Dzień Dobry TVN – kulisy nagrania

Gdy niespełna miesiąc temu otwierałam maila, który właśnie przyszedł na moją skrzynkę, prędzej bym się diabła popijającego drinka ze święconej wody spodziewała, niż tego co w nim przeczytałam. Pisała reporterka Dzień Dobry TVN. „Chcielibyśmy zrobić o Pani materiał (…) co Pani na to?”. A ja dostałam zawału… 🙂  

Uniesienie i euforia

Pierwsze co zrobiłam to oczywiście się zgodziłam. Na początku była nieokiełznana radość, no bo hej – jak często odzywa się do mnie telewizja? Wpadłam w fazę „omajgad! omajgad! omajgad!”. Tego rodzaju nowiny to dla mnie jak wygrać los na loterii. Co prawda mam już pewne obycie z kamerą oraz z radiem, co obejrzeć i posłuchać możecie tutaj, lecz nigdy nie było to przedsięwzięcie o tak dużej skali. Tym razem nie miałam wyskakiwać ludziom z YouTuba czy lokalnego radia, ale z telewizora! Wow! Kogoś może bawić moja radość, ale nauczyłam się, że należy doceniać miłe rzeczy, które nas spotykają. Świadomość otaczających nas pozytywów pomaga podwójnie cieszyć się życiem. 

Gdzie, co, jak?

W każdy wtorek ok. godziny 10:00-10:30 w Dzień Dobry TVN emitowany jest nowy odcinek z cyklu „Zielone Drzwi”, programu ściśle powiązanego z Fundacją TVN Nie Jesteś Sam. Jak piszą twórcy programu, ich priorytetem jest „Promocja dobrych ludzi”. Ze względu na termin operacji zbiegający się z dniem emisji programu, zmuszona zostałam zrezygnować ze swojej wizyty w studiu Dzień Dobry TVN. Na szczęście reportaż na mój temat zdążyliśmy nagrać dwa dni przed moim zabiegiem. Było to doskonałe remedium na stres i strach, towarzyszące mi od dnia, gdy poznałam termin zabiegu.

Rozterki moralne

Po początkowej fali uniesienia, przyszedł czas na refleksję. Co tak właściwie sobą zaprezentuję? Czy zasłużyłam na pokazywanie mnie w telewizji? Czy nie mogli wybrać osoby z niepełnosprawnością, która działa społecznie, charytatywnie lub w ramach jakiejś fundacji? Te i inne pytania prześladowały mnie, nie dając się odpędzić. Czułam się jak dziecko, które dostało nagrodę, ale nie bardzo rozumiało za co. Bałam się tego, że ktoś powie na głos „nie zasłużyłaś”, „nie zrobiłaś nic wielkiego”, potwierdzając moje największe obawy. Wreszcie uznałam, że należy być szczera sama ze sobą, ale też z innymi i podzieliłam się moimi obawami z Panią Katarzyną Jaroszyńską, reporterką Dzień Dobry TVN, z którą wspólnie miałyśmy nagrywać materiał. Choć rozmawiałyśmy przez telefon, podświadomie czułam, jak serdecznie się wtedy uśmiechnęła. Powiedziała wtedy coś w rodzaju: „Nie myśl o tym, jak gdybyś zabierała komuś możliwość wystąpienia. U nas dla każdego człowieka znajdzie się miejsce.” To mnie uspokoiło. Uznałam, że skoro ekipa Dzień Dobry TVN zdecydowała się mnie zaprosić, to nie robią tego bez powodu. Co więcej, dokuczałam w myślach sama sobie, że jestem jakąś kosmitką, skoro zastanawiałam się, czy na pewno mogę sobie pozwolić na pokazanie się w TV. Jednocześnie wiedziałam, że gdybym nie skorzystała z zaproszenia, żałowałabym do końca życia!

