najgorsza

Za zamkniętymi drzwiami zawsze była ta najgorsza

…biorąc pod uwagę ubiegłoroczne wyniki sprzedaży dla regionów Wro-Śl i porównując je z wynikami sprzedaży w pierwszym kwartale 2018 roku, możemy śmiało stwierdzić, że wprowadzona przez nasz zespół zmiana … co daje nam niemalże 28% wzrost… Najgorsza dla naszej firmy była zima na przełomie 2017/2018, ale na szczęście… Jeszcze raz dziękuję mojemu zespołowi za świetną współpracę i sprawne wdrożenie programu… Dziękuję za uwagę!

Sekunda ciszy, a później wybuch gromkich oklasków kolegów i koleżanek z biura, uzmysłowił Marysi, że to już koniec. Kilkunastominutowe wystąpienie omawiające przebieg i rezultaty ponad półtora roku ciężkiej pracy nad największymi zmianami w historii firmy. Podjęła to wyzwanie i zwyciężyła. Jest szczęśliwa i dumna siebie, lecz mimo to stres zjada ją od środka. Palce bezwiednie wędrują ku dołowi eleganckiej bluzki. Zaczynają ją nerwowo obskubywać. Marysia mimo sukcesów w pracy i pozornie szczęśliwego życia jest kłębkiem nerwów.

Koledzy zaczęli podchodzić z gratulacjami. Ktoś wręczył jej kwiaty. To ona była liderką zespołu, pod jej skrzydłami znalazło się przedsięwzięcie, od którego zależały dalsze losy firmy. Udało się. Jest najlepsza, lecz szybkie zerknięcie na zegar wiszący na ścianie, natychmiast sprowadziło ją na ziemię. W dół żołądka opadła jej kula lodu. Jest już spóźniona. Wybiła najgorsza godzina. Pora wracać do domu. Do męża.

O co będzie miał pretensje tym razem?

Stuk. Stuk. Stuk. Dźwięk obcasów Marysi odbija się echem od pustej klatki schodowej. Jest już prawie pod swoim mieszkaniem. Drzwi naprzeciwko otworzyły się. To sąsiadka, pani Kowalska wybierała się z pieskiem na spacer. Marysia szybko doskoczyła do niej.

– Dzień dobry, proszę pani, takie piękne kwiaty mam, proszę to dla pani! – Rzuciła rozgorączkowana Marysia. Nie chciała dawać mężowi nowych powodów do wyrzutów.

– Ależ pani Marysiu z jakiej to okazji? – Zdziwiła się sąsiadka.

– A taki piękny dzień dziś mamy, proszę je wziąć – Ponaglała Marysia zerkając nerwowo w stronę swoich drzwi.

– Co, znowu będzie na ciebie krzyczał dziecko? Nawet o te nieszczęsne kwiaty? – Zapytała sąsiadka z troską. 

– Jakie krzyczał? Nikt na mnie nie krzyczy…mój mąż… on. On czasem tylko tak głośno mówi – Zająknęła się Marysia oblewając się rumieńcem.

– Dobrze, już dobrze. Wezmę je od ciebie – Odparła pani Kowalska wyraźnie zasmucona stanem psychicznym swojej młodej sąsiadki – Zrób coś z tym wreszcie. On cię zabija. Tam w środku – dodała szeptem.

– Nie wiem o czym pani mówi! – Skłamała Marysia, wchodząc pospiesznie do swojego mieszkania i zamykając cichutko drzwi.

Za zamkniętymi drzwiami zawsze była ta najgorsza

– Maria, do mnie!

Marysia na trzęsących się nogach weszła do salonu, gdzie czekał już na nią mąż. Niezadowolony jak zawsze. 

– Spóźniłaś się. Nie ma obiadu, a za godzinę jestem umówiony z kolegami! Mówiłem ci, że przez tą twoją pracę będą same problemy, ale jesteś zbyt tępą pi**ą, żeby zrozumieć co do ciebie mówię! 

– Nie mów tak do mnie – Zaprotestowała cicho kobieta, czując, że coraz mocniej drży.

