Gry komputerowe stare jak… – w co kiedyś grałam

Nie zawsze mam natchnienie na pisanie ambitnych lub smutnych rzeczy, nagrywanie filmików, jak radzić sobie z kompleksami, czy tworzenie tekstów, jak podbudować pewność siebie. Czasem potrzebuję popisać o czymś luźnym, lekkim i to jest właśnie ten wpis. Gry komputerowe stare jak… sam sobie dopowiedz 😉 Ciekawy w co grali starsi Millenialsi, gdy byli dzieciuchami? Czytajcie, a pokolenie urodzone w latach `80 zapraszam do pociągu sentymentów.

Wilk i zając

W czasach, gdy dinozaury biegały w kamiennych klapkach ludzie nie mieli komputerów w domach. To były dzikie czasy, gdy nawet telefon stacjonarny i samochód były towarami luksusowymi. Ale gierkę zręcznościówkę Wilk i Zając miałam. Wyprodukowano ją jakoś w drugiej połowie lat `80. Pamiętacie jeszcze bajkę, która była jej pierwowzorem? Była super! A ta muzyczka! Nie interesowało mnie wtedy, że to się nazywa konsola przenośna. Miałam w nosie, że gra jest radziecką kopią wyrobów firmy Nintendo. Byłam zachwycona i pykałam w jajeczka, gdy tylko znalazłam gierkę, bo jak to dziecko – zawieruszałam ją regularnie. Z ciekawości sprawdziłam, jak się teraz gra miewa. Na popularnym serwisie ogłoszeniowym jej cena sięga nawet kilkuset złotych! Cóż, najwyraźniej moje dzieciństwo, to już gratka dla kolekcjonerów 🙂

Super Mario Bros

Personel szpitala dziecięcego nie przejmuje się co robisz, dopóki jesteś grzeczny, cichy i nie biegasz tam i z powrotem. W świetlicy szpitalnej był stary komputer, na którym były zainstalowane dwie gry: Prince of Persia i oczywiście Mario! To chyba też produkcja późnych lat `80, dobrze kojarzę? Fajtłapowaty Książę Persji notorycznie spadający z każdej rampy nie zrobił na mnie wrażenia, ale Mario, no! To była gra. Nikt mi nie przeszkadzał, nikt mnie nie wyganiał, kolejki do grania nie było i tak oto z nudów uzależniłam się od komputera. Po latach okazało się, że mój syn też lubi pyknąć sobie w Mario. Jak nic, geny.

Konung: Legenda Północy

Mało to dziewczyńska gra, ale jak byłam odrobinkę starsza dostałam w prezencie pierwszego RPG, który mi się spodobał. Był to właśnie Konung, wypuszczony na rynek w 2000 roku. Zbieranie ziół, mieszanie eliksirów, machanie mieczem, walka z potworami, budowanie drużyny i rozwiązywanie zagadek bardzo mi się podobało, niestety gra była dla mnie za trudna. Pamiętajcie, że byłam wtedy dzieciuchem! Nie miałam dostępu do żadnych poradników i po jakimś czasie pudełko z grą trafiło w kąt, by wracać do nie od czasu do czasu, co niestety w dalszym ciągu kończyło się tam samo. Ale sentyment pozostał.

Zeus: Pan Olimpu

Rok 2000 to był dobry rok dla gier. Matko sroga, jak mi się ta gra podobała, grafika, muzyczka, opisy, no i oczywiście fakt, że mogłam budować miasto. Wtedy nie przypuszczałam jeszcze, że tak polubię budowanie, strategie, kombinowanie, gdzie co jak zrobić, aby było dobrze. Trochę potworów i wojen też było, a jakże! Do dziś pamiętam, gdzie trzeba było dać studnię, a gdzie szpital, żeby moi wieśniacy byli zadowoleni. O tak, Miniaturowa od dzieciaka lubiła rządzić 🙂 Az chyba z ciekawości sprawdzę, czy wypuścili wersję na nowsze komputery, bo chętnie pokazałabym tę grę synowi. Kto wie, może jemu też przypadnie do gustu?

Larry 7

Czy mówi ci coś nazwa „przygodówka z podtekstami erotycznymi”? To wiele wyjaśnia. Tak czy siak w gierkę grałam, a w zestawieniu dałam ją jako ciekawostkę, bo ciężko mi ją nazwać moją ulubioną grą. Nie wiem, czy dzisiejsze pokolenie nastolatków ma takie gierki, ale Millenialsi dostali to, czego potrzebuje każdy nabuzowany hormonami dzieciak – śmieszną, głupkowatą, lekko zboczoną grę, którą można zabić nudę.

Jeżeli kiedykolwiek zastanawiałeś się, jaką grę przygodową w 1996 roku stworzyłaby grupa inceli, albo znudzonych domowymi pieleszami tatuśków, to z pewnością byłaby seria gier Larry. Tak zboczonej, obleśnej i dziwnej gry w życiu nie widziałam i nigdy więcej podobnej nie spotkałam. Nie pamiętam od którego roku życia to była gra, ale moim zdaniem była 18+. Nie pamiętam kto mi ją pożyczył, ale głos Jerzego Sthura dubbingującego głównego bohatera Larry`ego, lub Kasia Figura, jako głos Pani Kapitan, to był sztos! O co chodzi w gierce? Żeby zaliczyć… jakaś tam fabuła jest, dla ludzi, w których drzemie kolekcjoner, można sobie pozbierać ogóry pochowane na pokładzie statku, na którym rozgrywa się akcja „siódemki”, ale błagam… Nie wymagaj od tej gry zbyt wiele.

