Forum dla osób niepełnosprawnych – czemu już nie odwiedzam

Jakiś czas temu jedna z czytelniczek zapytała, czy udzielam się na forum dla osób niepełnosprawnych. Odpowiedziałam, że nie. Kiedyś odwiedzałam, ale teraz już nie. Zdziwiona dopytywała, dlaczego? Szerszej odpowiedzi postanowiłam udzielić tutaj. By członkowie każdego forum dla osób niepełnosprawnych mogli przeczytać, które zachowania uważam za wyjątkowo odstręczające i zniechęcające do dalszej aktywności.

W złym miejscu, w złym czasie

Zapisując się na forum dla osób niepełnosprawnych szukałam ludzi, którzy rozumieliby, o czym mówię. Chciałam mieć kontakt ze środowiskiem, z którym chcąc-nie-chcąc jestem dość mocno związana. Sądziłam, że znajdę tam kogoś z kim mogę dzielić się wiedzą, radościami i małymi troskami. Podyskutujemy na temat podobnych doświadczeń, reakcji społeczeństwa i tego jak sobie radzimy w życiu codziennym. Będziemy się wspierać. Według mnie miało być spoko. Miało być normalnie, jak na zwykłym forum. Tymczasem ja… chyba trafiłam w złe miejsce, w złym czasie. Wytrzymałam tam rok, z dłuższymi przerwami. Wreszcie stwierdziłam, że nie ma sensu dłużej tkwić w miejscu, przez które czuję się mentalnie źle.

Nie twierdzę, że wszyscy z orzeczeniem tacy są. Broń Cthulhu nie mówię, że każde forum dla osób niepełnoprawnych takie jest, ale ja trafiłam w naprawdę specyficzne miejsce. O co mi chodzi? Ano o to, że niby był tam luz, wszystko fajnie, elegancko, a tu nagle jebs prawym sierpowym po pysku dostajesz. Bo ktoś ma gorszy dzień, bo go boli, czy leków nie wziął, to sobie pluje jadem na wszystkich dookoła. Wtedy zbiegała się tłuszcza żądna krwi i rozpoczynała się bitwa, kto potrafi pluć jadem dalej od reszty. Później sami nawzajem się uspokajali, aż w sumie było jeszcze gorzej niż na początku. Gdy bitewny kurz opadał, nastawał jeden, dwa dni względnego spokoju. Cóż, myślę, że na innych forach też się zdarzają takie rzeczy, jeśli admin nie zdusi ich wcześniej w zarodku. Dobra, zdarza się, że sama czasem robię się marudna na zmianę pogody, jak mnie wszystko boli, ale nie wyżywam się na bogu ducha winnych ludziach na forum! :/

Tylko żebyś broń Cthulhu nie miał lepiej od innych!

Lecz nie to było najbardziej upierdliwe. Do szału doprowadzały mnie festiwale użalania się i licytowania kto ma gorzej i kogo mamy żałować najbardziej, bo ma przekichane w życiu. Omg, jakbyśmy nie mogli chociaż tam, w cyber świecie zapomnieć, że jesteśmy chorzy lub coś nam niedomaga. Czy naprawdę musimy dzielić ludzi na ważnych i mniej ważnych ze względu na to, co komu jest? Odniosłam wrażenie, że jak się ma stopień lekki, to w sumie to ty popierdółka jesteś, a nie niepełnosprawny. No udawacz normalnie i obraza majestatu 🙂

Jak ktoś miał lepszy dzień i chciał podzielić się z ludźmi swoim szczęściem, zostawał brutalnie sprowadzany na ziemię.
Znalazłeś pracę? Pewnie i tak się nie nadajesz to cię zwolnią.
Zmieniłaś fryzurę? Beznadziejna.
Zapisałeś się na studia? No i po co? Nie szkoda ci czasu?
Tacy tam dupozatruwacze siedzieli, że Cthulhu broń mnie przed takimi w świecie realnym. Jedna z dziewcząt została nawet zrugana za pokazanie fotek z zakupów. Nakupowała sobie ładnych ciuszków i chciała się podzielić w babskim gronie swoimi łupami. Oczywiście trafił się koleś, któremu się to nie podobało. Wow sorry, zapomnieliśmy że jesteśmy niepełnosprawni i przez całe życie mamy ubierać się w wory po ziemniakach i płakać nad swoim losem! Zmuszanie kogokolwiek i manipulowanie nim tak, aby czuł się skrępowany i miał wyrzuty sumienia, że nie jest pogrążony w smutku, tylko wiedzie w miarę spoko życie, jest chore! Tam miało być wszystko złe, niedobre, paskudne, bądźmy wszyscy smutni. Zawsze i wszędzie!
Bleh! Do porzygu! Każdy jasny promień słońca był zadeptywany.

To było forum dla osób niepełnosprawnych i ludzi bardzo nieszczęśliwych

Na każdym kroku tylko nakręcanie się na temat chorób, schorzeń, leków, bólu, zabiegów, nieprzyjemnych doznań i wszystkiego co najgorsze. A spróbuj leciuteńko, końcem języka tylko polizać pozytywny temat to wybuchają zamieszki i masowe histerie. Nie rozumiem takich sytuacji, nie potrafię się dogadać z takimi ludźmi. Oczywiście byli tam też normalni użytkownicy. Mili, sympatyczni i dowcipni. Nie przejmujący się zanadto swoim stanem zdrowia, a pragnący być jedynie szczęśliwymi ludźmi. Pokazujący, że można być kimś więcej niż tylko „tym kaleką” z orzeczeniem. Może nawet nadal tam są i duszą się w spalinach hejtu i negatywnych myśli, jakie wyrzucają z siebie pozostali. Oby nie, bo szkoda, żeby zmienili się przez nich w takie same kupki czarnej rozpaczy.

My-niepełnosprawni bardzo dobrze pamiętamy o swoich ograniczeniach, chorobach, często tych śmiertelnych. Nie chcę być niesprawiedliwa, ale czy to znaczy, że już nigdy nie mamy być szczęśliwi? Że nie mamy prawa nosić uśmiechu na twarzy? Czy już do końca życia mamy krążyć w okół tematów bólu i choroby?

Dobrze, masz rację, to było forum dla osób niepełnosprawnych. Ale czy podejście użytkowników do życia i innych ludzi też musiało być „niepełnosprawne”?

 


Poznaj najmniejszą autorkę polskiej blogosfery – odwiedź Panią Miniaturową na Facebooku!

Inne, które mogą Cię zainteresować:
Cześć, jestem Niepełnosprawny. Handluj z tym.

Fuj, jesteś obleśna!

Byłam dziewczyną na wózku

Nie zapomnij odwiedzić pozostałych kategorii na blogu!

 

(Wizyt 1 062 times, 1 wizyt dzisiaj)