Matura w ciążowej bluzeczce – To nie koniec świata

Posted on Posted in Starsza Siostra Radzi

Ustalmy fakty. Każdy kto wie ile mam lat i jak duży jest mój syn, może dojść do pewnych wniosków. Urodziłam młodo. Dość młodo, by ludzie mieli odwagę podpytywać mnie ile dokładnie miałam wtedy lat. Cóż. Byłam dorosła. Od roku. Zawsze coś, prawda? Właśnie czekał mnie mój pierwszy egzamin dojrzałości . Jak się później okazało, nie ostatni tego roku. I ten drugi egzamin bynajmniej nie nazywał się „matura”. 

Nie ja jedna…

Nie byłam pierwszą na świecie kobietą, której natura postanowiła udowodnić, że antykoncepcja nigdy nie jest w 100% skuteczna. 30-latkom też się zdarza, a nawet 40-latkom i co? Życie toczy się dalej. Przy wsparciu narzeczonego, przyjaciółek i rodziny, świat nie rozpada się na kawałki. Uparcie trwa, byś mogła działać dalej. I pokazać na co Cię stać mimo przeciwności losu. I tak też właśnie zrobiłam. Choć czekała mnie matura w ciążowej bluzeczce, nie wstydziłam się. Wiedziałam, że dam z siebie wszystko i wygram to starcie. Musiałam wygrać, by nie wstydzić się spojrzeć samej sobie w twarz, gdy stanęłabym przed lustrem. Wiesz co dziewczyno? Nie będę Ci wmawiać, że to był idealny moment, bo nie był. I proszę też Ciebie, jeśli masz szesnaście, siedemnaście, osiemnaście… oszczędź ludziom pieprzenia, że to było planowane. Bo dobrze wiesz, że nie. Nie marnuj energii na okłamywanie samej siebie, tylko udowodnij wszystkim, że cokolwiek się stanie – dasz radę! Będziesz silna i ogarniesz. Nie poddasz się w połowie drogi. Bo świat nie lubi przegranych. 

Nie taka matura straszna jak ją malują

Ucząc się do matury czułam, że coś ze mną nie tak. Czułam się źle. Byłam strasznie senna. Trzęsły mi się ręce, miałam ochotę cały dzień spać, głowa opadała mi nad książkami. Wtedy pierwszy raz w życiu wypiłam kawę. Była paskudna. Bolał mnie brzuch, a zmieniające się ciało desperacko domagało się spokoju i odpoczynku. Ale ja się nie poddałam. Doskonale wiedziałam „co” się dzieje. „Przykro mi, jest pani w ciąży” – tak powiedział mi lekarz. Wyczułam zbliżające się zmiany w moim życiu, już w piątym tygodniu. Chodziłam do szkoły jakby nigdy nic, a popołudniami zaliczałam kolejne gabinety lekarskie prosząc o pomoc. „Jest pani niepełnosprawna, to jest ciąża zagrożona, nie pomogę pani. No…chyba, że prywatnie”. Przychodzi niepełnosprawna do lekarza… a tam niezrozumienie. Żaden ginekolog nie chciał podjąć się odpowiedzialności prowadzenia mojej ciąży. Matura – co to za problem? Pouczę się i zdam. A ciąża? Tutaj potrzeba więcej szczęścia.

Matura w ciążowej bluzeczce

Całe dnie spędzałam na rozwiązywaniu próbnych matur, czytaniu streszczeń lektur dla przypomnienia oraz ślęcząc nad kompendium wiedzy z WOSu. Uczyłam się sama. Nic co odbębnialiśmy na dodatkowych zajęciach przygotowujących do matury nie przygotowało mnie do tego, co było na maturze. Zmarnowałam tam tylko czas i energię. Dlatego dobrze, że skupiłam się na samodzielnej nauce. Choć zmieniające się ciało nieustannie domagało się odpoczynku, czytałam, czytałam i czytałam. Nie dałam sobie wolnego. Koszmarnie się czułam. Pierwszy trymestr to nieustające mdłości nie pozwalające na normalne funkcjonowanie, ale wiedziałam, że muszę dać radę. Dla siebie i dla niego. Dlatego nie szukaj we mnie słów wsparcia dla dziewczyny, która rzuca szkołę z okazji zajścia w ciążę. To dobra wymówka dla słabych. Ja nie mam czasu na słabość i użalanie się nad sobą. „Wykrwawisz się i umrzesz”. „Wylądujesz na wózku inwalidzkim przez tą ciążę”. „Umrzesz w trakcie porodu”. To były groźby bez pokrycia. Mdłości to nie koniec świata.