Rollercoaster Tycoon

Jeżeli zawsze marzyłeś, żeby być właścicielem wesołego miasteczka, to Rollercoaster Tycoon jest dla Ciebie. Kolejna robota w budowlance, wprost z barwnego 1999 roku. Strategia, ekonomia, a przy tym samodzielne projektowanie rollercoasterów! No po prostu fantastyczna! Czy wiesz, że jak goście Twojego lunaparku przesadzą z wrażeniami, to mają mdłości? 😉

Do podobnych tego typu gier należy Dino Island z 2002 roku, gdzie budujesz coś w rodzaju ZOO z dinozaurami. Brzmi nietypowo prawda? Seria animowanych filmików z tej gry swego czasu były hiciorem na wczesnym, wczesnym YouTubie. Może kojarzysz, T-rex, świnka, owieczka i chyba jakiś mniejszy dinozaur? Mega zabawa, a przy tym możesz tworzyć hybrydy dinozaurów, poprzez łączenie ich genów w laboratorium, co znacznie wzbogaca grę. Musisz tego spróbować, polecam! Albo Twoje dzieciaki! Im z pewnością spodoba się ta leciwa, ale miła i bardzo kolorowa gra.

Worms World Party

Poważnie, czy komukolwiek muszę przedstawiać grę, w której słynne robaczki naparzają się wzajemnie?!? Miałam nawet koszulę nocną z logo gry 🙂 Nigdy nie przepadałam za typowymi strzelankami, dlatego Worms World Party było dla mnie w sam raz. Nie wiem kto wpadł na pomysł, żeby to właśnie robaczki toczyły ze sobą wojnę, ale u mnie zdecydowanie wygrał niesamowity wybór broni, siły rażenia, dodatkowego ekwipunku, a co najważniejsze – możliwości tworzenia swoich własnych planszy gry! Omenowi też się podoba, nawet teraz ma ją zainstalowaną na komputerze i często do niej wraca. Dla mnie bomba. Haaaalleluja! Bum!

Sim City 3000

Borze i lesie, jak mi się ta gra zawsze podobała! Wydano ją pod sam koniec 1999 roku, więc można uznać, że w 2000, a to był świetny czas dla gier komputerowych! Ostatnio mi się o niej przypomniało i wiecie co? Gajowy miał w zakamarkach swojego pokoju płytkę z grą! Tydzień walczyliśmy, żeby działała na moim laptopie, ale ciągle wyskakiwał jakiś błąd. W końcu się wkurzyłam, siadłam…3 razy kliknęłam i możecie mówić #MiniaturowaHakerka. Laptop chyba zrozumiał, że wycisnę z niego co zechcę, inaczej wyfrunie przez okno.

Tak oto wszystko leży i kwiczy, bo Miniaturowa buduje nowe miasto 🙂 Uwielbiam budować, kombinować, żeby to wszystko miało ręce i nogi, by mieszkańcy byli zadowoleni, uchwalać nowe rozporządzenia, czytać, co i jak na siebie wpływa, przy jednoczesnym pamiętaniu o sprawach tak prozaicznych, jak budowa wysypiska śmieci, czy nowego parku dla mieszkańców. Obserwacja rozwoju mojego miasta i rozwiązywanie na bieżąco wszystkich problemów (np. pożar w mieście, awaria wodociągów, albo atak UFO!), daje mi mnóstwo frajdy i coś czuję, że jeszcze długo będę pykała w tą gierkę.

Jak uruchomić grę Sim City 3000?

Mała podpowiedź dla walczących z uruchomieniem gry na nowszym sprzęcie: zmieńcie rozdzielczość ekranu na 1024×768 i/lub ustawcie kolory z 32 bit na 16 bit. Są też podobno jakieś łatki, czy inne cudaki, które w magiczny sposób sprawiają, że gra zaczyna się uruchamiać bez grzebania w ustawieniach ekranu i grafiki, ale niestety u mnie nie podziałały.

The Sims, The Sims 2, The Sims 3

Czy ja już wspominałam, że rok 2000 to był super rok dla gier?! Bo koniecznie muszę to powtórzyć! Seria The Sims to najlepszy symulator życia w jaki grałam, zaraz za byciem obywatelką Polski (he he, taki ponury żarcik). Wszystkie części lubiłam, ale najbardziej The Sims 3. Do Sims 4 jeszcze nie udało mi się przekonać, ale kto wie – może kiedyś? Na razie moimi ulubionymi dodatkami tej kultowej gry „w domek”, „w ludziki”, „w życie”, to „Nie z tego świata” i oczywiście „Wakacje”. No po prostu bomba! Twórcy gry od 20 lat zapewniają nam rozrywkę na najwyższym poziomie, wymyślając coraz to nowsze sposoby na wyciągnięcie od nas naszych ciężko zarobionych pieniędzy, wymyślając coraz to nowsze dodatki i gadżety. Uwielbiam! Czy jest na sali jakiś Simsomaniak? To ja!

Uff trochę się rozpisałam. Potrafisz podać swoje ulubione gry z dzieciństwa? Napisz w komentarzu na blogu, lub na moim fanpage (klik) Pani Miniaturowa. Aha i nie zapomnij zaobserwować mnie na Instagramie, bo tak 🙂 (klik) miniaturowa.pl