zapnij pasy

Zapnij pasy, nie wklepałam kodów na nieśmiertelność

Nie rozumiem dlaczego niektórzy ludzie jeżą się na prośbę „zapnij pasy”. Dla mnie jest to coś tak naturalnego, jak oddychanie. Wchodzę do samochodu, zapinam się, a dopiero potem moszczę zadek i poprawiam włosy. Bo w każdej sytuacji chciałabym wyglądać pięknie. Choć nie musiałabym się martwić moim wyglądem, gdybym jeździła bez zapiętych pasów. W trakcie wypadku z gracją wybiłabym głową przednią szybę, przeleciała kilka metrów, a następnie przeszurała twarzą po asfalcie. To byłby ten moment, w którym zupełnie nie przeszkadzałaby mi moja niesforna fryzura… jeśli wiesz co mam na myśli. Bo już nic by mi nie przeszkadzało. 

Tylko ciupciasy mają rozpięte pasy, tralalala!

Hej, Kierowcy i Kierownice, jak traktujecie swoich współpasażerów? Bo ja z ręką na mym zgrabnym pośladku przyznaję, że jestem tyranem! Z kamienną twarzą gapię się w szybę i nie ruszę, dopóki wszyscy nie zapną pasów. Czasem dla porządku rzucę „zapnij pasy” i zakładam, że komuś się zapomniało, a nie, że zrobił to celowo. O ja łaskawa! 

Od kiedy zdałam kurs na prawo jazdy, co nie było takie oczywiste z powodu mojej niepełnosprawności (nie jestem w stanie wykonać pełnego skrętu tułowia, żeby np. spojrzeć co jest za mną) oraz niskorosłości (nie wiedziałam, czy będę sięgała do pedałów), zostałam oficjalnym szoferem mojego dziecka. Po „rozwodzie” zostałam darmową taksówką. Zawożę szanownemu ojcu dziecko, a za dwa dni odwożę je do domu. I tak nawet kilka razy w miesiącu. 30 kilometrów w jedną stronę. Bo z naszej dwójki, jaja by zrobić prawo jazdy, musiałam wygrzebać ze spodni ja… I w sumie dobrze, bo dzięki temu wyrobiłam sobie Paszport Polsatu i jestem niezależna, jak gardłowy śpiew tybetańskich mnichów. 

Wtem do samochodu wbija dziobak bezpieczeństwa

Jestem pewna, że gdyby tylko mój były znalazł kogoś innego, kto woziłby mu dziecko za frajer, to zakopałby mnie gdzieś głęboko w lesie, ale dla pewności oznaczyłby sobie to miejsce czerwoną flagą, żeby przychodzić i sprawdzać „czy się cholera sama nie wygrzebała”. Ale tak sobie nadal wożę to dziecię moje i czasami zgarniałam po drodze autostopowiczów, o ile oczywiście zdali mój profesjonalny test „na oko”, czy są potencjalnymi złodziejami, mordercami, albo zarzygają mi kanapę. W sensie zgarniałam z drogi wszystkie styrane życiem Halynki, którym uciekł ostatni PKS do dom. Albo nastolatków o posturze suchoklatesa, bo wydawali się nie być zagrożeniem. 

Kto by pomyślał, że z całej tej radosnej zgrai to właśnie suchoklatesy będą walczyły o wolność ciała swego od pasów. Przecież jak człowiek jest taki wklęsły, to co go może uwierać?  Chociaż, jak to takie chude było, to te pasy mogły im się wokół kręgosłupa zaplątać, no nie wiem. Tak czy siak dziobaki bezpieczeństwa na hasło „zapnij pasy”, nagle stawały się elokwentne. Prędkość wymówek leciała z ich ust szybko, jak z ust ucznia, którego pies zjadł zadanie domowe. 

  • Zawsze jeżdżę bez pasów
  • Nie chce mi się
  • Nie lubię tak jeździć
  • Jak zobaczę policję to szybko zapnę
  • Niewygodnie mi w zapiętych
  • Po co?
  • Nie będę zapinał, bo wysiadam w miejscowości X i mi się nie opłaca (miejscowość 10 km dalej)
  • Tutaj nie ma kontroli drogowej

Przybyłeś do złego samochodu…

Z uśmiechem, którego pozazdrościłaby mi niejedna finalistka konkursu Miss Universe, odpowiadam OK. Po czym, cyk dwójeczka, zjeżdżam w pierwszą uliczkę lub zatoczkę autobusową. „Zapnij pasy, albo wyjdź”. Jestem niczym Dejwid Copperfield. Dzieje się magia i wszystkie pasy zapięte. 100% skuteczności. Szybko, prosto i na temat.

Nie ryzykujmy swoim, ani tym bardziej cudzym życiem i zdrowiem. Przewozisz ciężarną? Nie powielajmy mitów, że w ciąży nie wolno zapinać pasów. Wolno, a nawet trzeba, choć nasze prawo niestety zezwala kobietom w widocznej ciąży na podróżowanie bez zapiętych pasów. Według mnie wygoda nigdy nie powinna wygrywać z rozsądkiem i bezpieczeństwem, ale pozostawmy wybór kobietom, czy wolą się męczyć w pasach, czy poważne ucierpieć, a nawet zginąć wraz z nienarodzonym dzieckiem w trakcie wypadku. Osoba siedząca za nami, która w trakcie wypadku nie ma zapiętych pasów, prawdopodobnie nas zabije. Samą siłą uderzenia w nasz fotel. Swoim ciężarem. Widok współpasażera wypadającego przez szybę też nie jest niczym przyjemnym. Po co się na to narażać? Pilnujmy i nie bójmy się upominać naszych pasażerów o zapięcie pasów. Jeżeli ktoś nie chce tego respektować, sio z samochodu!

Zapnij pasy, szerokiej drogi!

 


Pani Miniaturowa – kierowniczka ośmiorniczka, odwiedź mój fanpage na Facebooku!

(Wizyt 124 times, 1 wizyt dzisiaj)