Matura – jak było?

Zacisnęłam zęby, poszłam, napisałam, zdałam. Z wynikami, których nie powstydziłaby się żadna piątkowa uczennica. W trakcie egzaminu walczyłam ze sobą, by nie zwymiotować na arkusz. Później okazało się, że im gorzej się czułam na maturze, tym lepszy wynik miałam. O ironio! Także nie szukaj usprawiedliwień dla siebie dziewczyno. Nie szukaj pomocnej dłoni. To Twoje życie, sama musisz sobie zbudować drabinę, po której wyjdziesz z dołu. Skończ się mazać i pokaż, że wygrasz to starcie. Bo Cię na to stać dziewczyno! Bo jesteś najlepsza!

Jak się skończyło?

Skończyło się tak, jak to zaplanowałam, bo o to walczyłam. Ogarnęłam. Zdałam. Urodziłam. Poszłam na studia. Znów stoczyłam walkę. Pięć lat udowadniałam, że dam sobie radę. I dałam. Dlatego Ty dziewczyno wytrzyj smarki i weź się do roboty! Nie możesz być gorsza ode mnie! To napisałam ja. Pani Miniaturowa. Mama fajnego mężczyzny. Absolwentka Politechniki. Magister ekonomii. Specjalistka ds. logistyki. 

A teraz idź i pokaż wielkiego fucka ludziom, którzy mówią Ci, że nie dasz rady!

 

Nie zapomnij polubić mój fanpage Pani Miniaturowa na Facebooku!

(Visited 1 122 times, 1 visits today)
  • Pingback: Kim ty kurna jesteś, żeby mówić mi, że nie dam rady?! - Pani Miniaturowa()

  • Pingback: Zamiana dzieci - moje szpitalne wspomnienia - Pani Miniaturowa()

  • No! 🙂 Inspirująca historia silnej jak skała kobiety! 🙂 Brawo! Możesz być wzorem dla wielu osób! Pokazujesz, że jak się chce, to można! Można wszystko! Szacunek!

  • Dee Lukasik

    Mojej koleżance nie pozwolili podejść do matury w szkole, jeszcze takie czasy były. Musiała zdawać sama jak palec w kuratorium. Naznaczona niestety. Mam pełen podziw dla kobiet w ciąży, czy nawet z dziećmi, które zdają.

  • Pingback: Majowe wspominki Miniaturowej - Pani Miniaturowa()

  • U mnie matura była już po porodzie. Lekko 4 miesiące po, które też nie były najlepszym czasem do tego żeby się uczyć 😛

  • Pingback: My - niedojrzałe mamy. List do Pana Dojrzałego - Pani Miniaturowa()

  • Wszystko sie da, kobiety maja w sobie nieopisana moc!

  • Pingback: Gap year według Miniaturowej - A Ty jak go spędzisz? - Pani Miniaturowa()

  • a ja teraz mam wrazenie ze podyplomówki z dzieckiem nie zrobie, mając 30 lat. I teraz sie smieje z tego, bo sa osoby ktore mialy troszke gorzej a daly radę. Brawo! 🙂

  • Jesteś fantastycznym przykładem na to, że MOŻNA. Że nie chodzi się na łatwiznę, na skróty, nie odpuszcza się, bo coś poszło nie tak… Wysyłaj tekst w świat – pewnie niejednej dziewczynie pokażesz, że się uda!

  • Brawo Ty! W przypadku niespodziewanej ciąży motywacja i pomoc bliskich powinna być podwójną… Juz nie zdajesz matury tylko dla siebie, ale zdajesz maturę by móc zapewnić lepsze życie sobie i nowemu człowiekowi!

  • Magdalena Kuprewicz, Anna Rozd

    Przeszłaś swoje, spod tekstu wyłania się wojowniczka i fighterka. Myślę, że twoja siła przykryła słabości – choć słabość to nic strasznego, są takie momenty w życiu. W mojej opinii nie musimy pokazywać fucka, jak piszesz i udowadniać innym, że ogarniemy. Grunt to udowodnić sobie, co chyba zrobiłaś. Pozdrawiam!

  • Twoja historia jest mega inspirująca! Udowadniasz na każdym kroku, że jeśli tylko można, to się da. Szacun za to!

