Niskie dziecko – czego warto je nauczyć?

Nawet najbardziej zabiegany rodzic w końcu zaczyna dostrzegać, jak bardzo podobne jest do niego jego dziecko. W ten sam sposób podpiera pięści na biodrach, myrda paluchami u stóp, ma krzaczaste brwi i pyskaty jęzor, przez który pewnie nieraz właduje się w tarapaty. Geny są nieubłagane. Rozsądni rodzice to wiedzą i nie żyją złudzeniami. Czasem gołym okiem widać, do kogo podobne jest dziecko, a także po kim odziedziczyło wzrost. Czy będzie niskie, średnie, czy wysokie.

Cuda się zdarzają…czasami

Istnieją też ludzie, którzy są święcie przekonani, że to możliwe, aby dzieciak urósł w magiczny sposób i z trzeciej pozycji na siatce centylowej, na której siedział sobie od dziesięciu lat, nagle w rok wskoczył na dziewięćdziesiąty siódmy centyl. Jasne, wmawiajcie tak sobie dalej… Jak słucham opowieści, że nie istnieje coś takiego, jak problemy ze wzrostem, bo przecież „mojej sąsiadki kuzynki córka też była najniższa w klasie przez wiele lat, a potem tak wyrosła, że może się z żyrafą o liście tłuc”, to mnie telepie. Cuda się zdarzają. Czasami. Ale mam rozumieć, że ja w pewnym wieku nie urosłam w cudowny sposób, o jakieś trzydzieści centymetrów w jeden rok, bo mi się zwyczajnie nie chciało? 😛 Jestem leniwa, ale bez przesady…

Niskie dziecko to nie powód do załamywania rąk

Niektórzy rodzice muszą pogodzić się z faktem, że ich dziecko będzie chodzić z drabiną po truskawki. Jest niskie, będzie niskie i najprawdopodobniej już tak zostanie. Nie omawiajmy tu medycznych anomalii pod tytułem „urósł w rok pół metra i nikt nie wie jak to się stało”, ani faszerowania nastolatków hormonami wzrostu. W moim przypadku lekarze dowiedli, że podawanie hormonu wzrostu nic by mi nie dało. Ja jestem dziewczyną z wyrokiem. Dla mnie jest już za późno. Chcesz wiedzieć jakiego wzrostu będzie Twoje dziecko w przyszłości? Zapraszam do mojego wpisu, w którym pokazałam, jak to obliczyć. Nie traktuj wyniku jak wyroczni. Wróżenie z fusów dałoby podobny efekt. Potraktuj to jak zabawę 🙂

A co jeśli masz wysokie dziecko?

Masz niskie dziecko? A może zapowiada się wręcz przeciwnie i wzrost Twojego dziecka już teraz wyróżnia się dodatnio na tle rówieśników? Serdecznie zapraszam do artykułu Moniki z bloga Konfabula. Tak się prezentujemy obok siebie 🙂relacja konfabula niskieniskie dziecko wysokie dziecko

 

Niskie dziecko – czego warto go nauczyć?

Dlaczego takie jest? – mówimy tu przede wszystkim o sytuacji, gdy dziecko jest na tyle niskie, że zaczyna to bić po oczach. Najczęściej dzieje się tak z powodu niekorzystnej mieszanki genów lub jakiejś choroby, zaburzenia. Jeżeli Twoje dziecko jest niskorosłe, ma achondroplazję, czy cokolwiek innego, co wpływa na jego wzrost, warto, aby znało przyczyny i potrafiło w prosty sposób wyjaśnić to ludziom. Z doświadczenia wiem, że dzieciaki częściej rezygnowały z dokuczania mi, gdy wytłumaczyłam im, co mi dolega. Ba, nawet brały mnie w obronę, gdy trafił się nowy w grupie, który myślał, że to będzie fajnie prześladować najniższą osobę w klasie.

Samoświadomość to podstawa zrozumienia.
Kto rozumie, potrafi wytłumaczyć innym.  

