Siad i waruj żono! Gdy udowodnisz, że zasłużyłaś.

Posted on Posted in Związki

Układy, układziki, dziwne gierki i intrygi – dotychczas myślałam, że zdrowe, normalne małżeństwa nie funkcjonują w ten sposób, lecz mogę się mylić. Ja nawet nie znam definicji „zdrowego, normalnego” małżeństwa, więc z czym ja tu do świata wyskakuję? Po prostu chcę Wam opowiedzieć pewną historię, która mnie zbulwersowała. Której racji bytu nie rozumiem i chyba nie chcę rozumieć. Bo normalnością jest kilka małżeńskich spięć, jakieś kłótnie, ciche dni, mniejsze lub większe aferki na przestrzeni lat. Lecz gdy czyjaś codzienność sprowadzana jest do agresywnych szczeknięć, krótkich komend i rozkazów wydawanych w tonie „Siad!”, „A teraz waruj, żono!”, zaczynam dostrzegać, jak bardzo chory potrafi być świat związków.

Siad!-aj do tekstu.

Jestem młodą dziewczyną, a przynajmniej tak zamierzam się nazywać, póki syn nie przedstawi mi wnuków. Tak sobie wymyśliłam, tego się trzymam. Zaliczyłam w moim życiu wiele przykrych chwil. Choroby, fałszywi przyjaciele, przemiana partnera w toksycznego potwora, ból, który nie daje mi spokoju dzień i noc. Żadne paskudztwo tego świata, którego zdążyłam doświadczyć, nie przygotowało mnie na historię X. Bo X to zwykła dziewczyna, która po prostu stara się być dobrą żoną i ze wszystkich sił stara się zasłużyć na to miano, a w odpowiedzi dostaje jedynie „siad, waruj żono!”.

Waruj żono!

Kim jest X? Młoda kobieta, taka jak Ty czy ja. Miła, uśmiechnięta, zawsze skora do pomocy. Wybrała życie gospodyni domowej, bo takie było życzenie jej męża. Ten zawsze sugerował jej, że jest mądra i wspaniała, ale on jednak jest trochę mądrzejszy, więc powinna się go słuchać. I słuchała. Bo była nauczona posłuszeństwa. Wychowano ją w wierze, że dobra żona nie kłóci się z mężem i zawsze powinna starać się dla niego jak najlepiej potrafi. W gruncie rzeczy była szczęśliwa. To znaczy… tak jej się wydawało, że jest szczęśliwa. I czasem bardzo, bardzo zmęczona. Codziennie po powrocie męża z pracy, musiała ze szczegółami opowiadać mu co zrobiła tego dnia. Czasem kazał się oprowadzać po domu i pokazywać efekty, by on mógł je ocenić. Rzadko był zadowolony. Zwykle kazał coś poprawić, a to smuga na lustrze, a to chwast na przydomowym kwietniku. Gdy miał zły nastrój kazał zaczynać wszystko od nowa. Bez względu jak bardzo pracochłonne byłoby to zajęcie. Miało być perfekcyjnie. Tłumaczył X, że on w swojej pracy daje z siebie wszystko, więc jej obowiązkiem jest robić to samo w domu.

* * *

– Jesteś pewna, że możesz już odpocząć?
– Jest już osiemnasta. Zrobiłam wszystko co planowałam na dziś.
– Skończysz, gdy ja ci powiem.
– Ale jestem już zmęczona.
– Ja chodzę do pracy i nie narzekam!
– Ja nie narzekam tylko…
– Dość. Trzeba jeszcze raz poodkurzać dywany. Nadal widać jakieś okruszki. I nie patrz tak na mnie. Zobacz ile ja dla Ciebie robię! Utrzymuję Ciebie i ten cholerny dom!
– Dobrze, już dobrze. 

* * *

– Skończyłam.
– W porządku, siadaj żono – Zawsze ten sam ostry ton. Jak komenda „waruj”, wypowiedziana do psa.


Bardzo łatwo jest zostać drugą X. Gdy mąż wraca wściekły z pracy i już od progu zaczyna ci wyrzucać, że wraca zmęczony z pracy, a „ty przecież nic nie robiłaś cały dzień. Nie ważne, że zrobiłaś pranie, zakupy, posprzątałaś dom i ugotowałaś obiad. Dla niego zawsze będziesz „nic nie robiła”. Jakkolwiek będziesz się starała. Cokolwiek byś mu nie powiedziała ile przerobiłaś w ciągu dnia. Dla niego zawsze będzie „za mało”. Ty nie pracujesz, „ty tylko siedzisz w domu”. To jest ten gatunek dziewczyno. Ten chory typ, przed którym cię ostrzegam. Sama kiedyś otarłam się o niego. Nie daj się. Tobie również należy się chwila wytchnienia.  Każe ci udowadniać, że jesteś zmęczona? Jakim prawem? Zmusza do wyliczania ile dziś zrobiłaś? Wciąż twierdzi, że to wszystko za mało? Powiedz dość. Nie jesteś niczyją niewolnicą. „Siad. Waruj, kochanie!”. Nie potrzebujesz kogoś takiego u swojego boku. Twój ukochany? To na pewno nie ten człowiek, który zmusza cię do pracy ponad siły i krytykuje wszystko co robisz. 