  • Kiedyś dziewiętnastolatka w ciąży to była codzienność, w końcu większość kobiet wychodziła za mąż tuż po 18tce, a te ładniejsze i koło 16. Moja praprababcia pierwsze dziecko urodziła niedługo po 18, ostatnie koło 40. I to drugie też było normalne, bo uważaj, jeszcze w latach 60 było więcej mam po 40 niż obecnie. Teraz się zrobiło jak w kurzej farmie, masz maks pięć lat na dwójkę dzieci, bo jak urodzisz przed 25 to źle, bo na pewno wpadka, a jak po 30 to też źle, bo stara matka. Jak urodzisz jedno to źle, bo jedynak, a jak troje to też źle, bo patologia. Istne wariactwo. Jasne, że nieplanowana ciąża to nie zawsze powód do radości, ale też nie koniec świata. Moim zdaniem większość osiemnastolatek jest gotowa na rodzenie dzieci, tylko im społeczeństwo wmawia, że będą gotowe bardziej 10 lat później. Jako późna mama (35, teraz 40) uważam, że to kompletna bzdura. Do macierzyństwa dorasta się w trakcie, a nie przed. Jasne, że ciąża w rejonie 14-15 roku życia zagraża zdrowiu mamy, ale powyżej 17 to już biologiczna norma i nie ma co się przejmować. A że ostatnio spędzamy w szkole 1/3 życia – niepotrzebnie wydłużanej edukacji i studiowania kierunków, które zastąpiłby kilkumiesięczny kurs zawodowy – to inna sprawa. Zresztą jak patrzę po moich koleżankach, to właśnie posiadanie dziecka bardziej je motywowało do rozwoju, a my, długo bezdzietni – raczej sobie bimbaliśmy, na maturę też. W 1996 roku matura była warta tyle co papier toaletowy, byle coś tam machnąć, liczyło się przygotowanie do egzaminu na studia, który był o wiele trudniejszy.

  • Genialny tekst! Ja właśnie jestem na etapie matur, chłopaka mam od roku. Wiem, że gdyby zdarzył się nam „wypadek”, to jakoś dalibyśmy sobie radę. Na pewno nie miałabym zamiaru rezygnować ze szkoły, a wszystkim, którzy dawaliby mi „dobre rady” i jakieś swoje uwagi, pokazałabym środkowy palec. Nie mniej jednak cieszę się, że nie dane mi było zdawać tych dwóch egzaminów jednocześnie 😉

  • Piękna historia mądrej i silnej kobiety 🙂 Dobrze, że dzielisz się swoimi przemyśleniami.

  • Świetny, osobisty tekst. I bardzo mądry. Mimo, że miałam nieco więcej lat od Ciebie, gdy urodziłam swoją pierwszą córę, a w ostatnim trymestrze ciąży pisałam pracę magisterską, by później z 14 dniowym maluszkiem przy piersi zdać ten ważny egzamin. Wsparcie, które otrzymałam od rektora, profesorów było motywacją do działania. Jestem dumna z siebie i wszystkich Kobiet, które nie odpuszczają, nie poddają się, a realizują marzenia i plany 😀

  • Ewa „Psychologia Stylu”

    Gratuluję wytrwałości i silnej woli w osiąganiu celów. Domyślam się, że to nie było łatwe, bo sama pisałam magisterkę na porodówce ze skurczami, żeby oddać na czas, a broniłam się z noworodkiem u boku, więc trochę wiem jak to jest… Jednak co innego mieć taką siłę woli jak się jest starą kozą a co innego jak się jest młodą dziewczyną. Także pełen szacunek za to! Nie każdy ma tyle siły i dojrzałości przede wszystkim 🙂

  • Moa koleżanka urodziła w kwietniu, tuż przed maturą. Miała indywidualny tok nauczania i dała radę. Tylko nad jednym nie zapanowała, tuż przed wejściem na ustny polski jej biust przestał mieścić mleko i zaczęła potężnie przeciekać, wielkie, mokre plamy maskowała marynarką kolegi 😀

  • Uwielbiam Twoje wpisy i podziwiam samodyscyplinę. Ja zaszłam w ciążę po 4 roku studiów i jeszcze 2 miesiące po urodzeniu syna zastanawiałam się czy dam radę napisać pracę magisterską do września, czy wziąć dziekankę. Syn okazał się wymagający, więc dziekankę wzięłam i mam nadzieję, że w tym roku się wyrobię 🙂

  • Podziwiam za odwagę i wytrwałość. Jestem pod wielkim wrażeniem.

