My – niedojrzałe mamy. List do Pana Dojrzałego

Posted on Posted in Osobiście

My – niedojrzałe mamy. To o nas mówi się, że zaliczyłyśmy wpadkę, że zrujnowałyśmy sobie życie i lepiej by było, gdybyśmy poroniły. Dla dobra dziecka, którym przecież same jeszcze jesteśmy. Bo przecież takie niedojrzałe jesteśmy. My – zbyt młode mamy.

Pisałam maturę w ciążowej bluzeczce. To było prawie dziesięć lat temu. W między czasie poznałam inne niedojrzałe mamy. Teraz już świadome siebie i swojego macierzyństwa kobiety, które doskonale poradziły sobie w życiu. Coś ci o nas opowiem.

My – Niedojrzałe mamy

To my – niedojrzałe mamy od pierwszych objawów ciąży rozpoczynałyśmy wędrówkę po lekarzach, by należycie zadbać o życie rozwijające się pod naszymi sercami. To my rzucałyśmy papierosy, częstokroć popalane jeszcze w ukryciu przed rodzicami. Niektóre z nas jeszcze nie były dorosłe, owszem. Nie ukrywamy tego. Nigdy nie ukrywałyśmy. 

To my wsłuchiwałyśmy się w każdą radę, podpowiedź i wskazówkę dotyczącą ciąży, porodu i pielęgnacji maluszka. To my łykałyśmy witaminy dla ciężarnych, chodziłyśmy do szkoły rodzenia, zmieniałyśmy nawyki żywieniowe w trosce o rozwijające się w naszych brzuchach maleństwa.

To my kupowałyśmy poradniki na temat macierzyństwa i otaczałyśmy się gronem bardziej doświadczonych koleżanek. To my z uporem chodziłyśmy na wszelkiego rodzaju badania mające na celu zdiagnozowanie ewentualnych chorób dziecka. Później to my, z niecierpliwością oczekiwałyśmy wyników. 

To my – niedojrzałe mamy, zacisnęłyśmy zęby i oznajmiłyśmy światu, co nas czeka za kilka miesięcy. Z wyprostowanymi głowami stawiłyśmy czoła nowym wyzwaniom…ale i wyzwiskom. Odbierałyśmy policzek w twarz, ale nie poddałyśmy się. Miałyśmy już inne priorytety niż walka z ludźmi, którzy uważają, że skoro jesteśmy niedojrzałe, to można nas traktować jak  ścierwo.

To my słyszałyśmy najgorsze bluzgi od ludzi twojego pokroju. To my byłyśmy „szmatami” i „głupimi pi**ami”, choć nie poznałeś naszej historii. To ty zepchnąłeś nas ze schodów w autobusie „bo nie będzie mi się tu pchała gówniara z brzuchem”. To ty krzyczałeś na nas w kolejce, że „nie będziesz przepuszczał żadnej suki do kasy pierwszeństwa”. To ty naplułeś nam w twarz tylko dlatego, że byłyśmy dla ciebie zbyt młode na ciążę…

…to kto tu był niedojrzały?

Nie oczekiwałyśmy od ciebie zbyt wiele. Żadnych oklasków i uśmiechów. Wystarczyłoby pełne pogardy milczenie.


Polub mój fanpage na Facebooku – Pani Miniaturowa

(Visited 224 times, 1 visits today)
  • Prawie się poryczałam… Chyba wszystkie przechodziłyśmy to samo.

  • Zostałam mamą w wieku bardzo dojrzałym jak na pierwsze dziecko, bo miałam 38 lat. I powiem Ci, że dokładnie tak samo reagowałam jak Ty: pilnowałam terminów, badałam, trzęsłam się, słuchałam itd. Wprawdzie z takim koszmarnym ostracyzmem się nie spotkałam, ale nie ustępowali miejsca, nie przepuszczali w kolejkach itd. I to nie tylko mężczyźni. Możesz sobie wyobrazić, że w szóstym miesiącu, kiedy wyglądałam już jak szafa gdańska, poszłam do … SMYKA. Była Gwiazdka. Wzięłam kilka rzeczy i pytam młodej! pani z obsługi, czy mogę podejść bez kolejki. Nie mogła przeoczyć, że jestem w ciąży. A ta mi na to, że są święta, jest długa kolejka i nie będą robić wyjątków. Uprzejmie powiedziałam, że mam problemy z kręgosłupem i nie mogę długo stać.A ona mi na to „mogła pani siedzieć w domu”. Well, nie ma więc chyba reguły. Nie każdemu psu na imię Burek. Są i Asy. I nie każda dziewczyna czy kobieta ma na imię Ala…

  • Też mnie zawsze zastanawia, gdzie w tym wszystkim miejsce dla młodych „tatusiów”….o nich jakoś nikt nic nie mówi

  • Ała, mocne!

  • Karolina Wyrobek

    Uwielbiam Twoje wpisy, są bardzo prawdziwe i to właśnie tutaj powinna zajrzeć młoda ciężarna dziewczyna bez wsparcia.. Myślę, że tworzeniem własnego świata w tym miejscu otwierasz oczy wielu młodym kobietom na swoją wartość, aspirację i pragnienia oraz to co najważniejsze dobro swoje i dziecka. Oklaski z mojej strony i uściski! Na podstawie własnych doświadczeń kreujesz świat w którym kiedyś zagłębi się zrozpaczona młoda dziewczyna i zobaczy w sobie silną kobietę! Pozdrawiam 🙂

  • Trudno mi zachować spokój, gdy słyszę męskie narzekania, że wokół już tylko młode samotne matki. Nie ma za to… młodych tatusiów. Znikli, zwiali, przepadli. I narzekają. Kobieta sama się nie zapłodni, dziecko nie bierze się z powietrza, ze złośliwości, nawet nie bierze się z przypadku! Nie ma wątpliwych sytuacji, testy na ojcostwo rozwiązują wszystkie, ale trzeba mieć odwagę i je zrobić, zamiast uciekać. A potem szukać… wolnej, młodej dziewczyny „bez zobowiązań”.
    Z drugiej strony, znajomy mój związał się z dziewczyną z kilkuletnim synkiem. Aż na serduchu się ciepło robi jak się widzi, jak genialnie się z tym odnalazł, jak świetnie porozumiał się z dzieckiem, ile wspólnych zainteresowań mają… Potrafił ogłosić wszędzie, że ma syna – a wszyscy się dziwili, widząc jego zdjęcia z kilkulatkiem. To młodzi ludzie – ale są rodziną.

    • Budująca historia. Wpis pochwalny dla młodych tatusiów, którzy ojcami nie są, także czeka w kolejce 🙂 Gajowy jest jednym z takich mężczyzn. Zaopiekował się nami najlepiej jak potrafi. I wiesz co? Idzie mu wspaniale 🙂