Sprawdź jak wysokie będzie Twoje dziecko.

O ile wysocy rodzice, raczej sobie tym głowy nie zawracają, to tacy nieduzi jak ja, często zastanawiają się, jak wysokie będzie ich dziecko. Czy odziedziczy wzrost po mnie, czy po tacie? Jego wzrost będzie sprawiał mu tyle problemów co mi, czy nie będzie zwracał na to uwagi? Te pytania wracają do mnie od czasu do czasu. Są też dni, gdy zupełnie obcy mi ludzie poruszają tę ważką kwestię, zadając mi niedelikatne pytanie nie boisz się, że On będzie chory jak ty?

Jak wysokie będzie Twoje dziecko?

Co mnie tak wzięło na przemyślenia o wzroście dzieci? Powód jest banalny. Wcinam sobie na kolację gorącą rybkę i mimochodem przypominam sobie różne ciekawostki na temat ryb. Mają one w sobie witaminę D, która jest bardzo ważna nie tylko dla dzieci, ale i dorosłych. Tak w dużym skrócie: odpowiada ona za wzrost kości. Ciekawskich odsyłam do Wujka Google, który bardzo ładnie tłumaczy co ma witamina D do kości, a co za tym idzie – do wzrostu.

Jak pewnie wiecie, jestem bardzo wyczulona na punkcie wzrostu. Każde odchylenie na bilansie mojego Omena, było dla mnie powodem do paniki. Jak zwykle i na szczęście, niepotrzebnej. Spadki na siatce centylowej zawsze okazywały się błędem w pomiarze. Brawo ja i personel przychodni : ) 

Mam małą ściągę dla wszystkich rodziców, którzy są ciekawi jak wysokie będzie ich dziecko w przyszłości. A nawet dwie! Niestety nie mogę wam dać gwarancji, że te sposoby są w jakikolwiek sposób miarodajne. Nie dam sobie też ręki uciąć, czy te metody nie są przez kogoś zmyślone, ale hej! Skoro tylu ludzi wierzy w horoskopy to dlaczego, by nie spróbować dla zabawy policzyć jak wysokie będzie nasze dziecko? Tak o. Z rodzicielskiej ciekawości.

Metoda “na mamę i tatę”

Dodajemy wzrost mamy do wzrostu taty (w centymetrach), a następnie dzielimy przez dwa. W wyniku otrzymujemy wzrost naszego dziecka. 

Metoda “na malucha”

Łapiemy naszego dwulatka, zwabiając go czekoladką ustawioną pod kartonem lub wielkim koszem na pranie. Gdy tylko ustawi się przy czekoladzie, szybkim ruchem zgarniamy delikwenta do pudełka. Następnie próbujemy go zmierzyć. Gdy już przestanie nam dzwonić w uszach od tego dzikiego wrzasku, siadamy do liczenia. Wzrost dziabonga mnożymy razy dwa i w ten oto sposób otrzymujemy odpowiedź na pytanie, jak wysokie będzie nasze dziecko, gdy dorośnie. Ułatwione zadanie mają rodzice dzieci starszych. Muszą oni tylko zerknąć do bilansu z odpowiedniego okresu i wpisany tam wzrost w centymetrach pomnożyć razy dwa.

I jak? To chyba nie było takie trudne. Odrobina zabawy jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Pochwalcie się w komentarzu jak wysokie będzie wasze dziecko, wg waszych wyliczeń. A najbardziej mnie ciekawi, czy obie metody wykazały ten sam wynik?

Szczerze wątpię : )

Pozdrawiam,
Pani Miniaturowa, której wyszło, że powinna być wyższa o jakieś 30cm. A to ci psikus.

Skip to content