– Nie przerywaj mi k**wa! Co ty masz na nogach? Wyglądasz jak szmata, tak się do roboty ubierasz? Pewnie się tam puszczasz po kątach dlatego jeszcze cię tam trzymają. Nie ma innych powodów, jesteś zbyt beznadziejna, żeby ktokolwiek chciał żebyś dla niego pracowała. Nie wiem po c**j się tam pchasz, przecież ty się do niczego nie nadajesz. Pewnie jesteś najgorsza z całego zespołu. Powinnaś rzucić tą robotę w cholerę i zostać w domu. Przynajmniej taki pożytek byłby z ciebie jakbyś czasem w domu ogarnęła, albo obiad ugotowała. A ty nawet tego nie potrafisz – warknął wściekle mąż Marysi podrywając się gwałtownie z kanapy. Marysia aż przykucnęła ze strachu. Nie bił jej, ale nie wiedziała czego może się po nim spodziewać. Bała się, że jeśli nie będzie spełniać jego rozkazów wreszcie ją uderzy. Odgrażał się wiele razy, że to zrobi.

– I czego ryczysz kretynko? Od żony wymagam żeby była mi posłuszna, bo jak nie to – Mężczyzna zamachnął się, symulując w powietrzu gest uderzenia. Następnie podszedł, złapał ją boleśnie za twarz i wysyczał – W poniedziałek masz się zwolnić, bo inaczej tego pożałujesz! Jesteś moja i nie będziesz już nigdzie wychodzić – zacisnął mocniej palce – Teraz wychodzę. Jak wrócę w domu ma być błysk! Tylko się k**wa postaraj!

Uścisk zelżał. Trzasnęły drzwi. Kobieta opadła zapłakana na podłogę.

Wymarzony chłopak

Poznali się pod koniec studiów. Na początku był miły i szarmancki. Uwielbiał popisywać się dziewczyną. Zawsze ją rozpieszczał. Wymarzony chłopak. Po roku oświadczył się i wzięli ślub. I coś się zmieniło. Zniknął gdzieś gentlemen, a pojawił cham, który obrażał ją w obecności znajomych. Zaczęły się pierwsze docinki, żarty z jej wyglądu oraz aluzje na temat głupoty. Marysia nie miała się komu wyżalić. Mąż zmusił ją do zerwania wszelkich kontaktów z rodziną i koleżankami. Uzależnił ją od siebie. Nie miała dokąd uciec. Uwięziona w czterech ścianach, do których tak bardzo bała się wracać. Coraz bardziej zagubiona i zakompleksiona. Brak jej było pewności siebie. Do zarządzania projektem namówiła ją koleżanka z pracy. Tam była kimś. W domu była nikim. W biurze była najlepsza. Za zamkniętymi drzwiami zawsze była ta najgorsza.

Telefon

Radosna melodyjka wyrwała Marysię z zamyślenia. Dzwoniła koleżanka z pracy.
Kobieta odebrała telefon:

– Tak, słucham?

– Marysia, chcieliśmy oblać nasz wspólny sukces, wybieramy się na śródmieście do jakiejś knajpki, musisz z nami jechać, nie daj się długo namawiać! – wyszczebiotała koleżanka.

– Ale ja… nie mogę. Mój mąż… – Zaczęła dukać Marysia.

– Co jest grane? Co mąż? Chyba puści cię z domu, co? – Zaśmiała się koleżanka.

– W sumie to go nie ma…

– No to w czym problem? – Zaciekawiła się kobieta.

– Nie mogę, nie dzwoń więcej. Przepraszam, muszę już kończyć! – Rzuciła szybko Marysia rozłączając się. 

Pół godziny później

Ktoś puka do drzwi. Marysia poderwała się z miejsca, nie mając pojęcia kto to może być. Pospiesznie wytarła rozmazany od płaczu makijaż. Najgorsza była czerwona szrama w miejscu gdzie trzymał ją za twarz. Poprawiła szybko włosy i otworzyła drzwi. W progu stała Paulina. Koleżanka z pracy, z którą rozmawiała przez telefon. Paulina weszła bez zaproszenia uważnie wpatrując się w koleżankę. Zawsze miały dobry kontakt. Paulina wiedziała, że coś nieustannie gnębi Marysię, jest zawsze podenerwowana, nigdy nigdzie nie wychodzi, ani nie porusza tematu domu. Każda wzmianka o mężu wyraźnie ją stresuje.

