Cześć, jesteśmy „gorsze matki”

Cześć, jesteśmy „gorsze matki”! Te wszystkie, które śmią robić coś inaczej niż Ty robisz, niż Ty uważasz, niż Ty pochwalasz. Coś Ci zaraz powiem kochana. Ale najpierw przydługie słowo wstępu.

Ruszyła lawina wyrzutów sumienia

Gdy byłam jeszcze uroczą studenteczką politechniki przeczytałam artykuł, którego autorka żywo i emocjonalnie tłumaczyła kobietom dlaczego są beznadziejnymi matkami i powinny mieć wielkie poczucie winy i wyrzuty sumienia. Głównym argumentem było nie odbieranie dziecka z przedszkola, gdy wraca się wcześniej do domu. Oczywiście jako studentka często kończyłam zajęcia sporo przed 16:00. Czasem o 11:00, czasem o 13:00, a nie chciałam odbierać małego z przedszkola przed obiadem/podwieczorkiem. I przecież tak lubił bawić się z dziećmi, że żal mi było go od tego odrywać. Po przeczytaniu tego artykułu zrobiło mi się bardzo przykro. Poczułam się gorszą, beznadziejną mamą. Byłam młodziutką dziewczyną i wiecznie miałam poczucie winy o wszystko, co związane z dzieckiem. Nie mogłam spędzić z nim czasu w domu trzy lata, tylko poszłam na studia gdy miał niecały rok. To mnie bardzo martwiło.

Spadło też olśnienie!

Dopiero po kilku latach zrozumiałam, że to tamta kobieta nie miała racji. Ja i inne „gorsze matki”, które z różnych powodów nie odbierają wcześniej dziecka z przedszkola, wcale nie są takie złe i nie powinny się niczego wstydzić. Zwłaszcza jeżeli w tym czasie robią coś innego!

Wcale nie gorsze matki!

Dla mnie te dwie godziny, gdy jeszcze nie szłam po małego, nie były spędzone na malowaniu paznokietków! Ja ciężko pracowałam na moją przyszłość. Przepisywałam notatki, pisałam projekty, prace licencjacką, później magisterską. Przeprowadzałam badania naukowe, uczyłam się na egzaminy i kolokwia, odrabiałam kretyńskie zadania domowe, które dostawaliśmy od wykładowców. Spędzałam też ten czas na jednoczesnym gotowaniu obiadu, sprzątaniu, wieszaniu prania, robieniu zakupów itp.

Także nie, droga obca pani, wcale nie byłam gorsza ja i inne mamy, które mają dwa, trzy, cztery etaty jednocześnie.
To Ty jesteś niefajnym człowiekiem, wpędzając zwykłe, normalne dziewczyny w kompleksy i wyrzuty sumienia.

Mająca chwilę dla siebie, wcale nie gorsza!

Zresztą, a nawet gdybym w tym czasie smarowała się kremisiem, zajadała bombonierkami i oglądała ulubiony serial, to kim TY jesteś, aby oceniać inne kobiety i określać je mianem „gorsze matki”? Uprzedzając komentarze opisujące patologiczne zachowania… Omawiamy przykład normalnych mam, które nie przeginają w żadną stronę! Czy nie liczy się to, co robimy dla naszej rodziny, naszego dziecka, to jak je kochamy, dbamy o nie i staramy się dla nich? Bo mnie uczono, że miłość matki jest najważniejsza. Bo każdy cień na twarzy dziecka zmywa ciepły promień maminego uśmiechu. 

Nikt nie ma prawa nazywać cię gorszą!

Moje drogie, nigdy nie pozwólcie sobie nikomu wmówić, że jesteście złymi matkami. Jeżeli staracie się i kochacie swoje dzieci to zawsze będziecie najlepsze! My „gorsze matki” wcale nie takie najgorsze!

Pozdrawiam, Pani Miniaturowa – mama taka sama jak Ty, tylko miniaturowa. 

Czy poznałaś już mój fanpageSpodobał Ci się ten wpis? Udostępnij go proszę dalej, sprawisz mi tym radość. Dziękuję.

 Zapraszam również do:
Patologia musi umrzeć.
– Jestem mamągorszego sortu.
– Zabierz stąd to dziecko nianiu!