body positive ciałopozytywność

Body positive w rozmiarze XXS – skandal i profanacja!

Body positive – jak się czujesz, tak cię widzą. Ciałopozytywność. Pokochaj swoje ciało. Ehe, jasne. Jak się człowiek nie obróci, tak w ciemnej dupie tkwić będzie.

Człowiek kameleon – anorektyczka, która ma mniej żreć

Był sobie artykuł na temat ćwiczeń odchudzających, poleciał mój komentarz w stylu „wow wydają się być spoko dla początkującej, która chce schudnąć”. Jaką zwrotkę dostałam? „wystarczy, że będziesz mniej żreć”. No dzięki za info anonimowa pindo. Innym razem ankieta „ile ważycie?”, milion odpowiedzi, to se myślę a co mi tam, też udzielę odpowiedzi. To było dawno, ale do teraz nóż mi się w kieszeni otwiera, jak sobie przypomnę ile dostałam zwrotek „ogarnij się dziewczyno, to jest chore!”, „ty anorektyczko”, „kościotrup” itd. Żadna nie wpadła na tak genialny pomysł zapytania ile mam wzrostu, a i ja się z tego tłumaczyć nikomu nie muszę. Hejt płynął strumieniami. Tak wygląda tolerancja w Polsce. Jak Kali chcieć być Body Positive to Kali sam sobie bić brawo. A jak inni chcą być Body Positive to Kali krzyczy i obraża. Logiczne nie?

Niezrozumienie największym wrogiem Body Positive

Nie uważam, żebym była jakimś mega specem od Body Positive, ale tak sobie myślę, że… (no teraz to mnie spalicie na stosie za to)… zabijanie się na raty nie jest spoko. Choć niezrozumienie istoty problemu drugiego człowieka jest równie niszczycielskie. Granice są płynne, trudne do wychwycenia. Czy osoba, której stan zagraża życiu i zdrowiu, a mimo to, dalej radośnie brnie w to szaleństwo, nie słuchając zaleceń lekarzy, może nazywać się ciało pozytywną? Sekciarki tego ruchu przytakną. Ja widzę w tym problem. Ciało pozytywność jest spoko, pod warunkiem, że faktycznie to ciało kochamy i nie dopuszczamy do jego całkowitego wyniszczenia. W innych przypadkach, jest po prostu dupochronem dla naszej głupoty i ignorancji. A wielka szkoda, żeby tak optymistyczne podejście do swojego ciała i wyglądu, była jednocześnie ostoją ludzi bezmyślnych. 

Jestem Body Positive w rozmiarze XXS

Jestem osobą niepełnosprawną, a na dodatek niskorosłą, mam kilka rodzajów skrzywienia kręgosłupa. Ludzie śmieją się z moich problemów ciuchowych, „powinnaś się cieszyć, bo przecież nosisz małe rozmiary”. Nie rozumieją ich lub nie chcą zrozumieć. No jasne, ale choć jestem pogodzona z tym jak wyglądam, niekoniecznie jestem zachwycona tym, ile ważę i staram się to zmienić – jednocześnie kochając swoje ciało „mimo wszystko”. Bo przeszło w życiu naprawdę wiele. Było krojone, wycinano z niego fragmenty mięśni, grzebano w jego najważniejszej strukturze, jaką jest kręgosłup, usuwano zniszczone kości, otwierano, jak okno, by wyciągnąć z niego mój najcenniejszy skarb. I choć mój poród był w sosie słodko-kwaśnym, nigdy nie przeszkadzała mi żadna moja blizna, choć krzyczano za mną, że mam się zakryć, bo jestem obleśna. A przecież blizny są jak tatuaże, jeśli zechcemy, zostaną z nami do końca życia.

Jak ja to rozumiem

Body Positive nie musi wiązać się z niechęcią do zmian w swoim wyglądzie. Absolutnie nie. Można kochać swoje ciało i właśnie z tego powodu dbać o nie bardziej. Lepiej się nawadniając. Spożywając jedzenie wysokiej jakości. Ruszając się. Przecież nie przestanę być z automatu ciało pozytywna, jeżeli przy okazji schudnę?! Sam proces przybierania na wadze przez osoby mające problemy z niedowagą, czy proces obniżenia swojej wagi ciała przez osoby z nadwagą, nie oznacza wcale zadania kłamu ideałom Body Positive. Nie oznacza, że taka osoba staje się gorszą wyznawczynią tego ruchu. 

Masz tylko jedno ciało. Po prostu je kochaj i dbaj o nie, jak tylko potrafisz.  


Pani Miniaturowa – mocne teksty, cięty jęzor, jedna z bardziej kontrowersyjnych niepełnosprawnych autorek polskiej blogosfery. Nie zapomnij odwiedzić mnie na Facebooku, klikaj w pogrubione!

Przeczytaj mój artykul na temat body shamingu, jaki stosują rodzice wobec dzieci – body shaming

(Wizyt 651 times, 1 wizyt dzisiaj)