– Cześć, co Ty tu robisz? Mówiłam, że nigdzie nie wyjdę – Zaczęła pospiesznie tłumaczyć się Marysia.

– Marysia…nie tłumacz się. Ja wszystko rozumiem. Obserwowałam cię od jakiegoś czasu – Przerwała jej koleżanka – Słuchaj, nie obraź się, ale… Ja wiem. Ja też.

– Co Ty też? – Obruszyła się Marysia.

– Spójrz na siebie. Męża nie ma, masz czerwoną, opuchniętą od płaczu buzię. Widzę ślady gdzie cię trzymał… Maria, proszę cię, daj sobie pomóc! On się nad tobą znęca. Wiem to. Widzę to. Od dawna. 

– Nieprawda, mój mąż mnie kocha, wcale mnie nie bije – Mętnie tłumaczyła się Marysia coraz bardziej przerażona, że wszystko się wydało.

– Marianka, błagam cię, przestań. To nie twoja wina. Nie bój się. Przyjechałam, bo chcę ci pomóc. Mój narzeczony też mnie nie bił, ale przemoc to nie tylko siniaki

– Ale mój mąż…

– Nie musisz go bronić. Słyszałam jak krzyczał na ciebie przez telefon. Jak cię wyzywał, jak ci groził. Przepraszam, że podsłuchiwałam, ale byłam akurat w łazience i nie wiedziałam co zrobić, jak tam weszłaś – Wyrzuciła z siebie Paulina

– Niby jak chcesz mi pomóc? – zapytała Marysia.

– Najgorsza jest bezczynność i godzenie się na to wszystko. Tak nie może być! Pakuj się, zabieram cię do siebie, a jutro umówię cię z moim adwokatem – zarządziła Paulina.

– On mnie zabije jak się dowie! Znajdzie mnie! – Maria zaczęła się trząść – Nie mogę go zostawić, to mój mąż!

– Nie Marysiu. To potwór, który się nad tobą znęca. Jesteś od niego uzależniona, psycholog pomoże ci z tego wyjść. Też to przechodziłam – Rzuciła uspokajającym tonem Paulina – dobrze, to gdzie masz torbę?

* * *

Jeżeli, któraś z tych sytuacji dotyczy też Ciebie lub kogoś z Twojej rodziny, czy najbliższego otoczenia, zgłoś się po pomoc i powiadom odpowiednie służby:

  • Centrum Praw Kobiet: (22) 621-35-37
  • Niebieska Linia: (22) 668-70-00, 801-120-002
  • Pomoc ofiarom przemocy: (22) 666-00-60
  • Policyjny telefon zaufania: 800-120-226
  • Fundacja 3-4-Start

Pod tymi numerami otrzymasz wsparcie psychologiczne, wskazówki prawne lub zgłosisz przestępstwo znęcania się nad rodziną. Nie czekaj, aż sytuacja sama się poprawi.


Wpis powstał w ramach kampanii społecznej Za zamkniętymi drzwiami, zainicjowanej przez Fundację 3-4-Start.

Głównym celem kampanii „Za zamkniętymi drzwiami” jest uświadomienie społeczeństwu, jak powszechnym problemem jest przemoc psychologiczna oraz ekonomiczna w związkach. Niestety nadal zbyt wiele osób nie zdaje sobie z sprawy z tego, że są ofiarami. Naszymi działaniami chcemy więc zwrócić uwagę na ten ważny temat i przypominać, że psychiczne znęcanie traktowane jest jak przestępstwo. Kobietom, które dostrzegają już problem, chcemy natomiast wskazywać dalszą drogę, która pozwoli wyzwolić się im z toksycznych związków. Wśród działań, które podejmujemy, bardzo ważne jest stałe zwiększenie świadomości problemu przemocy bez bicia.

(Wizyt 302 times, 1 wizyt dzisiaj)