Niskorosłość a ciąża – wszak o seksie już było

Posted on Posted in Parenting

Cześć, właśnie trafiłaś na bloga Pani Miniaturowej, znajdziesz mnie również na Facebooku. Mój blog nie jest i nie musi być obiektywny, ponieważ to mój kawałek internetu. Nie tworzę tu Kompendium Wiedzy Medycznej. Nie piszę także gazety. Dlatego tekst, który za moment przeczytasz, jest wolny od naukowych faktów oraz specjalistycznej terminologii. Pragnę byś była świadoma tego, że nie możesz traktować tego wpisu jako wyroczni. Dlaczego? Ponieważ każdy z nas jest inny, ciało każdego z nas reaguje inaczej. Tyle ile jest na świecie kobiet, tyle jest przebiegów ciąż. Przedstawiam Ci dziś moje wspomnienia: Niskorosłość a ciąża.

Zacznijmy od początku

Wiadomo, żeby kobieta zaszła w ciążę musi uprawiać seks. Z reguły tak jest, bo prawie dziesięć lat temu sugerowałam mojemu zmartwionemu ojcu, że to z pewnością było niepokalane poczęcie i nikt jego małej córeczki nie dotknął 🙂 No jakoś tego nie chwycił… Życie toczyło się dalej, mój brzuch rósł, a ludzie zaczęli mi zadawać pytania w jaki sposób niepełnosprawni ludzie uprawiają seks. Moją odpowiedź na ich dość dziwne rozterki znajdziesz, gdy klikniesz kolorowy, pogrubiony tekst. Tam zawsze ukrywają się linki do fajnych artykułów lub miejsc w sieci, które pragnę Wam polecić. Zaraz po tym, gdy skończycie czytać ten tekst oczywiście 🙂 Generalnie moje przygody z lekarzami w ciąży to była droga przez mękę. Niskorosłość a ciąża… chyba niektórym ludziom do siebie nie pasują. Dopiero w czwartym miesiącu trafiłam do normalnej lekarki. Wcześniej wielokrotnie mnie upokarzano i źle traktowano, ale może w niektórych miejscach to standard, bez względu na to, czy ciężarna jest sprawna czy nie. Potrzebne przykłady? Opowiem Ci dowcip o niepełnosprawnej. 

Niskorosłość

Ze względu na nazwę bloga, niektórzy myślą, że jestem udawaną niepełnosprawną, bo „przecież jesteś tylko niska”. Błąd. Gdyby to był mój jedyny problem byłabym zajebiście szczęśliwa. Byłabym małą, słodką blondyneczką, bez blizn, bez utykania, bez narzekania na ciągły ból. Ale tak nie jest. Wzrost to moja najlepsza cecha rozpoznawcza, dlatego blog nazywa się Pani Miniaturowa, a nie „blog niskiej baby po operacjach, wszczepieniu implantów i ze zwyrodnieniem, którą co chwilę coś boli”. Co nie zmienia faktu, że mimo wszystko stwierdzono u mnie też niskorosłość. Jak gdyby mój pakiet chorób był jakiś ubogi. Lecz biorę to na klatę. Bo muszę. Bo to mój zakichany obowiązek jako matki i jako kobiety, która chce nazywać się silną. 

Ciąża nastolatki

Moja ciąża nie była taka jak sobie wymarzyłam. Ludzie myśleli, że skoro jestem taka mała i mam dziecinną buźkę to jestem młodsza niż byłam w rzeczywistości. A wiecie co robią ludzie, gdy spotykają nastolatkę w ciąży? Plują jej w twarz, spychają ją ze schodów autobusu, obgadują ją patrząc prosto w oczy, nie zważając na to, że ona wszystko słyszy. Dojrzali ludzie zachowują się jak szczenięta dzikich psów, gryzą i drapią. A te rzekomo niedojrzałe mamy muszą sobie radzić z takim ich traktowaniem. Zagryzając wargi i nie raz bojąc się wyjść z domu, by nie usłyszeć kolejnych oszczerstw na swój temat. Ciąża nastolatki jest usłana kolcami róż. Doświadczyłam tego na własnej skórze, choć formalnie, według dowodu osobistego, byłam dorosła od roku. Pisałam maturę w ciążowej bluzeczce i dałam sobie radę. Mój świat nie spłonął i nie pogrążył się w chaosie. Wolę działać niż szukać wymówek.

Niskorosłość a ciąża

Ciążę, jak na osobę z moimi wiecznymi problemami ze zdrowiem, zniosłam doskonale. Szybko zorientowałam się, że jestem w ciąży. Nigdy wcześniej nie czułam się w ten sposób, więc sytuacja była jasna. Ginekolodzy prześcigali się w straszeniu mnie. Zabijali każdą chwilę mojej radości z rosnącego we mnie maluszka. Odgrażali się, że poronię, że to ciąża wysokiego ryzyka. Nikt nigdy nie wytłumaczył mi co jest w tej sytuacji gorsze: niskorosłość a ciąża, problemy z biodrami a ciąża, a może zrujnowany kręgosłup, opleciony rusztowaniem z implantów? Nie tłumaczyli. Woleli mnie straszyć. Jak gówniarę, która stłukła ulubiony wazon matki. Miałam się wykrwawić na śmierć. Miało mi się odklejać łożysko. Miałam stracić władzę w nogach. Według nich znów miałam wylądować na wózku. Piszę znów, ponieważ kiedyś byłam dziewczyną na wózku. Dziwne choroby zawsze mnie lubiły. Jedna próbowała mnie zabić, bo nieleczona błahostka dla każdego z nas może być śmiertelnie groźna. Szkoda, że wielu rodziców ignoruje różne wczesne objawy.