Jak reagować na komentarze? – nasłuchałam się w życiu wiele uszczypliwych i przykrych komentarzy. Niestety, ale większość ludzi tak działa. Nie pomyślą zanim powiedzą. Tak już jest zbudowany ten świat, zwracamy uwagę na inność. Najważniejsze to nauczyć dziecko reagować w sposób adekwatny do sytuacji. Jestem wielką przeciwniczką postawy „olej ich”, „nie reaguj”. Należy piętnować osoby, które na widok osób o odmiennym wyglądzie zachowują się jak dzicz. Nie ucz dziecka bierności! Gdy ktoś pluje mu w twarz, ma się bronić! Według mnie udawanie, że nic się nie stało to  przyzwolenie na dalsze ataki. Wyobrażasz sobie, że mój wygląd wzbudza agresje? (klik) To naprawdę mi się zdarzyło. Zło na świecie nigdy się nie skończy, jeżeli zawsze będziemy ustępować agresorom. Naucz dziecko reagować. Może niekoniecznie tak, jak opisałam to poniżej, ale niech potrafi się obronić!

W pierwszej klasie gimnazjum miałam twardą szkołę życia. Słyszałam najgorsze wyzwiska pod swoim adresem, wyśmiewano się ze mnie gromadnie, wytykano palcami, popychano na schodach i dokuczano praktycznie na każdym kroku. Doszło nawet do „niewinnego” molestowania. Stałam jak ciapa nie wiedząc jak się bronić. Nie dziwię się, że pozwalali sobie na coraz więcej, bo sama im na to pozwalałam swoim milczeniem i gapieniem się w czubki swoich butów! Chodzenie na skargę do nauczycielki? Wiedziałam, że to by się skończyło szkolnym ostracyzmem. Nie miałabym życia, gdybym to zrobiła.

Coś pękło

Wreszcie coś we mnie pękło. Przy kolejnych wrednych docinkach, w tłumie gapiów, wśród których nie było nikogo kto zechciałby mnie obronić, wzięłam sprawy w swoje ręce. Puściłam donośną wiązankę, bezlitośnie wytykając wszelkie przywary fizyczne i edukacyjne moich prześladowców, przejechałam się bez pardonu po rodzicach, ciuchach, wiedzy, celnie wyciągnęłam wadę po wadzie, nawyki, zachowanie, pojechałam po bandzie wyśmiewając hobby i marzenia, zrównałam z ziemią, a następnie przysypałam błotem, chamstwem za chamstwo, najgorszymi słowami, zjechałam w dwie minuty tak, jak oni robili to ze mną nieustannie od roku. Jedna przeciwko czterem. Zniżyłam się do ich poziomu i tam ich pokonałam. To było gimnazjum, a ono rządzi się swoimi prawami. Nie twierdzę, że zachowałam się dobrze. Nie uważam, że to był dobry pomysł. Nie byłam wtedy damą, o nie. Grzeczna dziewczynka powiedziała dość! Ale cel uświęca środki. Przestali. Odczepili się na zawsze. I o to mi właśnie chodziło. Już nikt przez kolejne trzy lata nie odważył się obrazić mnie w mojej obecności. Wygrałam, choć nie miałam na to żadnej gwarancji.

Nie ucz swojego dziecka chowania się po kątach przed prześladowcami. Nikt go nie obroni tak skutecznie, jak ono samo. 

Pokaż dziecku jego mocne strony – każdy z nas ma zalety, mocne strony, coś w czym jest jeśli nie najlepszy, to co najmniej dobry! Pokaż dziecku, że ono też je ma! Niech wie, co potrafi i ile może w życiu osiągnąć dzięki temu. Nie pozwól mu myśleć, że do niczego się nie nadaje, bo jest takie, a nie inne. Próbujcie, szukajcie. Ktoś mi kiedyś powiedział, że jestem kreatywna. Uczepiłam się tego ze wszystkich sił, z jakim efektem, możesz mi odpowiedzieć czytając tego bloga.

Każdy jest w czymś najlepszy, pomóż dziecku odkryć jego talenty.

Wygląd nie jest najważniejszy – niesamowicie trudno jest wytłumaczyć dojrzewającemu dziecku, zwłaszcza dziewczynce, że wygląd nie jest najważniejszy. Przecież wszyscy dookoła patrzą tylko na to! Kompleksy to straszna sprawa, ale ja wiem, że niskie dziecko nie znaczy gorsze! Porozmawiaj z dzieckiem, powiedz że liczy się to, co mamy w środku. Jakimi jesteśmy ludźmi, czy jesteśmy mili i dobrzy. Naucz je, że uroda przemija, a przyjaźnie, które nawiązaliśmy dzięki miłemu usposobieniu, zostają z nami na zawsze.

