Podziw, którego nigdy nie potrzebowałam

Jest taki podziw, zwykły ludzki podziw. Takie wow, którego nigdy nie potrzebowałam, ani o niego nie zabiegałam. Bo to co robiłam było dla mnie normalne. Bo tak robi każdy odpowiedzialny, rozsądny rodzic – ogarnia wszystko jak najlepiej potrafi. Daje z siebie wszystko, ponieważ to jego obowiązek zadbać o dziecko. Zawsze i w każdej sytuacji, nie zważając na to, jak bardzo jest źle.

Nie zawsze było pięknie

Był taki moment w moim życiu, gdy byłam samotną mamą. Wcześniej, przez cztery lata, tygodniami byłam słomianą wdową. Jednocześnie studiowałam stacjonarnie, zajmowałam się domem i dzieckiem. To właśnie wtedy zaczęło wysiadać mi biodro, co ostatecznie skończyło się operacją i zostałam Kobietą Cyborgiem ze „sztuczną nogą”. Wiecie co wtedy najczęściej słyszałam? Co zawsze towarzyszyło mi, gdy kolejny raz nadludzkimi siłami ogarnęłam coś, co w innym przypadku doprowadziłoby mnie do skraju rozpaczy, ale na którą nie ma miejsca, gdy masz małe dziecko?

„Podziwiam Cię, że dajesz radę”

Kochani, my – samotni rodzice, nie potrzebujemy Waszego podziwu. My potrzebujemy Waszej pomocy.

Nie da się zawsze wszystko samemu

Moja najbliższa rodzina zawsze starała mi się pomagać. Bez nich nie dotarłabym tak daleko. Nie poszłabym na studia, nie dawalibyśmy sobie rady, gdy nie mieliśmy za co żyć, bo tatę Omena zwolniono z pracy. „Komputer z Warszawy pana wylosował” – co za bzdura! 

A inni? No cóż. Nie mam do nikogo żalu, bo nikt nie miał obowiązku mi pomagać. Ale nawet sobie nie wyobrażacie ile razy słyszałam obietnice bez pokrycia. Ile razy narobiłam sobie nadziei, że ktoś przyjdzie i pomoże i będę miała chwilę, by pouczyć się do egzaminów, bo sesja tuż tuż. Luksusem było jechać samej do lekarza, a zdarzało się, że musiałam zabierać ze sobą dziecko do ginekologa. Kto miał z nim zostać? Miałam kolejny raz słuchać „co ty myślisz, że ja nie mam co robić tylko ci dziecka pilnować?” Takie sytuacje uczą, że jeśli umiesz liczyć, to licz zawsze na siebie. I nie dziwić się, że wczoraj było „Zawsze ci pomogę, zadzwoń jak będziesz potrzebowała”, a dziś zostało już tylko „Wiesz co, jednak nie dam rady, idę na zakupy…”. Raz, drugi, trzeci… Czwarty raz nie próbowałam. 

Nie da się wszystko zawsze samemu…ale czasem trzeba. Został mi już tylko cudzy podziw. Podziw, którego nigdy nie chciałam.


Odwiedź mój fanpage – Pani Miniaturowa – polub i zostań na dłużej! Moje życie zza kulis podejrzysz też na Instagramie – Miniaturowa.pl