MacierzyństwoNiepełnosprawność okiem kobietyOsobiste przemyślenia

Moja córeczka miała mieć na imię Maja

– Pani Agato, zrobimy kilka badań genetycznych, bo nie wiadomo, co się dzieje z dzieckiem. Prawdopodobnie jest pani na coś chora lub obciążona genetycznie. Jest kilka objawów.
– Jakich?
– Przeprowadzimy amniopunkcję, żeby wykluczyć to, że dziecku będzie to samo co Pani. 
– Czyli co będzie miało? Moja córeczka może być na coś chora?
– Tego jeszcze nie wiemy.

Dzieci we mgle

Tak było jedenaście lat temu, gdy chodziłam jeszcze ze sporych rozmiarów brzuchem. Lekarze coś tam wiedzieli, coś tam przewidywali, coś powiedzieli, coś przeburknęli. Może myśleli, że młodziuteńka, niepełnosprawna dziewczyna w ciąży nie rozumie ani słowa z tego co mówili? A ja rozumiałam bardzo dużo. Wiedziałam, że kluczą, niuchają, nie wiedzą, czego, ale czegoś się obawiali, dlatego szukali z takim zapałem. Pozwalałam im na to, tylko irytowało mnie to, że nie mówią mi wszystkiego. Dlaczego amniopunkcja? To nie ja powinnam zgadywać dlaczego, tylko oni powinni byli mi powiedzieć i wytłumaczyć. Raz padło hasło achondroplazja. Po powrocie do domu sprawdziłam co to jest. Hmm…zdecydowanie nie pasuję do opisu choroby. Tłumaczyłam kolejno lekarzom, niemiłemu doktorowi, który robił mi usg, a później genetykowi, że moje chorobowe CV pełne jest nabytych cudów. Nie wrodzonych! Było minęło. Moja córeczka miała mieć na imię Maja, czułam się dobrze i wiedziałam, że urodzi się zdrowa. Choć czasem szukali po omacku, czułam, że jestem w dobrych rękach. Ufałam im. Chcieli dobrze.

Robimy

– Pani Agato, przed badaniem muszę panią poinformować, że jeśli coś wyjdzie, to jest już za późno na aborcję.
– „COŚ” wyjdzie?!? Aborcję?!?
– I jest 0,5%, że pani poroni w wyniku powikłań.
– Teraz mi pan to mówi? Dla mnie nie ma 0,5%, dla mnie jest 50/50.
– Rezygnuje pani z badań genetycznych? Pozwalają one wykryć różne wady i choroby, które może mieć dziecko.
– Robimy. Jeśli moja córeczka jest chora, chcę o tym wiedzieć wcześniej, by móc się odpowiednio przygotować.
– Mądra dziewczyna.

Pff…szybko się zorientował.

Dawno, dawno temu…

Na wyniki czekałam ponad dwa miesiące. Dwa miesiące pełne strachu, obaw, lęku o przyszłość dziecka. „Czy moja córeczka jest na coś chora? Co jej jest? A może genetyk nie oddzwania tyle czasu, bo wyniki są tak złe, że musieli sprawdzać jeszcze raz? Zaraz oszaleję ze strachu! Co my zrobimy jeśli dziecko będzie chore? Nawet nie mamy samochodu, jak my będziemy jeździć do lekarzy i szpitali. Boże, a leczenie, rehabilitacje, leki, to wszystko takie drogie. Boję się. Mam dość”. Dzwoni telefon!!!

– Pani Agata … ?
– T-t-tak.
– Synek jest zdrowy.

Moja córeczka miała mieć na imię Maja. W tym roku obchodzimy jedenaste urodziny syna. Idź teraz przytul swoje dziecko i powiedz mu, jak bardzo je kochasz i cieszysz się, że z Tobą jest.

 

Róbcie badania prenatalne, zwłaszcza jeżeli lekarze uważają je za potrzebne.
Pozdrawiam, Pani Miniaturowa.

Skip to content