  • Mea Culpa/ Z książką do łóżka

    Grunt to odwaga i siła! 🙂 I właśnie tego Ci gratuluję! 🙂

  • Bo dziewczyny z Polibudy to są twarde, fajne babki! 🙂

  • Anna

    I to jest dopiero siła i upór ! Wszystkiego dobrego 🙂

  • Gratuluje wytrwalosci,mialam kolezanke ktora jako pierwsza mi znana poszla na mature z brzuszkiem, to bylo dawno dawno teraz ludzie patrza bardziej przychylnie niz w moich czasach 1999 rok.

  • moi-mili.pl

    Lubię jak piszesz. Jesteś Niewielka, ale Wielka. Masz w sobie moc, którą czuć nawet przez ekran 🙂

  • Agata Maj Cher

    Bardzo ważny, motywujący wpis. Dobrze, że miałaś wokół siebie kochającą rodzinę i przyjaciół, którzy Cię wspierali. A i tak miałaś pod górkę. Mała, wielka kobieta 🙂

  • Doris EM

    Uwielbiam Cię czytać! Jesteś niesamowita 🙂 <3 tekst poważny, konkretny, niezwykle ważny a zarazem intrygujący, zaczepny z nutką żaru! U W I E L B I A M ! <3

  • Jest moc! Powiem Ci, że jestem poruszona Twoją postawą. Gratuluję Ci wytrwałości i tego, że nie poddałaś się. Jak to mówią: Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą 🙂

  • Karolina Wyrobek

    Nie no laska! Ogromne gratulacje i jestem pełna podziwu. Twoje słowa są bardzo mądrym i dobrym przykładem dla młodych, zdruzgotanych dziewczyn z dwiema kreskami na teście. Wielu starszych od nas ludzi dołuje nas i ciągle wytyka nasze błędy. Masz rację trzeba się spiąć, pokazać innym że pomimo przeciwności walczysz i jesteś silna a TO dziecko nad którym wszyscy ubolewali przed narodzeniem, stanie się najszczęśliwsze bo kiedyś się dowie że jego mama to była twarda sztuka nie do zdarcia i może zawsze na niej polegać 😀 Super post!

  • Podziwiam tak silne kobiety. Najłatwiej jest usiąść, rozpłakać się i powiedzieć, że przegrało się życie. Jestem pewna, ze tym wpisem dałaś siłę wielu dziewczynom, które w młodym wieku zostaną mamami. Brawo!

  • Marta Popiół

    Jestem pełna podziwu i wielkiego szacunku dziewczyno 🙂 ja dzisiaj zdawałam poprawkę z matematyki by móc później spojrzeć na dziecko i siebie że pomimo tego jak bardzo nie nawidzę matmy to mi się udało a obecnie jestem prawie w 30 tygodniu 🙂 oczekuję i wyników i mojej Niny 🙂

  • Ogromny szacunek.
    Takie sytuację powinny jeszcze bardziej motywować abyśmy byli najlepszym przykładem dla malucha 🙂

  • Brawo dla Ciebie,
    Takie sytuacje się zdarzają, najważniejsze, że dałaś radę i się nie poddała, brawo

  • Laura Aleksandra Jada

    A można tego uniknąć w tak prosty sposób, też mogłoby się przytrafić, ale… CZEKAŁAM ZE WSPÓŁŻYCIEM DO ŚLUBU, po studiach:)

  • Laura Aleksandra Jada

    Przy wsparciu narzeczonego, przyjaciółek i rodziny, świat nie rozpada się na kawałki. NIE KAŻDY TEGO MA, I REST MY CASE:)

    • Laura Aleksandra Jada

      I TU WCALE NIE CHODZI O MNIE, tylko o moją koleżankę, żeby nie było, że szukam dla siebie wymówek:)

  • Gratuluję Ci! 🙂 Jesteś mega silną kobietą. Myślę, że niejedna osoba na Twoim miejscu by się poddała. Może niekoniecznie z powodu własnej słabości, lecz z powodu komentarzy ludzi, którzy szukają taniej sensacji. Wszystko zależy od siły psychicznej i samozaparcia – Ty pokazałaś, że jeżeli się chce, to rzeczywiście można.

