Styl życia

Nie rezygnuj z przyjemności, twoje wewnętrzne dziecko nie ma terminu ważności!

nie rezygnuj

Znasz to uczucie, gdy chcesz zrobić coś dla siebie, np. pojeździć na rolkach, pójść do wesołego miasteczka, czy cokolwiek innego, a nagle dopadają cię wątpliwości, co pomyślą sobie o Tobie inni? Dzisiaj Miniaturowa Cię z tego wyleczy. Nie rezygnuj z przyjemności! Twoje wewnętrzne dziecko nie ma terminu ważności!

Kilka miesięcy temu napisałam dla Was teksty „za stara na wszystko – pora umierać” oraz zachowuj się, jesteś mamą!„, gdzie rozprawiałam się już ze sztywnymi i często dość absurdalnymi normami społecznymi. Niestety świat nie zmienia się tak szybko. Jeszcze wiele pracy musimy włożyć w to, jakie ludzie mają podejście do spraw innych ludzi. Nadal istnieją ci, którzy nie pozwalają nam wyjść z ciasnych klatek dorosłości, bo przecież „w tym wieku już nie wypada” albo „przecież to takie dziecinne!”. Wiele razy słyszałam za plecami oburzone „Agata!”, które miało mnie przywołać do porządku, bo zachowywałam się niestosownie do wieku (według tej osoby oczywiście). Za każdym razem budziło to we mnie olbrzymią irytację, no bo hej, czy w dniu odebrania dowodu osobistego podpisywałam jakiś cyrograf z demonem nudy, że od tej pory już nic innego nie będę robiła, tylko smutała i się zamartwiała, bo oto dorosłość mnie dopadła? Nie!

Dyktando z życia, które na szczęście oblałam

Kiedyś bardzo się wszystkim przejmowałam, powoli uczę się nie żyć pod dyktando innych. Tych z pieśnią na ustach: Na huśtawce się nie bujaj, no bo kto to widział, dorosła kobieta na huśtawce. Książek dla nastolatek nie czytaj, no bo kto to widział, żeby się tak w rozwoju cofać i czytać książki dla dzieciuchów. Ze zjeżdżalni na basenie broń boże nie zjeżdżaj, bo wszyscy są gapią. Łojojojoj, no straszne normalnie! I co mi się stanie od tego gapienia? Nic. Prawie całe życie ludzie się na mnie gapili, bo wiecznie było coś ze mną nie tak. A to miałam fryzurkę na chłopczyka, a to byłam dziewczyną na wózku, a to poruszałam się o kulach ortopedycznych. Potem zaczęłam przypominać kobietę, choć wzrostem im nie pasowałam. Aż wreszcie zaszłam w ciążę i ło panie, ileż ja się obrzydliwie chamskich komentarzy nasłuchałam, to się w głowie nie mieści! Żadne szkolne dokuczanie mi z powodu mojego wzrostu nie było tak bolesne, jak uszczypliwości kobiet w autobusie. I to nie stereotypowych moherów, lecz zadbanych pań w średnim wieku. Niektórzy ludzie myślą sobie, że mają prawo obrażać nastolatki w ciąży, bo należy im się kara. A że ja wyglądałam, jak czternastolatka z brzuchem to pozwalali sobie na wiele. Tak, ciąża to był dla mnie bardzo przykry czas. A miało być tak pięknie…

Do rzeczy

Nie rezygnuj z czegoś tylko dlatego, że boisz się, co powiedzą lub pomyślą sobie o Tobie inni. Zwłaszcza jeżeli chodzi o przyjemności! Masz 17 lat i chcesz się zapisać na kurs szydełkowania? Ależ idź! Marzy Ci się kolorowa sukienka w esy i floresy ale słyszałaś, że kobietom w Twoim rozmiarze nie wypada się tak rzucać w oczy?! Zatkaj uszy i kupuj! Chcesz jechać nad wodę z wielkim dmuchanym różowym flamingiem? Jedź! Wszyscy dookoła myślą, że wiedzą lepiej, co wypada, a co nie. Sądzą, że mają monopol na decydowanie co jest dla Ciebie odpowiednie. Nie mają!

Przykład

Informacja, że biorę urlop, by jechać wcześniej do Poznania dla wszystkich miała sens, dopóki nie dodałam, że idziemy z koleżanką do ZOO. Śmiechom nie było końca, że w sumie to trochę obciach.
– Wstajesz rano, żeby iść do ZOO? Hahahaha! Po co?
– Bo mogę.

To chyba najlepsza odpowiedź ze wszystkich, które przemknęły mi w tych dniach przez głowę. Dlaczego nie mogę sobie jechać do ZOO z koleżanką, bo co? Bo jadę do niego w innym mieście? Bo przed konferencją i imprezą integracyjną powinnam biegać z wywieszonym jęzorem po butikach w poszukiwaniu sukienki? Bo powinnam siedzieć w apartamencie i siorbać wino, by wstawić się ‚po polsku’ przed imprezą? Dziecko w mojej głowie nie ma terminu ważności.

