Opowiem Ci dowcip o niepełnosprawnej

Przychodzi niepełnosprawna do lekarza, a tam niezrozumienie.
Kurcze, chyba spaliłam, wcale nie jest śmieszny. Może to przez to, że jest prawdziwy? Pozwól, że opowiem Ci nowy dowcip o niepełnosprawnej.


Apteka

– Dzień dobry, poproszę test ciążowy.

Naprędce rzucone spojrzenie, pełne pogardy, bo przyszła „taka” kobieta i podejrzewa, że jest w ciąży. Bezmyślna, pewnie dziecko też będzie chore, a ona nieodpowiedzialnie sprowadza je na świat.


Ginekolog 1.

– Dzień dobry, chciałabym potwierdzić wynik testu ciążowego.

5 minut później

– No, niestety jest pani w ciąży. Ewidentnie widać na usg zalążek płodu.
– CO TO MA ZNACZYĆ NIESTETY?!
– Yyy, przepraszam odniosłem wrażenie, że to jakiś problem dla pani. Pani potrzebuje opieki lekarza, kogoś kto będzie prowadził ciążę.
– Nie mam swojego stałego lekarza, może pan?
– Yyy…nie ja nie mogę. Prawdopodobnie pani przeleży całą ciążę, wystąpią krwawienia, proszę sobie szybko kogoś znaleźć. Czy wie pani czego nie wolno robić w ciąży?
– Mniej więcej tak, nie wolno pić, palić.
– No to pani wszystko wie, nie muszę pani więcej mówić. Proszę sobie znaleźć lekarza prowadzącego ciążę.


Ginekolog 2.

– Dzień dobry, jestem w 10tyg. ciąży, potrzebuję ginekologa prowadzącego ciążę.
– Ja pani nie pomogę, u kobiety niepełnosprawnej rośnie ryzyko, że to będzie ciąża zagrożona. Ja się nie podejmę odpowiedzialności za pani zdrowie. Płód może być chory, proszę sobie kogoś znaleźć.


Ginekolog 3.

– Dzień dobry, chciałabym panią prosić o prowadzenie mojej ciąży.
– Niestety nie mogę, bo wie pani, mam już dużo pacjentek, a w pani stanie…prywatnie tylko mogę panią zapisać. Nie mogę pani obiecać, że wszystko przebiegnie jak trzeba, jest ryzyko, że pani nie donosi. Proszę sobie znaleźć jakiegoś innego lekarza, który panią poprowadzi.


Ginekolog 4

– Dzień dobry, jestem już w 3 miesiącu ciąży, a nikt mnie jeszcze ani razu nie zbadał, proszę mi pomóc, proszę poprowadzić moją ciążę, chociaż niech mnie pani zbada.
– Zbadać mogę, czy dziecku nic nie jest, ale niestety nie mogę pani poprowadzić, jest pani niepełnosprawna, potrzebuje pani fachowej opieki.
– Nic mi nie jest, odmówiło mi już trzech lekarzy!
– Przykro mi, do widzenia.


Ginekolog 5.

– Wiesz, idę do ginekologa X.
– Boże nie idź do niej, moja koleżanka straciła przez nią dziecko!
– A mam jakiś wybór? Wszyscy wyrzucają mnie z gabinetu, gdy tylko się dowiadują, że jestem niepełnosprawna! Lada moment wchodzę w drugi trymestr, a moje dziecko nie zostało ani razu zbadane!
– Dobra, rób jak chcesz.

– Dzień dobry, czy poprowadziłaby pani moją ciążę?
– Oczywiście, a czemu przychodzi pani do mnie tak późno? Jak się pani czuje? Już zakładamy kartę ciąży, zrobimy usg, zbadamy panią i czy z dzieckiem jest wszystko w porządku.

Po 40minutowym wywiadzie lekarskim

– Proszę tu skierowanie na morfologie, na to, na tamto, następna wizyta za 2 tygodnie. Jakby się coś działo proszę dzwonić natychmiast!

Da się potraktować po ludzku? Da!


Genetyk

– Zrobimy pani amniopunkcję, tak na wszelki wypadek żeby wiedzieć co dolega dziecku.
– No dobrze. Ale tak gwoli ścisłości moja niepełnosprawność jest nabyta, a nie wrodzona. A moja ginekolog badała dziecko i mówi, że wszystko jest w porządku.
– To się okaże po badaniach, czy nie będzie obciążone genetycznie po pani.
– O_O? Po mnie?
– Jest pani już w połowie ciąży, nawet jeżeli dziecko okaże się chore nie może go pani usunąć. Rozumie mnie pani? Dociera to do pani?
– Oczywiście, że rozumiem!

Miesiąc później

– Halo? Pani X? Noo okazało się, że jednak pani dziecko jest zdrowe.
– A spodziewał się pan czegoś innego?
– Eee…nie, nie. Do widzenia.


Zjawisko dyskryminowania osób niepełnosprawnych w Polsce wciąż pozostaje faktem.
Równość, sprawiedliwość i tolerancja są mitem. Szczęśliwe macierzyństwo ni jest dla każdej niepełnosprawnej. To tylko puste słowa, które idealnie pasują do plakatów wyborczych, ale nie przystają do prawdziwego życia. Nigdy nie nasłuchałam się tylu przykrych słów od ludzi, co w ciąży. Według nich: Zostałam kalekim potworem, który bezmyślnie i z głupoty na siłę sprowadza na świat kolejnego małego potworka. Zostałam inwalidką, która nie wie co robi. Zostałam dwunastolatką, która została uwiedziona przez ćpuna nieznanego mi z imienia. Słuchałam obraźliwych komentarzy i próbowano mnie zmusić, abym wstydziła się swojego stanu. Byłam potrącana, szturchana, wyśmiewana i wytykana palcami. Musiałam znosić upokorzenia, błagać o pomoc i patrzeć na obojętność lekarzy, którzy nie rozumieli, że jestem mamą jak każda inna kobieta.

Tak właśnie wyglądają najszczęśliwsze chwile w życiu.
Tak właśnie wygląda ciąża niepełnosprawnej w Polsce.

Polub fanpage na facebooku –> Pani Miniaturowa