nikim

Jesteś nikim – zacznij zmieniać świat

Wiesz co jest najfajniejsze w byciu nikim? Pewnego dnia, ot tak, zaczynasz zmieniać świat, a ludzie są zdziwieni i zastanawiają się, kto to zrobił? A przecież nie trzeba być KIMŚ, aby zmieniać świat. Wystarczy być sobą i po prostu zacząć.

Jesteś sobie spokojnie nikim, aż tu nagle znienacka atakuje Cię dziki pomysł, idea nieokiełznana…

Sądzisz, że jesteś nikim i nigdy nic nie osiągniesz? Ale jednocześnie cały czas chodzi Ci po głowie kilka pomysłów? Wiem co powinnaś zrobić. Zacznij to robić, zacznij działać. Tak jak ja kiedyś, gdy po prostu usiadłam i zaczęłam pisać. A potem zadziała się magia! 

Podobno „madki” to najgorszy podgatunek człowieka. Byłam głupią pipą, której mózg wyżarły horrormony. Poważka! Niezła Samica Kurwica ze mnie była, broniłam dziecka nawet przed spojrzeniami ludzi, którzy mi nie podpasowali! Ale wbrew pozorom z rozrzewnieniem wspominam ten stan. To zaangażowanie w macierzyństwo w 100%. W tę olbrzymią chęć udowodnienia, że dam sobie radę i będę Super Mamą. Kurcze, wiesz, że byłam? A jednocześnie starałam się pamiętać o innych. Opowiem Ci, jak wyszłam ze strefy bycia „bardzo nikim”.

Mama pisze dla Mamy

Wiele lat temu, gdy jeszcze nie miałam prawa jazdy, wszystkie nasze podróże do centrum musiały odbywać się za pomocą komunikacji publicznej. Często jeździłam autobusami i wiedziałam, że „n” oznacza niskopodłogowy, czyli taki, do którego łatwiej jest wsiąść osobom starszym, rodzicom z dziećmi lub osobom poruszającym się na wózkach. Wtedy jeszcze nikt nie słyszał o programie Dostępność+ 🙂 Dzikie czasy! Sprawdzając rozkład autobusów zauważyłam, że przez dzielnicę Malina kursują tylko dwa autobusy niskopodłogowe! To znaczy, że ludzie, którzy mają problemy z poruszaniem się, lub rodzice z małymi dziećmi, są niemalże uwięzieni na peryferiach.

Wiedziałam, że istnieje coś takiego jak dziennikarstwo obywatelskie, więc postanowiłam napisać swój pierwszy artykuł „nie o pierdołach”. Temat chwycił lepiej niż przypuszczałam. Ludzie zaczęli go wysyłać do Zakładu Komunikacji Miejskiej, a później odezwała się lokalna gazeta, czy mogą go opublikować. Tak zaczęła się moja przygoda z pisaniem. Na efekty nie trzeba było długo czekać. MZK zadbało o więcej autobusów niskopodłogowych w tamtej okolicy, a ja mogłam powiedzieć sobie – wówczas 20 letniej mamie „dobra robota!”. 

Niby nic, ale jednak coś!

Nie jestem nikim szczególnym. Lecz świadomość, że ktoś mnie czyta i że jestem w stanie pomagać ludziom za pomocą pisania, jest bardzo budująca. Sprawia mi to przyjemność i daje poczucie spełnienia. Nie potrzeba mi fajerwerków, wystarczy, że od czasu do czasu ktoś napisze wiadomość „dziękuję, tak trzymaj”. Z biegiem czasu zaczęłam poruszać trudniejsze tematy. Nie unikam pisania o przemocy domowej, molestowaniu, problemach wieku nastoletniego lub wczesnym macierzyństwie.

Dlaczego to robię? Z potrzeby serca. Udusiłabym się, gdybym nie podzieliła się moimi przemyśleniami i doświadczeniami z innymi ludźmi. Dlatego jeżeli coś ciągle chodzi Ci po głowie, chcesz coś napisać, opowiedzieć, wytłumaczyć, wyrzucić z siebie – zrób to! Po prostu zacznij!

PS: To nie musi być blog. To może być np. fanpage na Facebooku, który zakładasz anonimowo i piszesz tam co zechcesz. Gorąco polecam 🙂

A Ty, lubisz pisać? A może angażujesz się w jakieś formy wolontariatu, pomocy dla ludzi lub zwierząt? Skomentuj tutaj lub na fanpage Pani Miniaturowa <– Klik