Chyba tylko jedna koleżanka powiedziała mi, że zazdrości i mam ją zabrać ze sobą 🙂 A ja spędziłam naprawdę fajny czas z autorką najbardziej zwierzęcego bloga w Polsce! Animalistka to kobieta z pasją, która cały czas zgłębia ciekawostki na temat zwierząt. Jeżeli Ty lub Twoje dziecko interesujecie się światem zwierząt, jej blog to miejsce idealne dla Was!

https://www.instagram.com/p/Bh-yU_Tl7Qz/?taken-by=miniaturowa.pl

Nie rezygnuj, bo „a co ludzie powiedzą?”

Nie rezygnuj z małych życiowych przyjemności z obawy, że ktoś spojrzy na Ciebie z ukosa. Kichał pies na to, co sobie ktoś o Tobie pomyśli lub powie. Grunt, żeby Tobie było dobrze. Rób co chcesz i jak chcesz. Śmiej się do woli. Noś się jak chcesz. Nie pozwól wciskać się do szufladek cudzych wymagań i wyobrażeń na temat osób w Twoim wieku, na Twoim stanowisku i o określonej sytuacji rodzinnej. Zbyt dużo ludzi żyje pod dyktando innych. Zbyt wielu z nas przejmuje się opinią innych osób. Zbyt często pozwalamy sterować naszym życiem. Wyłącz myślenie, a co się stanie, jak to zrobię? Zrób to! Jutro. Dziś. Teraz! Nie rezygnuj z bycia sobą.

To powiedziałam ja, Pani Miniaturowa, właścicielka najdonioślejszego śmiechu ever, która nigdy się nie powstrzymuje. Polub mój fanpage, a postaram się, żebyś i Ty się uśmiechnął 🙂

(Visited 228 times, 1 visits today)
  • Bardzo mądry tekst! Dzieckiem jest się do końa życia : )

  • Wypad do zoo to zajebista sprawa <3 w ogóle mega pozytywnie, że z takiego (dla mnie osbiście ważnego pwodu) byłaś na BCP i jeszcze z Elą sobie nieco zwiedziłyście 🙂 W dupie trzeba mieć gadania ludzi. Zawsze znajdzie się ktoś "idealny" kto coś nam zechce wytjnąć.

  • Kiedyś jak byłam mała, bardzo marzyłam o tym żeby mieć Barbie. Niestety moi rodzice mieli inne pomysły na prezenty. Dorosłam i kupiłam sobie lalki dwie co prawda nie Barbie, ale moje wewnętrzne dziecko jest zadowolone.

  • Mam nadzieję, że to nie jest jedyne ZOO, które razem zwiedziłyśmy!
    Wewnętrzne dziecko to spoko sprawa, daje fajną równowagę w stosunku do trudów dorosłego życia. Ja w ubiegłym roku świętowałam 30. urodziny i spędziłam je w lunaparku. Wybawiłam się jak nigdy! 😀

  • To ja tylko dopiszę, że od osób odpowiedzialnych za „dopóki nie dodałam, że idziemy z koleżanką do ZOO. Śmiechom nie było końca, że w sumie to trochę obciach” sugerowałbym trzymać się daleko. Często takie wybitne jednostki ciągnął nas za sobą, ale w kierunku dna.

  • Katarzyna Rybnik

    Agata !! To fajne jest co napisałaś, zgadzam się z Tobą oczywiście w 100% !
    Człowiek zapomina o radości, przestaje się cieszyć, wybiera przeciętność, bo tak jest bezpieczniej, nie wychyla nosa, po za swoje ramki, bo rą rzeczywistość zna, a innej się boi.
    Warto się zapomnieć, przypomnieć jak fajnie jest na bosaka wybiec na deszcz, poczuć zimną trawę pod stopami i zmoknąć na maksa 🙂 taka radość się wtedy budzo w człowieku, że już nigdy nie chce z niej zrezygnować !

    • Ooo! Pamiętam, jak kiedyś lubiłam jeździć na rowerze w ciepłym letnim deszczu, bo ulice wtedy były prawie puste <3 mega uczucie!

  • Moja mama mi ostatnio powiedziała, że powinnam sobie kupić inne buty, bo trampki to już może nie wypada 😉 A ja jej na to „Mamo, popatrz – to są trampki dla dorosłych kobiet – mają wstążeczki zamiast sznurówek!”.

    Absolutnie się z Tobą zgadzam i osobiście bardzo żałuję, że kiedy byłam (naprawdę młoda) – okropnie się przejmowałam opiniami innych. Byłam sztywną 17latką, która bardzo chciała być dorosła. A teraz, dobijając powoli do 30stki mam ochotę dalej nosić trampki i zjeżdżać na wodnej zjeżdżalni 😉