził się mi je pożyczyć. Chwała niebiosom! To była wiekopomna chwila. Ktoś traktował mnie poważnie i rozmawiał ze mną jak z dorosłą! Czułam się taka ważna. Ja, dziewczynka w piżamce w misie (po operacji kręgosłupa musiałam dużo leżeć) rozmawiająca o książkach z dorosłym panem. Skok w nadprzestrzeń! Przeczytałam wszystkie części w dwa tygodnie i od tej pory to były moje ulubione książki. Chciałam być taka sprawna, silna i odważna jak Ciri. Wtedy też rozbudziła się moja miłość do biżuterii, o której tak rozpisywał się autor, prezentując kolejno wszystkie czarodziejki, księżniczki i królowe.

Gdy zaczęłam zbliżać się do pełnoletności chciałam scementować swój związek z twórczością Andrzeja Sapkowskiego. Jeszcze raz przeczytałam wszystkie jego książki. Cóż. Do rozwodu nie doszło, ale to nie było już to samo. Poziom wydawał mi się słabszy, żarty nieco wyświechtane, ale mimo wszystko sentyment pozostał. Za rozrywkę i emocje, które mi dostarczał i za rozbudzenie we mnie zainteresowania fantastyką.

 

Walka z systemem – Igrzyska Śmierci

Suzanne Collins zrobiła mi dobrze tą książką. Właśnie tego mi brakowało, żeby nie musieć uczyć się do egzaminów. 🙂 Licencjat też mógł sam się napisać, bo ja byłam zajęta czytaniem. Książka była doskonałą odskocznią od studiów i użerania się z problematycznym chłopem. Sama przyjemność. Wcześniej przez kilka lat (OMG!) twierdziłam, że nie mam czasu na regularnie czytanie i tylko podczytywałam wieczorami jakieś krótkie gnioty. Igrzyska Śmierci przypomniały mi do czego służą oczy i pokazały, że czytanie na elektronice nie jest takie złe. Aczkolwiek sto razy bardziej wolę papierowe książki. Bo tak. Bo jestem dinozaurem może? Albo książkową romantyczką i wolę dostać w nos krawędzią okładki, a nie czytnikiem lub tabletem 🙂 Są takie zimne i nieczułe brrr… A ja lubię ciepełko, czym płynnie przechodzimy do następnej pozycji.

 

Świat romansu

Czytałam krótkie pozycje, które bardzo mi się podobały, ale zachwyty nad nimi zbyt krótko zaprzątały mi głowę, by były warte tu wspomnienia. Zdecydowanie bardziej wolę pozycje dłuższe, np. sagi i trylogie. To one ratowały mnie przed czytelniczym kacem i mini deprechą, w którą wpadam po przeczytaniu świetnej książki z twardym zakończeniem. Takiej, która nie pozostawia żadnych wątpliwości, że kontynuacji nie ma i nie będzie. A ja nie lubię zbyt szybko rozstawać się z autorem, który przypadł mi do gustu. Jedna tylko książka jest wyjątkiem potwierdzającym regułę mojego uwielbienia do długich serii – Duma i uprzedzenie Jane Austen. Muszę koniecznie uzupełnić swoją biblioteczkę pozostałymi książkami tej autorki, bo coś czuję, że starym pannom w moim wieku dobrze służą na poprawę humoru hihihihi 😉

A co ostatnio czytałam?

Autentyczność przyciąga – Zawiodłam się. Muszę przeczytać ją jeszcze raz, może za drugim razem lepiej się dogadamy. Zgadzam się z myślą przewodnią książki. Zakamarki Marki – Pełen zachwyt. Konkretnie bez ubijania w kółko masła maślanego, jak zdarzało się to w lekturze powyżej. Pozycja obowiązkowa dla każdej osoby prowadzącej swój biznes, ale i nie tylko. Czytałam jeszcze jakiegoś gniota o emocjach, nawet nie pamiętam tytułu. Jeden wielki bełkot. Tak ją odłożyłam, że nawet nie wiem gdzie leży. Powaga. Słabiutko prawda? 🙂 Cóż, niektórzy zdecydowanie więcej czasu poświęcają na pisanie dla innych niż czytanie, ale chyba pora będzie nieco odwrócić te proporcje. 