Prędzej czy później, zrozumie, że liczy się to, kim jesteśmy, a nie, jak wyglądamy. 

Warto walczyć z kompleksami – a nawet trzeba! Owszem, wygląd się nie liczy, ale kompleksy siedzą głębiej, w psychice. Ilu z nas, dorosłych żyje w przekonaniu, że ma coś brzydkie, krzywe, za duże, za małe, a w rzeczywistości jest zupełnie inaczej? Dzieci też tak mają! Pomóż dziecku zwalczyć jego kompleksy. Naprawiajcie, poprawiajcie, już sama świadomość działania w tym temacie pomaga! Byłam jednym wielkim chodzącym kompleksem. Wstydziłam się dosłownie wszystkiego. Nic mi się w sobie nie podobało. Wreszcie koleżanka spytała, czemu nic z tym nie robię, skoro mi się to nie podoba? I tak oto ponownie wzięłam sprawy w swoje ręce. Znalazłam w sobie pozytywy i nauczyłam się to podkreślać, jednocześnie ukrywając pewne mankamenty. Pozbycie się kompleksów to większa pewność siebie. Większa pewność siebie to dobre samopoczucie! Dobre samopoczucie to więcej uśmiechu na co dzień, którym zjednujemy sobie ludzi. Walka nawet z najbardziej absurdalnymi (według ciebie) kompleksami Twojego dziecka, to jedna z lepszych rzeczy, które możesz dla niego zrobić. Dlatego porozmawiałam z nieznajomą dziewczynką na temat blizny. Bo widziałam, że to ją martwi.

Nigdy nie poniżaj swojego dziecka, nie obrażaj, nie krytykuj jego wyglądu, nie mów, że jest głupie i do niczego się nie nadaje!
Motywuj – nie dobijaj!

Walka o swoje – niskie dziecko miewa przekichane. Wypychają z kolejek, olewają w tłumie, nie zwracają uwagi, nawet, gdy się zgłasza i woła, ludzie potrącają i nie przepraszają. Przerywają mu wypowiedź w połowie, jak gdyby to, co ma do powiedzenia niska osoba, było mniej ważne. Nie warte słuchania. Nawet sobie nie wyobrażacie ile razy wryto mi się w kolejkę, zerwano kolczyki z uszu napierając na mnie w autobusie, lub popchnięto w sklepie tak, że prawie się przewróciłam. Ludzie są jak dzicz, a miasto to dżungla! W nosie mam odsuwanie się na bok i grzeczne czekanie. Naucz dziecko domagać się szacunku dla swojej osoby, bo nikt inny za niego tego nie zrobi! Niech żąda respektowania swojego miejsca w kolejce, prawa do skończenia wypowiadania swojego zdania, a także do bycia przeproszonym za chamskie zachowanie. Może ja jestem awanturnikiem, ale niesamowicie wkurza mnie, jak ktoś myśli, że może mi napluć do talerza, a ja mu podziękuję, że ciepłe. Nie pozwalam sobie.

Twoje dziecko ma prawo do szacunku i równego traktowania.
Naucz je głośno domagać się od ludzkiej przyzwoitości tego, co mu się zwyczajnie należy. 

Czego jeszcze warto nauczyć niskie (i każde!) dziecko? „Świat lubi ludzi, którzy lubią świat„. Wesołe usposobienie i optymizm to cechy, które zarażają otoczenie. Nikt nie chce dotrzymywać towarzystwa ponurakom. Pokaż dziecku, że warto mieć twardy tyłek i silny charakter, a także mnóstwo uśmiechu dla ludzi, by zawsze gotowi byli go odwzajemnić.

Co jeszcze, według Ciebie, powinno wiedzieć niskie dziecko?


Polub fanpage Pani Miniaturowa na Facebooku. Moje życie od kuchni poznasz na Instagramie – Miniaturowa.pl – dodaj mnie do obserwowanych!