Osobiste przemyślenia

Słyszę go cały czas

Przez mój duży dystans do siebie i nie pozwalanie sobie na przybranie sztucznej aureoli, tylko z powodu zostania matką, nieraz słyszałam komentarze, że nie nadaję się na bycie rodzicem. Bo prawdziwa kobieta, kochająca matka, nie dowcipkowałaby ze swojego macierzyństwa. Nie mówiłaby o cieniach macierzyństwa, tylko o samych blaskach, bo tylko tak godzi się o naszych dzieciach mówić. W samych superlatywach! Raz usłyszałam, że jestem złą matką, bo komuś tam nie wpasowałam się w ramy stereotypowej mamki. Wystawałam mu z szuflady, do której mnie próbował ukryć. Dlatego określił mnie złą, nienadającą się. A tymczasem, gdy syn wyjechał, słyszę go cały czas. 

Obojętnie gdzie wyjedzie, czy na noc do dziadków, na weekend do taty, czy na dwutygodniowe wakacje z moimi rodzicami, ja słyszę go w domu. Czuję jego obecność. Wiem, że gdzieś tu jest, a jednocześnie wiem, że przecież go nie ma. 

Słyszę go!

Nie ma, a wieczorem słyszę go, jak klapie bosymi stópkami po panelach. Jak trzaska drzwiami z łazienki, które tak jakoś zawsze wyślizgują się z małych rączek. Hm…czy jeszcze takich małych? Ma niecałe osiem lat, a już dorównał mi wzrostem : ) To bardzo dobrze, to znaczy, że jest zdrowy. Nie ma syna, a ja wciąż słyszę go, jak chrząka po rodzinnemu, jak pokasłuje, jak stukają jego klocki. Ja to wciąż słyszę i chcę iść sprawdzać do jego pokoju. Co robi, co się dzieje, co mi powie. 

A przecież go nie ma! To serce matki, tej podobno złej i najgorszej, nienadającej się, tęskni. Słyszę go. Przez ścianę w naszej sypialni, ja słyszę oddech mojego dziecka. Jak wierci się w swoim łóżku, wierzga nogami z niecierpliwieniem kopiąc kołdrę, bo „sny nie chcą przyjść”. Wiem, że go nie ma, ale w mojej głowie ten dom wciąż jest go pełny.

I możesz dalej mi próbować wmawiać, że skoro mam tak duży dystans do siebie, swojego macierzyństwa i nazwałam dziecko ksywką rodem z horroru, to jestem beznadziejna i powinnam starać się bardziej. Ale jego nie ma, a słyszę go wyraźnie. To serce tęskni, rozum pamięta i żaden człowiek nie wmówi mi, że jestem ta gorsza mama.

Bo choć trochę inna od reszty mam, nie znaczy, że kocham mniej.


Mama taka sama jak Ty – tylko Miniaturowa – polub ją na Facebooku.