A Ty? Umiesz choć w części określić swoje ulubione książki? Bo ja przyznaję, że było mi bardzo trudno wskazać te naj, a wskazanie wszystkich zajęłoby mi mnóstwo czasu! Skomentuj proszę tutaj na blogu lub na fanpage Pani Miniaturowa na Facebooku.

(Visited 419 times, 1 visits today)
  • Pingback: Brudna książka - czy zawsze taka zła? - Pani Miniaturowa()

  • Kocham czytać. Głównie kryminały i literaturę sportową. Tę drugą kolekcjonuję, i to w niesamowitych ilościach. Czasami chyba przesadzam… Ale jak to kolekcjonerzy 🙂

  • Podobne gusta mamy widzę. A czytałaś coś Pilipiuka?

  • Ja kocham czytać i nie wyobrażam sobie życia bez książek. Harry’ego Pottera zaczęłam czytać, gdy miałam ponad 25 lat i absolutnie się tego nie wstydziłam, bo ja z zasady nie wstydzę się czytania. Wstydzić powinni się ci, którzy nie czytają, a nie ci, którzy to robią. Moja lista ukochanych powieści jest długa, przepadam za klasyką, dlatego na szczycie są u mnie „Lalka”, „Mistrz i Małgorzata” oraz Trylogia :).

  • Katarzyna Wójcik Respendowicz

    Ojej, właśnie tych gatunków literackich nie lubię. Ja tylko historyczne itp:) ale ladnie napisane- pozdrawiam.

  • Powiedz mi, skąd Ty masz tyle czasu na czytanie książek? 🙂

  • Sporo lektur nam się pokrywa:) z Sapkowskiego to nawet mgr pisałam. Potem musiałam odpocząć, ale kocham niezmiennie.

  • Ulubione książki? Trudno byłoby wybrać, ale mamy za to ulubionych autorów – Jo Nesbo, Remigiusz Mróz, Mark Billingham, Magdalena Witkiewicz, Liliana Fabisińska, John Flanagan i jeszcze kilku innych twórców :))

  • Czytam każdą książkę Schmitta i praktyczne każda jest swietna. Jestem też fanką trzech książek autobiograficznych Grzesiuka. 🙂

  • No co ja mogę napisać? Wiedźmina kocham miłością wieczną. Czytałem w szkole, bo dostaliśmy fragmenty jako lekturę. Postanowiłem przeczytać całość i było po mnie. Pewnie słyszałaś o tym co Sapkowski mówił na temat gier i CD PROJECT. Na Pyrkonie był gość, który przebrał się za niego i śmiesznie mu to wyszło. Zdjęcie oczywiście wklejam tu: https://uploads.disquscdn.com/images/c2a43210c12912905cefb7cd41332e8975da75c9f70b3bd7cb2daf9640b97f97.jpg

  • Harry’ego Pottera wciągnęłam w podstawówce i ponownie w liceum. Zdecydowanie lubię 🙂
    Wśród książek, do których wracam, są opowiadania i powieści o Sherlocku Holmesie oraz powieści romantyczne z wątkami thrillera, kryminału lub horroru Nory Roberts.

  • A nie masz tak, że kiedy wracasz do czegoś po latach, to jest jakby nie tak dobrze, jak kiedyś? Sam niedawno przymierzyłem się do przygód Tomka po latach pewnie 30. I co? Nie dałem rady, takie to mi się słabe wydało. Starość to, czy co za cholera? 🙂

    • Zależy o którym Tomku mowa? Jeżeli chodzi o Sawyera, to też chyba nie dałbym rady. Przygód Tomka autorstwa Szklarskiego nigdy nie czytałem. Jakoś nie mogłem się do nich przekonać nawet w czasach nastoletnich. Do książek raczej nie wracam. Chyba, że do Mikołajka. On jest dobry na każdy wiek. Poprawia humor.
      Ale będąc w Singu całkiem przypadkiem wróciłem i przeczytałem ponownie Króla Szczurów, którą czytałem gdzieś między 25-30 lat temu. Wyleciało mi z głowy, że rzecz się dzieje właśnie w Singapurze. Zupełnie inny odbiór. Wtedy te wszystkie nazwy były dla mnie kosmosem. Teraz wiedziałem dokładnie co i gdzie. Do tego stopnia, że po przeczytaniu pojechałem specjalnie do kaplicy, obecnie muzeum, która pozostała (wprawdzie przeniesiona) po obozie z Changi.

