zmarnowałam sobie życie

Zmarnowałam sobie życie, tak mi powtarzali

Dziesięć lat temu byłam w dziewiątym miesiącu ciąży. Ciąży, której początek spędziłam na nauce do matury. Ciąży, w której przez moją niepełnosprawność nie mogłam się dobłagać u ginekologa, by zgodził się ją prowadzić. W ciąży, w której tak samo chciałam być szczęśliwa, radosna i dumna, jak każda inna mama. Ale byłam jeszcze nastolatką, więc zmieniono moją ciążę w piekło, nieustannie powtarzając mi, że zmarnowałam sobie życie.

Gdzie oni są?

Gdzie są ci wszyscy ludzie, którzy mówili, że przegrałam? Zaprowadź mnie do osoby, która skwitowała „zjebałaś”. Przypomnij mi adres znajomego, który ryknął śmiechem i zapytał, pod którym mostem będę teraz mieszkać. Pokaż mi gdzie ci wszyscy nieomylni, wmawiający mi, że zmarnowałam sobie życie. Gdzie oni wszyscy są? Gdzie się podziali?

Nie ma ich

Są tak samo nikim szczególnym co wtedy. Właśnie krytykują na Facebooku czyjeś życie decyzje i opinie. Albo odsypiają „tyrkę”, czyli pracę, której nienawidzą tak samo jak szkoły. Nie zostali Kimś, pozostali sobą. Zwykłymi ludźmi. Nie zrobili doktoratu, nie zostali milionerami, nie przetrwali małżeństw z prawdziwej miłości, nie zwiedzili świata, nie odkryli leku na raka, nie zrobili nawet połowy tego, o czym zawsze marzyli. Są nikim. Tak samo jak ja. Ale w ich oczach, to ja zawsze byłam tą najgorszą, którą można wyszydzić.

To ja zmarnowałam sobie życie

To nie oni, lecz ja, nastoletnia mama zmarnowałam sobie życie. Rozumiesz to? Kończąc studia z małym dzieckiem u boku, zdobywając prawo jazdy, a później idąc do fajnej pracy. Robiąc to wszystko co oni, a czasem nawet nieco więcej. Tylko z dzieckiem. Ja zmarnowałam. Ja jestem przegrywem. Mając to wszystko i słuchając jak moje duże, samodzielne już dziecko, opowiada mi o kolejnej piątce z matematyki i szóstce z historii. Jeżdżąc razem na rowerze i grając w szachy. Faktycznie spaprałam…

Czy chciałabym się dziś z Wami zamienić moi kochani znajomi, którzy tak we mnie „wierzyliście”? Dziękuję. Postoję. 

Nigdy nie kop leżącego. On kiedyś wstanie i otrzepie z siebie kurz. A Ty? Kim będziesz za dziesięć lat?

 


Pani Miniaturowa <– Polub fanpage niepełnosprawnej, niskorosłej mamy, która nie da sobie wmówić, że przegrała.

(Wizyt 545 times, 4 wizyt dzisiaj)