Miałam dość tego nieustającego lęku o życie swoje i dziecka, lecz lekarze jakby się zmówili. Wszyscy naraz uparcie nadal straszyli mnie wszystkim czym się da. Rozumiem, że chcieli mnie przygotować na każdą ewentualność, ale…

Czy niepełnosprawna mama równa się gorsza?

Zdrowa mama także może zacząć krwawić, gorzej się poczuć, a nawet stracić ukochane dziecko. Doceniam, że chcieli uzmysłowić mi niebezpieczeństwa i zagrożenia, ale zdecydowanie przesadzali. Niepotrzebnie mnie straszono i niszczono całą magię związaną z ciążą. Dlaczego? Bo niskorosłość a ciąża to słaby duet? Nic mi nie było. Nie mieli żadnych podstaw, aby opowiadać mi takie przerażające historie. To było najzwyklejsze w świecie czarnowidztwo. Miało mnie niemalże piekło pochłonąć, ale w sumie żaden nigdy nie wytłumaczył mi dlaczego. Jak gdyby z góry sobie założyli, że moja niepełnosprawność dyskwalifikuje mnie jako kobietę i matkę. Że jestem skazana na to, by urodzić chorego potworka. Moja ciąża nie była taka piękna jak chciałam. Była przepełniona smutkiem, w który wpędzali mnie ludzie. I nikogo nie obchodziło, że poza mdłościami czuję się doskonale. Nic mnie nie bolało, nic się ze mną nie działo, dziecko rozwijało się prawidłowo, a kapcie zaczęły się robić przyciasnawe dopiero tydzień przed terminem. To świat się uparł, żeby mi się nie udało. Mój poród przebiegał w tonie… słodko-kwaśnym, bo miałam cesarkę. Później trafiłam na anioła z położniczego. Z nami było wszystko OK. To ludzie zdaje się oszaleli. Lecz i to przetrwałam. Już zawsze wszystko przetrwam, bo teraz mam dla kogo. 

Twoja niskorosłość a ciąża

Wiem, że się boisz, ale zagryź wargi. Dreptaj posłusznie do lekarzy, rób wszystkie badania. Nie pij i nie pal w ciąży, nie narażaj siebie i dziecka na niepotrzebne ryzyko. Może być różnie, lecz to wcale nie oznacza, że musi być źle. Jak Ci jakiś lekarz nie pasuje – zmień go! Jak ktoś Cię obraża – wal w zęby! Jak ktoś Cię niepotrzebnie straszy – każ mu się zamknąć. Nie bądź taką zastraszoną pipą jak ja. Niepełnosprawna mama nigdy nie znaczyło gorsza. Niska nie znaczy nie godna szczęśliwej, spokojnej i pogodnej ciąży. Wszystko będzie dobrze, tylko musisz w to uwierzyć jak ja. Powodzenia!

(Visited 3 285 times, 1 visits today)
  • Pingback: "Pomaganie cudzym dzieciom jest obrzydliwe" - Pani Miniaturowa()

  • Jesteś niesamowita! 🙂 Przeszłaś trudną drogę i wsaniale, że teraz dzielisz się tymi wszystkimi inspirującymi radami! Powodzenia! 🙂

  • Agn

    domena lekarzy, którzy uważaja się za lepszych starszyć nie tłumaczyć, niestety

  • Gosia

    Widać w Tobie siłę. Cudownie jest z episzesz o tym co Cie spotykało, że w ten sposób pomagasz innym mamom. A co do lekarzy to jak świat światem zawsze byli różni, trafić na odpowiedniego to trzeba mieć farta.

  • Jesteś wielka. Nie mam nic do dodania.

  • Ann

    Przykro, że ci, którzy powinni zawsze wspierać, podnosić na duchu i być po stronie pacjentki, dobijają swoimi durnymi komentarzami. A Ty jesteś niesamowicie dzielna! Twoje dziecko ma super mamę 🙂

  • Każdy jest niedoskonały, w bardziej lub mniej widoczny sposób. A że niektórzy tego nie dostrzegają, to ich problem.

  • Pyśka xD

    Podziwiam Ciebie. Jesteś bardzo silną kobietą. Osobiście znam dużo osób z niepełnosprawnością, którzy radzą sobie w życiu lepiej niż ci, którzy wytykają ich palcami. Życzę szczęścia z maluszkiem. <3

  • Nie mam dzieci bo nigdy ich nie chciałam ale podziwiam Ciebie za siłę, dojrzałość i to, że jesteś babką „z jajami”. Idziesz pod prąd i tak trzymaj – jesteś piękna i mądra i nikt tego Ci nie może odebrać!!!!

  • Dziękuję za ten post. Silna baba z Ciebie