      • O Wilmowskiego mi chodziło, z książek Szklarskiego. Sawyera z kolei ja nie dałem rady zmęczyć wtedy, a pewnie tym bardziej nie dałbym rady teraz.

  • Paula

    Z prporcjami podoba mi sie bardzo <3 Ale oprócz tego… no, nasze gusta się nie zgadzają aaaaani trochę (oprócz Harrego, no ale Harry to Harry )

  • Odkąd poznałam się z wiedźminową twórczością Sapkowskiego gdzieś na samym początku ogólniaka, tak do tej pory lubię do sagi wracać. Co ciekawe, nie jestem jakąś zagorzałą fanką fantasy.

  • Mam tendencję do czytania ulubionych książek nawet jeśli już dawno z nich wyrosłam 🙂 Dlatego raz do roku czytam serię o Ani z Zielonego Wzgórza, Hrabiego Monte Christo czy Zbrodnię i karę. I choć myślę sobie, że w tym czasie mogłabym przeczytać coś nowego… to do ulubionych książek tak przyjemnie się wraca!

  • Oczywiście, że mam swoje ulubione książki i aż śpieszyłam tu zastukać by po raz milionowy ogłosić jak bardzo kocham „Anię z Zielonego Wzgórza”! Ilekroć leci w TV kolejny już film….ogladam. Mój mąż ostatnio mówi: – Chyba nie ma nie już części Ani, której nie widziałaś! Rzeczywiście, ale seria z Megan Follows była jedyna, udana, niepowtarzalnie dobra -no jakby książkowych bohaterów ożywić w filmie :-))

  • „Zakamarki Marki – Pełen zachwyt. Konkretnie bez ubijania w kółko masła maślanego, jak zdarzało się to w lekturze powyżej. ”

    Jedyna książka z Twojego zestawienia, którą przeczytałem – i muszę przyznać, że też zrobiła na mnie dobre wrażenie 🙂

  • Lubię wiele książek i w jednej chwili też ciężko byłoby mi wskazać te „naj”. Z Twojej listy jednak taką moją perełką są Igrzyska Śmierci, które pochłonęłam kilka, jak nie kilkanaście razy – to nigdy mi się nie nudzi 🙂

  • Jak byłem młodszy też z chęcią sięgałem po książki o Harry’m Potterze. Teraz więcej klasyki.

  • Ja kilka razy w roku wracam do serii o Ani z Zielonego Wzgórza 🙂

  • Harry Potter zawsze w każdej ilości, kocham <3 Igrzyska śmierci też są fajne jeśli chodzi o książki, czyta się jednym tchem. Filmy to istne badziewie 😀

  • Dobrze, że trafiłaś na Harrego Pottera w takim wieku, wbrew pozorom to bardzo ważne! Ja zaczęłam go czytać kiedy byłam już starsza i ukształtowana na Sienkiewiczu. W rezultacie nigdy nie doczytałam tej serii do końca i nie zrobiła na mnie wrażenia – ominęło mnie kolejne doświadczenie ,,pokoleniowe”. Z Igrzyskami Śmierci miałam podobnie, kiedy je poznałam byłam już za stara i zbyt cyniczna by się nią zachwycić.
    Nie ma co się wstydzić, że się lubi popularne książki czy ,,klasyczną” sztukę. Ja lubię Mickiewicza i zachwycam się obrazami Matejki i nie widzę w tym absolutnie nic złego 🙂

  • Harry Potter i Wiedźmin? Zostawiam okejkę.

  • Ev.

    Harry Potter <3 Moja przygoda zaczęła
    się lata temu, w 4 kl podstawówki ( to było naprawdę dawno xD) i trwa do dziś. Najcudowniejsza seria świata ♥_♥
    Pozdrawiam!

  • Agnieszka Lewandowska

    Ja mam też swoje ulubione, które zawsze poprawiają mi nastrój. Zapraszam na mój blog Happy Books (happy– books.blogspot.com). Pozdrowienia!

