przestrogą

Niepełnosprawni nie są przestrogą dla twojego dziecka!

Nie przepadam za ludźmi, którzy straszą swoje dzieci „panem, który je zabierze”, „szkołą, która da popalić”, czy zjawiskami „nie krzyw się, bo tak ci zostanie”. O ile staram się powstrzymywać od komentowania powyższych, to gdy rolę „straszaka” przejmuje cudza niepełnosprawność – coś mnie strzela! Rodzicu, niech ten wpis będzie dla Ciebie przestrogą!

Niepełnosprawny najlepszą przestrogą?

Pozwól, że wprowadzę Cię w nastrój. Miejski deptak, ławeczki, gołębie snujące się w poszukiwaniu okruszków i oni. Matka, bardzo małoletnia pociecha owej pani i bogu ducha winny pan, przejeżdżający kilkanaście metrów dalej na swoim wózku inwalidzkim. Maluch był 100% dzieckiem. Biegał, dokazywał, nie słuchał mamy (większość dzieci w tym wieku nie zawsze słucha rodziców, niektórym zostaje to na dłużej), skakał, ganiał gołębie. Klasyk i rzecz absolutnie najnormalniejsza na świecie. Zaczęli zbliżać się do przejścia dla pieszych. Maluch jak to maluch. Dokazywał, testował granice i za rączkę za nic prowadzić się nie dał. Wyrywał się, biegał dookoła matki, szalał. Nie znam dzieci, które nigdy by tak nie robiły. I wtedy do akcji wkroczyła mamusia dziecka, ze swoją „cud” przestrogą. Czemu to powiedziała, nie wiem. Może dlatego, że zobaczyła jadącego chodnikiem mężczyznę poruszającego się na wózku i jakiś chochlik podpowiedział jej, że to dobry pomysł?

Proszę o werble

Gotowi? Trzy, dwa, jeden…

„Nie biegaj przy drodze, trzymaj mamusie za rączkę, bo samochód cię rozjedzie i będziesz jeździć na wózku jak ten pan!”. 

Poczułam się zażenowana. Było mi wstyd, jak gdyby przyłapano mnie na czymś nieprzyzwoitym, a co dopiero musiał poczuć ten pan, który mógł to usłyszeć?! A przecież to nie ja wyskoczyłam z takim tekstem, choć również bywam królową niezręczności. Nie straszmy dzieci ludźmi niepełnosprawnymi, niepełnosprawnościami, czy ułomnościami. To bardzo nie fair. Myślę, że nas-rodziców stać na więcej kreatywności i wymyślenie czegoś bardziej sensownego. Bezpieczeństwo naszych dzieci jest niezwykle ważne i nie mam jakoś szczególnie za złe tej pani, po prostu powiedziała pierwszą rzecz, jaka przyszła jej do głowy. Wiem, że wyraźne przykłady działają na dzieci. Ale proszę Was – nie mówcie tak. Czasem lepiej milczeć, niż palnąć coś takiego.

Nie jesteśmy Twoim strachem na wróble

Dzieci znajomych czasem pytają mnie czemu jestem taka mała. Czasem dowcipkuję, że to dlatego, że nie jadłam mięska i warzyw w dzieciństwie. Prawie zawsze robią wystraszone minki lub gorąco mnie zapewniają, że one zawsze jedzą. Po tym wybucham śmiechem, mówię, że to był żart i tłumaczę dzieciom, czym jest niepełnosprawność i dlaczego tak naprawdę wyglądam, jak wyglądam. Pokazuje im swoje blizny i cierpliwie odpowiadam na pytania. Bo niepełnosprawność czasem po prostu jest. Ona nie zawsze jest spowodowana naszym „niegrzecznym zachowaniem”, które spowodowało wypadek. I ważne, by dzieci to wiedziały. Bo gdy spotkają się drugi raz z osobą niepełnosprawną, będą potrafiły do niej podejść z większym zrozumieniem. A nie jak do osoby, która „sama sobie jest winna”. A nawet jeśli czyjaś niepełnosprawność jest spowodowana wypadkiem, to co z tego? Czy taka osoba zasługuje na gorsze traktowanie? Absolutnie nie!

Bycie rodzicem jest trudne

Każdy z nas czasem coś palnie. Każdy z nas czasem popełni błąd. Wychowujmy nasze dzieci na ludzi empatycznych, współczujących. Wystarczy nam osobowości oceniających i potępiających. Sugerowanie, że ktoś jeździ na wózku, lub jest w jakikolwiek inny sposób niepełnosprawny, bo „był niegrzeczny”, „nie słuchał mamy” i podobne, jest ciosem poniżej pasa. Tak się nie bawimy. O nie!

 


Poznaj najmniejszą mamę w Polsce – Panią Miniaturową <– Klik

(Wizyt 247 times, 1 wizyt dzisiaj)