Boisz się? Codziennie zastanawiasz się do czego zmusi cię tym razem? Obraża cię, grozi ci? Nie musisz żyć wiecznie w strachu przed człowiekiem, z którym mieszkasz. 

  • Centrum Praw Kobiet: (22) 621-35-37
  • Niebieska Linia: (22) 668-70-00, 801-120-002
  • Pomoc ofiarom przemocy: (22) 666-00-60
  • Policyjny telefon zaufania: 800-120-226.

Pani Miniaturowa – nie jestem psychologiem ani policjantką. 

(Visited 460 times, 1 visits today)
  • nierzeczona

    Straszne, nie mogę sobie wyobrazić jak tak można traktować rzekomo ukochaną osobę. Wiadomo, że jak sie jest po kłótni to czasami mozna sobie „odburknąć”. Ale zeby tak na co dzien? Szkoda, ze kobiety nie mają odwagi i siły zostawić takiego dupka. Jak on jest taki idealny to niech sobie bedzie, ale sam.
    Ja zapraszam do siebie na trochę babskich tematow, przewrotne spojrzenie nt. zwiazkow, wspolczesnych facetow i roznic pomiedzy mezczyznami i kobietami 🙂 A może są tu jakieś niedoszłe narzeczone? 🙂 https://nierzeczona.com

  • „Gdy mąż wraca wściekły z pracy i już od progu zaczyna ci wyrzucać, że wraca zmęczony z pracy”

    A co ma powiedzieć freelancer, który pracuje w domu?

  • Tez otarłam się a raczej tkwilam 12 lat w takim „zwiazku” Teraz ponad dwa lata po rozwodzie wiem że żyje. A rozwód z tym „typem” był najlepszym co mnie w życiu spotkało. Teraz rosną mi znów skrzydła. Pozdrawiam

  • I mój mąż takim typem nie jest – nawet, gdy rzeczywiście NIC nie zrobię, często mówi, bym odpuściła i po prostu z nim usiadła…;)

  • Byłam kiedyś w toksycznym związku z człowiekiem pokroju tresera. Nigdy więcej!

  • Access

    Dziewczyny kochane.
    Gdyby ludzie zadawali sobie w przypadku toksycznych związków tylko pytania : np. Czym to jest? Co ja tak kocham w cierpieniu? Co ja tak kocham w byciu ofiarą, w poniżaniu? Jakby to było, gdybym uznała i wybrała sebie? itp….. Pytanie które często budzi kontrowersje, gdy zadaje je moim klientom. Jakby to było gdybyś stracił/ła wszystko , aby odzyskać wszystko, aby odzyskać siebie? Co by się NAJGORSZEGO stało, gdybyś był/a szczęśliwa, zdrowa…..? , odpowiedź błyskawiczna najczęśćiej w stylu : „co ? chyba najlepszego?” , „chyba pai sie pomyliła’ , ne to jakiś absurd”. Jak może być jeszcze lepej? Jakby to było, gdyby takie właśnie ofiary związków zechciały to zmienić i wybrały siebie? Może to być często znacznie prostsze iż się ludziom wydaje. Jest jedyny szkopuł, one to wybierają, automatyczne działanie,podświadomość.

  • Martyna Krzyzanowska

    brzmi to strasznie, niestety prawdziwie. Ja nie uznaje układów ale bardz dobrze, że poruszasz ten temat, wiele kobiet nie zdaje sobie sprawy, że jest to toksyczne…

  • To jest takie smutne… 🙁 I takie prawdziwe. Niestety wiele moich koleżanek po takich związkach mają problem z odnalezieniem siebie

  • Powiedziałby bo do mnie tak mąż to od tej samej chwili on przejął by obowiązki domowe. Nie uznaję takich układów.

    • Ja jestem radykalna i u mnie to chyba oznaczałoby pakowanie walizek 😉 Ale wiem, że niektórym kobietom brak odwagi i sił ;(

  • Wiecznie niezadowoleni Panowie, którzy z siebie nic nie dają, ale rozkazują innym to chyba teraz jakaś plaga. Toksyna od której lepiej stronić.

  • Na miejscu X na tekst faceta, bym rzuciła pracę i zajęła się domem, zaświeciłaby mi się wielka czerwona dioda. W ogóle, im więcej czytam/słyszę o takich historiach, tym bardziej stronię od związków.