  • Ja zaczytywałam się w Juliuszu Verne, a później w horrorach Mastertona. Kinga już nie przebrnęłam, bo przerzuciłam się na mangi 😀 Cóż, mniej czasu, więcej obrazków! Ale mam światły plan przeczytać wszystkie 10000 książek z mojej listy na czytniku e-booków!
    Ps. Bałam się, że napiszesz, że uwielbiałaś znienawidzoną przeze mnie „Anię z Zielonego Wzgórza”… ufff…

  • Też bardzo lubię Harrego Pottera i Wiedzmina też przeczytałam w szpitalu :))). Do moich książek NAJ należy ,,Mały Książę”. Mam wielki sentyment do tej książki.

  • „Adriana Mola” Sue Townsend mogę czytać na okrągło 🙂 poza tym, zawsze jak czytam nową książkę, to wiem czy sięgnę po nią ponownie. Na razie jednak czytam zaległe pozycje, więc na „powtórki” jeszcze przyjdzie czas 🙂

  • Ojoj, jakby ktoś mnie chciał poddać wymyślnym torturom czytelniczym, to byłaby to lista niemal idealna 😛 Nie znoszę Sapkowskiego, Horego Portiera i romansideł. Igrzysk śmierci nie próbowałam, ale podejrzewam, że też byśmy się nie polubili.
    A czytać uwielbiam. Z mlodzieńczych fascynacji na pewno przetrwał ogromny sentyment do Stachury i do Króla szczurów. A z czasów studenckich – Ken Wilber i Śmiertelni nieśmiertelni.

  • Krystyna Polek

    Dużo czytam i niestety szybko zapominam o tym co czytam. Musze zacząć zapisywać przeczytane pozycje. Jednak w ostatnich latach jeden autor zrobił na mnie nieziemskie wrażenie i na pytanie – kto ostatnio przypadł mi do gustu odpowiadam: Jo Nesbo!

  • Widzę, że mamy podobny gust jeśli chodzi o książki. Też uwielbiam cykl o Harrym Potterze, a Igrzyska Śmierci pochłonęłam w 4 dni. (Wiem nie ma się czym chwalić, co niektórzy potrafią przeczytać pozycję w jedną noc, ale no cóż… Ja do takich osób nie należę xd) Wiedźmina nie czytałam, ale mam w planach. Polecam zaś serię „Dziewiąty Mag”. Po przeczytaniu Harrego baaardzo długo szukałam, czegoś co by tej lekturze dorównało. „Dziewiąty Mag” to trylogia, która skradła moje serce i dlatego głoszę dookoła, że naprawdę warto po nią sięgnąć 😀

  • O jejku, ja nie mogłam Igrzysk Śmierci zdzierżyć. Przeczytałam pierwsza część w jedna noc, bo chciałam iść do kina na film i nie chciałam oglądać filmu bez przeczytania książki. Ten gatunek się nazywa Young Adult, jakbyś chciała poszukać sobie podobnych książek. A moje ulubione? Zdecydowanie saga Millenium. Wspomniane ostatnio na blogu Radio Armageddon. Dallas 63 Stephena Kinga. I chyba Achaja Ziemianskiego. A to tylko wierzchołek góry lodowej 🙂

    • Ja mam taki myk, że nie lubię czytać książki, jak nie jest moją własnością. Także Achaja wciąż czeka na ten piękny dzień, gdy wygram w totka. Dallas `63 jest prześwietne! Tak samo Bezsenność tego samego autora 🙂 Lubię Kinga, ale ze mnie koszmarny tchórz jest, muszę uważać z tak emocjonującymi książkami.
      PS: Zieloną Milę też czytałam z zawałem serca 😛 A przecież widziałam 100 razy w TV.

      • Dominika Rygiel

        Dallas’63 WYMIATA! Nie jestem fanką Kinga, ale tę powieść targałam nawet do kina 😀 😛

      • Ja nigdy nie czytałam ZIelonej Mili ani nie oglądałam filmu. (Tak wiem, to prawie jak Ci ludzie, którzy nigdy nie oglądali Titanica albo Króla Lwa). Ale na mojej liście czytelniczej jest wszystko od Kinga. To jest moja miłość. Serio. Ja ryczałam na Dallas 63. I jeszcze ten efekt motyla i struny i światy równoległe, które się łączą (w tle słychać anielskie chórki, gdy to mówię) xD