końskie zaloty

Końskie zaloty – dręczenie to nie wyznanie uczuć!

Chcemy wychować kolejne pokolenie dziewczynek na pewne siebie i niezależne kobiety. Tylko jak to osiągnąć jeżeli wciąż istnieją dorośli tłumaczący przemoc uczuciami? „Końskie zaloty”, tak tłumaczono i (w niektórych szkołach) nadal tłumaczy się zaczepianie dziewcząt przez chłopców.

Końskie zaloty w praktyce (historia na faktach)

– Proszę pani, bo X nas ciągle dotyka po pupie i szarpie za włosy!
– Mnie też wczoraj uderzył w pupę!
– A mnie próbował dotykać gdzie indziej! Tam… no wie Pani…
– No! I to kilka razy!

– Mi wczoraj ukradł gumkę z włosów, a najpierw szarpnął za warkocz! Bolała mnie głowa przez to!
– Oj dziewczynki, nie ładnie tak skarżyć! X Was po prostu podrywał. Chłopcy mają takie końskie zaloty.

Następnego dnia

– Z dostałam nieprzyjemną informację od twojego kolegi z klasy. Dlaczego kopnęłaś X w jądra?! Jak tak można! Dziewczynki się tak nie zachowują!
– Proszę pani, bo on mnie klepnął w pupę to go kopnęłam. TO TAKIE MOJE KOŃSKIE ZALOTY!
– Dość tego, wpisuję uwagę do dziennika! Na poniedziałek zgłoś się z rodzicami do szkoły!

Końskie zaloty, nic groźnego…

Uczennice traktowane są niczym istoty niezdolne do racjonalnej oceny sytuacji. Lekceważąc ich dyskomfort psychiczny, wmawia się im, że powinny odczuwać coś zupełnie innego, reagować pobłażliwie, albo nie reagować wcale.
„Nie zwracaj na to uwagi, to tylko:
– końskie zaloty
– komplement
– pokazanie, że mu się podobasz
– chęć zwrócenia na siebie uwagi
– taki głupi żart…”
W jakim my świecie żyjemy, że dręczenie fizyczne i psychiczne ma być uważane przez ofiarę za coś pozytywnego? Jeżeli nie wyobrażamy sobie sytuacji, aby dorośli mężczyźni strzelali kobietom ze staników, klepali je po pośladkach oraz zaczynamy karać uliczny catcalling, to dlaczego chłopcy mają być traktowani ulgowo? 

Moje zdanie nie jest prawem, lecz i tak je napiszę

Moim zdaniem każdy taki przypadek powinien kończyć się rozmową ucznia z wychowawcą, pedagogiem bądź psychologiem szkolnym oraz, stosowną do wieku i skali wybryku, karą. Dobrze też, aby dziewczęta przeszły rozmowę na temat asertywności, stanowczego mówienia nie, wyraźnego stawiania granic. Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Oczywiście nie twierdzę, że każdy chłopiec, który ma na swoim koncie takie wybryki, automatycznie stanie się w przyszłości zboczeńcem, czy gwałcicielem – nic z tych rzeczy! Nie zrozummy się źle! Sądzę, że pozwalając na takie zachowanie sygnalizujemy chłopcom, że są bezkarni, a dziewczynkom, że należy poddać się sytuacji. Wychowujemy sobie posłuszne ofiary, które nie będą potrafiły powiedzieć nie w przypadku molestowania. Nie róbmy tego! Prostujmy naszych chłopców, dbajmy o ich prawidłowe relacje z koleżankami. Miejmy też oko na zachowanie dziewczynek. Żadna płeć nie jest bardziej uprzywilejowana od drugiej. Po obu stronach barykady można spotkać niezłe gagatki, jestem tego świadoma, bo sama mam syna, a ja byłam kiedyś małą dziewczynką 🙂

Nie pochwalam!

Nie pochwalam reakcji dziewczynki, bo nikogo bić, czy kopać nie wolno. Lecz co zrobili dorośli, aby zapewnić jej poczucie bezpieczeństwa? Co zrobiono, gdy zaczęła się skarżyć na powtarzające się końskie zaloty, czy mówiąc wprost – ataki, kolegi z klasy? Była ofiarą skazaną na stałą obecność swojego dręczyciela. Jej koleżanki również zwracały uwagę na problem. Czy lekceważenie go przez dorosłych było pomocą, której od nich oczekiwały? Nie sądzę. Zostały pozostawione same sobie. W ich głowach została zakodowana informacja, że jeżeli jesteś ofiarą to nikogo to nie obchodzi. Jesteś zdana sama na siebie i nie ma sensu mówić o tym innym. A to najgorsze czego możemy nauczyć nasze młode kobietki – biernego poddawania się złu, które je dotyka.

Zaczyna się niewinnie. Najpierw końskie zaloty, które dziewczętom każe się lekceważyć,  później molestowanie, którego kobiety nie chcą nigdzie zgłaszać.

Spotkała Cię podobna sytuacja w szkole? A może to Ty i Twoi koledzy dokuczaliście w ten sposób koleżankom?


Polecam artykuł Bartka, w którym autor tłumaczy jaką odpowiedzialność ponosimy za przewinienia naszych dzieci, a także co grozi naszym dzieciom w przypadku łamania przez nie prawa  – Rodzicu – spotkamy się w sądzie! Bartek podaje też paragrafy, na które możesz się powoływać w przypadku, gdy będziesz bronił swego dziecka przed szkolnymi prześladowcami. 


Pani Miniaturowa <– klikasz i przenosisz się na mój fanpage. Nie zapomnij go polubić!

(Wizyt 170 times, 3 wizyt dzisiaj)