    Pozdrawiam,
    Natalia (www.allwrite.pl)

  • Gosia Siegert

    Urodziłam córkę mając 17 lat, szkołę skończyłam z bardzo dobrymi wynikami 😉

  • Kasia Chudziak

    Ja do matury uczyłam się z moim miesięcznym synkiem 🙂 zdałam za pierwszym razem w 3 klasie przeniosłam się do szkoły zaocznej i chyba dlatego udało mi się zdać, liczyłam tylko na siebie i na swoją wiedzę a nie na to, że ktoś mnie na ta maturę nauczy :))

  • Karolina Turkus

    Kryzys przeżywa każdy z nas – trzeba tylko sobie z nim poradzić, zacisnąć zęby i zrobić to, co zrobiłaś Ty. DAĆ SOBIE RADĘ. Osobiście bardzo podziwiam osoby, które w tak młodym wieku wychowują dzieci. Mam sporą liczbę dzieciaków (dzieci rodzeństwa), nad którymi opieka przez 3h to już dla mnie katorga. A gdybym miała mieć takiego swojego dwulatka czy pólroczne dzieciątko to bym chyba umarła, hahaha 🙂 Osobiście nie patrzę na takie osoby przez pryzmat „och, wpadka, ale lipa” tylko raczej „no cóż, stało się, ale podziwiam za walkę i uporanie się z tym wszystkim”. Wszystkie Młody Mamy – róbcie swoje i wychowujcie dziecko tak, by żyło mu się szczęśliwie. Twórzcie fajną rodzinkę i nie zwracajcie uwagi na jadowitych ludzi, bo takie wampiry energetyczne są wszędzie (olaboga!) 😉

    http://www.turqusowa.blogspot.com

  • Brawo. Ja się czasem zastanawiam, co by było, gdyby moja córeczka w młodym wieku została mamą. Cóż, nie byłabym pewnie na początku zachwycona, ale zrobiłabym WSZYSTKO by ją wesprzeć. Mam nadzieję tylko, że mi powie. Życie jest najważniejsze, każde.

  • Ja maturę zdawałam mając 2 letnie dziecko 😉 obecnie kończę szkołę zaoczną, mając 6cio latka i prawie 3 latkę 🙂

  • paulina

    ja zaszłam w ciążę na pierwszym roku studiów. mialam przerwać nauke, bo ledwo wyrabialam, ale powiedzialam sobie „nie” dam radę. córka we wrzesniu 3 latka bedzie miala, a ja mam dyplom z logistyki : – tylko go musze jeszcze odebrać 😀

    • Też miałam ochotę rzucić studia na 2 roku, ale przyjaciel mnie przekonał żebym tego nie robiła. Że przetrwam ten kryzys no i miał rację 🙂

      Pozdrawiam logistycznie :*

  • Najważniejsze, że sobie poradziłaś! Gratuluję wspaniałego syna, zdania matury i wszystkich innych mniejszych lub większych egzaminów, którymi pokazałaś sobie i innym, że można, że jak się chce, to się da radę!

  • Sandi Cullen

    Ja urodziłam synka miesiąc po moich 18 urodzinach. Mama nie była zachwycona kiedy dowiedziała się, ze jestem w ciąży. Tak samo jak Ty udowodniłam sobie i wszystkim dookoła, że dam radę. Zdałam maturę, skończyłam studia a za tydzień mój synuś idzie do Komunii. Może nie było łatwo, ale na pewno było warto. Nie wyobrażam sobie życia bez mojego synka 🙂

    • Karolina Turkus

      Piękne słowa – nie było łatwo, ale było warto 🙂 Powodzenia dalej! (:

  • Wspaniała historia, masz moc Kobieto!
    Zdarza się. Choćby nie wiem co mówili – każdemu się może zdarzyć.
    Grunt to walczyć o siebie i rodzinę. Wielkie gratulacje za wytrwałość, osiągnięte wyniki i sukcesy prywatne 😉

  • Hell yeah! Łatwo zapewne nie było, ale determinacja działa cuda. Buziak!

  • Silna babeczka z Ciebie! Podziwiam i uwielbiam 🙂

  • Ja do matury uczyłam się razem z moim dwulatkiem. Dziecko jeszcze bardziej motywowało mnie do nauki i udowodnienia wszystkim, że dam sobie radę 🙂

    • Mega szanuję! Niektórzy tak jadą po laskach, które mają dzieci przed maturą, albo z brzuszkiem do matury podchodzą, że w piórka obrosło i myśli że dorosło i w ogóle… tylko że mówią to „dojrzali” dziewiętnastolatkowie, którzy dwa dni przed maturą byli tak najebani z okazji świętowania zakończenia roku, że nie wiedzieli jak mają na imię. No soreczka, ale przejmowanie się maturą i nauka do niej gdy ma się jeszcze dziecko na głowie albo w macicy to jest dorosłe zachowanie. I ja was szanuję, kobitki. Szanuję i podziwiam.