Osobiste przemyślenia

Gdzie jest mój Dr. House?

Z wiekiem, a nawet przy zwykłym pogorszeniu pogody coraz trudniej jest żyć w przeświadczeniu, że niepełnosprawność to tylko orzeczenie. Papierek leżący w szufladzie. Bez powodu w szpitalach nie spędziłam w sumie siedmiu lat dzieciństwa, nie bez powodu też pochylały się nade mną komisje lekarskie. Jedna, druga, trzecia. Znów mnie boli. W dzień i w nocy. Boli mnie noga, a dokładnie biodro ze zwyrodnieniem. Gdzie mój Dr. House?

Cierpienie nie uszlachetnia

Z zachwytem oglądałam odcinek, jak serialowy Dr. House skrzynką Ramachandrana wyleczył wieloletnie bóle fantomowe swojego sąsiada. Wszyscy myśleli, że facet ma po prostu nierówno pod sufitem, awanturował się, był nieprzyjemnym w obyciu wredniakiem, z którym nie dało się dogadać. Gdy ból odszedł, mężczyzna pierwszy raz się uspokoił i uśmiechnął. Główny bohater serialu również miał epizody bólowe, tak świetnie zagrane przez Hugh Lauriego (odmieniam w ten sposób za serwisami internetowymi). Fajnie tak siedzieć i oglądać, jak ktoś się męczy co? Eee… chyba jednak nie. Widzowie poznali Dr. House`a, jako aroganckiego, cynicznego, szczerego, lecz niezwykle skutecznego diagnostę. Spostrzegawczy mogli dostrzec zależność między nasileniem się bólu doktora, a jego zachowaniem. Nie trudno zgadnąć, że im było gorzej, tym paskudniejszym człowiekiem był Dr. House. Wielu z nas nienawidziło go kochać, lub kochało go nienawidzić. Byli tacy, którzy serial oglądali bez zbędnych emocji, a byli też ci, którzy szczerze mu współczuli tego co musiał przejść i zdawali się rozumieć, że ból przemocą zmienia ludzi.

Ból zmienia na gorsze

Od kiedy Miniaturowa zajmuje się recenzowaniem starych seriali? Co to ma z nią wspólnego? Ano, to nie jest recenzja. To próba wytłumaczenia Wam, że w okresie jesienno-zimowym zmieniam się w marudną, złą istotkę, która chodzi i warczy. Z bólu. Nad tym nie zawsze da się zapanować. Nieustanny ból prędzej czy później z człowieka wychodzi. Najczęściej jednak paszczą, a nie z chorego miejsca. Są rehabilitacje, ćwiczenia, środki przeciwbólowe, ale nie na tym życie polega żeby łykać chemię, rujnować sobie układ pokarmowy i… nic z tego nie mieć. Bo one już nie działają. Niektórzy ludzie myślą sobie, że usprawiedliwianie się jest fajne, bo zawsze mogę powiedzieć „boli mnie, daj mi spokój”, „boli, nie mogę tego zrobić”, „byłam niemiła, wybacz, ale bolała mnie noga”. Wiesz co, to ja Ci pożyczę na tydzień ten ból, a potem mi powiesz, czy było fajnie skakać ludziom do gardeł, a potem się tego wstydzić? Mam trudny charakter, mówię co myślę, jestem szczera, a nie zawsze zdążę się ugryźć w język, zresztą ja nawet tego nie potrafię. Jak chcę coś powiedzieć to to powiem. Dlatego ból, który nieustannie drażni, działa na nerwy, przypomina o sobie w najgorszych momentach dnia i nocy, sprawy wcale nie ułatwia. Bywa naprawdę beznadziejnie. Myślę, że to są czynniki, które sprawiają, że chorych się unika. 

Udręka uczy współczucia

Teraz, gdy w mojej obecności ktoś warknie do kogoś, nieprzyjemnie się odezwie, lub złośliwie skomentuje, moją najczęstszą reakcją już nie jest „co za małpa!”, tylko „pewnie ma gorszy dzień”. Każdy ma chwile słabości, spowodowane nie tylko bólem, ale i zmęczeniem, długotrwałym stresem, problemami w życiu osobistym. Nie jestem Matką Teresą, ale wtedy ta osoba może liczyć na moje specjalne traktowanie. Staram się zostawić ją w spokoju, niech odsapnie od problemów, które mogę ogarnąć sama lub mogą poczekać. W miarę możliwości i bliskich relacji próbuję też jakoś pomóc, lub chociaż pogadać, zainteresować się. Bo choć mnie uratuje już tylko endoprotesa, komuś mogę pomóc samą rozmową. Bo świadomość, że nie jesteśmy sami z tym wszystkim bardzo pomaga. Może nie jestem najlepszym kompanem dzielenia trosk i zmartwień, ale empatii jest we mnie sporo.

Nic tak nie uczy współczucia niż własne przykre doświadczenia. Ból otwiera nam oczy, ale czasem dodatkowo psuje charakter. Dlatego, wybaczcie wszystkie zajścia za skórę. Gdzie mój Dr. House?

Dlaczego boli i inne w temacie:

Nieleczona choroba – błahostka, która mogła zabić

Dziewczyna z wyrokiem niska

Nie boisz się, że dziecko urodzi się chore jak Ty?

Niepełnosprawność i co dalej?

(Visited 250 times, 1 visits today)
  • A ja oprócz bolącego biodra Weltschmertz co i rusz miewam, to dopiero bida 😛

  • Coś o tym wiem.
    Pewno właśnie to jest przyczyną, że ogromna większość ludzi uważa mnie za złożę i to cholernie niedostępną.
    A kij im w oko!!!

  • Nie mówiąc już o bólu duszy nawet…