Strajk nauczycieli nie jest najgorszym, czego doświadczyłam

To nie jest artykuł o chorobach i o tym, jaka to ja byłam nieszczęśliwa i chora w dzieciństwie. To wpis o tym, że strajk nauczycieli to nie koniec świata. Bo naprawdę, przeżyłam protest, który mógł być o wiele bardziej niebezpieczny w swych skutkach. Miałam 10/11 lat. Byłam w wieku mojego syna, przykuta do łóżka, z rozoranym kręgosłupem. A pewnego dnia na placu boju została tylko moja Mama. I oddział pełen dzieci w takim stanie, jak ja.

Prolog

Choroba Perthesa, czyli jałowa martwica kości udowej, to paskudztwo, które dopadło mnie w wieku 5 lat. Wysuszona kość stała się delikatna i krucha. Nie wolno mi było chodzić, aby nie zetrzeć kości. Wylądowałam na wózku. Niestety zanim to się stało, zniszczenia i tak się pojawiły. Przez prawie 25 lat mojego życia chodziłam z 2,5 cm krótszą nogą, co musiało być równane specjalnymi wkładkami ortopedycznymi. Proces diagnozy przedłużał się, na początku żadnych zakazów nie było, przez co krótsza noga przyczyniła się do skrzywienia kręgosłupa. 

Sztab lekarzy i rehabilitantów przez 3 lata próbowali mnie naprostować. Efekt był taki, że po kilkunastu wizytach w przeróżnych szpitalach i sanatoriach, moje własne ciało chciało mnie zabić. Skolioza, lordoza, rotacja kręgów. Wkrótce moje żebra mogły zacząć uciskać płuca i serce. Do tego nie mogliśmy dopuścić, dlatego po badaniach genetycznych, których wyniki wyraźnie wskazywały na to, że już przestałam rosnąć (w wieku 10 lat!), zdecydowano się na operację. Na ostateczną kapitalkę. Bez bawienia się w etapówki i krojenie mnie co rok, półtora. Bo nie było sensu czekać. Dlatego dziś chodzę sobie po tym świecie ze szramą długości całego mojego tułowia. Ale nigdy nie wstydziłam się moich blizn.

Strajk nauczycieli nie jest najgorszym, czego doświadczyłam

Odważyłabym się zauważyć, że rana po operacji kręgosłupa boli bardziej niż złamane serce. Dostajesz morfinę (a przynajmniej 20 lat temu tak było), leki, kroplówki, wspomagacze, a i tak każde kichnięcie, czy bycie obracaną z boku na bok przez personel szpitala, boli, jak jasny gwint. Ale gdy byłam dzieckiem nie znałam takich określeń, więc po prostu płakałam. Dużo i często. Zawsze z bólu. Nigdy ze strachu. Nie pojmowałam co się dzieje, dlatego nigdy się nie bałam. O słodka dziecięca nieświadomości! 

Drugiego dnia po operacji przyszła pani pielęgniarka i powiedziała mamie, że jutro zaczyna się protest pielęgniarek i ma się przygotować na najgorsze. Przeraża Cię strajk nauczycieli? Wyobraź sobie to, co nastąpiło tuż po tym, gdy przeszłam poważną operacje kręgosłupa. Personel odchodzi od łóżek pacjentów i zostają tylko dwie panie. Jedna z dniówki, jedna na nockę. I trójka rodziców, która czuwała przy łóżkach swych dzieci. 

Co teraz z nami będzie?

Protest, to protest. Nikt z niego nie zrezygnuje jeżeli problem pozostaje nierozwiązany. Dlatego nie oburzaj się, że musisz wziąć wolne, bo jest strajk nauczycieli i nie masz co zrobić z dziećmi. Wykorzystaj to, by nauczyć je czegoś ważnego o społeczeństwie, w którym żyjemy. Pomyśl też, co musiała czuć moja Mama, gdy personel szpitala zniknął? Została ona, jedna pielęgniarka i chyba jeszcze jedna pani, która opiekowała się swoją siostrzenicą po operacji. Oddział pełen dzieci po operacji kręgosłupa, rąk i nóg. Wszystkie obolałe, połamane, wymagające nieustannej opieki i wsparcia. 

Po operacji kręgosłupa istotna jest pionizacja pacjenta. Powinna ona nastąpić w odpowiednim momencie. Pamiętam, że przyszła do mnie pani rehabilitantka. Ubrana po cywilnemu. Pamiętała o mnie, mimo protestu. Bo pielęgniarki i personel szpitala to nie zawsze potwory, które spotykałam w innych placówkach. Starają się, jak mogą, dbać o swoich pacjentów. Boże, jak to bolało… nawet sobie nie wyobrażacie. A moja Mama? 

Sama na placu boju

Nie poskarżyła się ani słowem. Doskonale wiedziała czemu pielęgniarki strajkują. Pomagała zajmować się dziećmi, pomagała im, wspierała je, pocieszała te, które zostały w szpitalu same, bez rodziców. Czuwała dzień i noc. Meldowała jedynej pielęgniarce na posterunku, gdy zaobserwowała coś niepokojącego. Delikatnie tłumaczyła nastoletniemu chłopcu, że bez snu nie wytrzyma długo i nie dojdzie do siebie. A nie mógł spać z bólu. Odmawiał przyjmowania leków przeciwbólowych, bo bał się uzależnienia. Nie było nikogo, kto wytłumaczyłby mu co i jak.

Kto mógł, to pozabierał dzieci ze szpitala, przedwcześnie z niego wypisane, choć wymagały jeszcze opieki. Ale, gdy jest protest, wszystko odbywa się inaczej. Dzieją się rzeczy, które należą do ostateczności. Wkrótce przewieziono nas do innego szpitala. Tam było niewiele lepiej, ale moja Mama wciąż tam była i nas doglądała. Nigdy nie spojrzała krzywo na żadną z pań pielęgniarek. Z jej ust nie padło ani jedno słowo skargi. Pocieszała i wspierała.

Dlatego dziś, 20 lat później, gdy strajk nauczycieli stał się faktem, a moja Mama dołączyła do protestujących, oczekujemy tego samego. Bo każdy ma prawo walczyć o lepsze jutro. 

Strajk nauczycieli nie jest najgorszym, co może nas spotkać

 


Jestem 30 letnią mamą z Opola. Jestem niepełnosprawna i niskorosła, a na opowiadam ludziom swoją historię. Zapraszam na mój fanpage Pani Miniaturowa

piękna

Skip to content