Dzień Dobry TVN – kulisy nagrania

Skłamałabym, gdybym powiedziała, że zupełnie się nie denerwowałam. Gdy w sobotę 4 listopada zbudził mnie budzik, mój żołądek zrobił fikołka, a serce oszalało. Aleś się wpakowała – pomyślałam. Trzy godziny później przestępowałam z nogi na nogę w biurze firmy gdzie pracuję. To właśnie tam mieliśmy zacząć. Wspierały mnie dwie koleżanki z pracy, które również miały wystąpić przed kamerą. Ekipa przyjechała punktualnie! Nagranie w biurze przebiegło błyskawicznie, choć nie obyło się bez małego przemeblowania na półkach – ukrywanie loga firmy oraz naszych głównych kontrahentów. Po „włamaniu” na służbowe komputery, mogłyśmy zacząć robić to, co wychodzi nam najlepiej – udawać, że pracujemy 🙂 hihihihi Ciii… nie napisałam tego! 

Później nagrywaliśmy scenki i rozmowy w mieszkaniu. Wreszcie mogłam się rozkręcić i gadać bez przeszkód co chcę i ile chcę, ponieważ nagrywaliśmy bez dźwięku 😉 Dzielnie sekundował mi mój ojciec, jako naczelny gawędziarz naszej rodziny. Po ciasteczku, kawce i setce miłych uśmiechów nadszedł czas na poważniejsze sprawy. I rozmowy. Wówczas w mieszkaniu panować miała cisza jak makiem zasiał. Tak się szczęśliwie złożyło, że dzieciaki doskonale współpracowały, bo najmłodszy poszedł spać, a mój syn dostąpił zaszczytu oglądania bajek na tablecie. Ciii… nie mówcie wzorowym matkom polkom! 

Dalej w drogę

Po ukończeniu nagrywania materiału we wnętrzach, przyszedł czas na odrobinę przestrzeni. W weekend, gdy panuje ładna pogoda, trudno znaleźć w Opolu spokojne miejsce, gdzie nie będzie kręciło się zbyt dużo ludzi. Na szczęście mój chłopak trafił w dziesiątkę – pojechaliśmy nad Kamionkę Bolko. Nie było tłumów. Od czasu do czasu zbierało się kilka osób, które z ciekawością przypatrywały się kamerze i temu co robimy. To właśnie nad kamionką była nagrana rozmowa ze mną i z moim chłopakiem, a także sceny spaceru. Zmarzłam wtedy niesamowicie! Nie przypuszczałam, że wszystko będzie trwało tak długo i po prostu zbyt lekko się ubrałam 🙂 Ale nie żałuję! Dla pewnych rzeczy warto troszkę pocierpieć. 

Stamtąd też startowaliśmy ze sceną „samochodową”. Ale to była frajda! Niesamowite uczucie, gdy jedziesz samochodem, a przed Tobą… operator kamery w bagażniku samochodu jadącego przodem. Czułam się jak w jakimś filmie akcji, choć momentami jechaliśmy naprawdę wolno, ze względu na to, że nie byliśmy jedynymi użytkownikami drogi! Wiedziałam, że zrobienie prawa jazdy to dobry pomysł, ale nigdy nie przypuszczałam, że będę miała okazję wykorzystać tę umiejętność w tak niezwykły sposób. 

Zakończeniem dnia zdjęciowego (tak się to nazywa?), było dogranie ostatniej sceny z laptopem, w której pokazaliśmy jak piszę bloga. Tego właśnie, na którym czytasz te słowa. Żeby to zrobić, jeden z członków ekipy musiał pojechać do mojego domu po laptopa! Totalnie o nim zapomnieliśmy, na szczęście nad wszystkim czuwała Pani Katarzyna 🙂 

To była wspaniała przygoda. Dziękuję ekipie Dzień Dobry TVN za możliwość wystąpienia przed kamerami. Za słowa wsparcia, wyrozumiałość, a przede wszystkim za pozytywną atmosferę, która nie opuszczała nas od rozpoczęcia pracy do jej zakończenia.

Ciekawi efektów? Zapraszam tutaj: „Duża historia małej kobiety” 

Po obejrzeniu reportażu nie zapomnij obejrzeć filmiku, który znajduje się pod spodem. Jest to komentarz ze studia Dzień Dobry TVN, w którym mowa o tym, jak uczyć samodzielności.


Pani Miniaturowa <– to jest magiczne klikadełko, które przeniesie Cię na mój fanpage na Facebooku. Jest nas tam już ponad 3800 osób! Dołącz do nich i kliknij „lubię to”.

 

(Wizyt 910 times, 1 wizyt dzisiaj)