Dlaczego uciekł?

Dlaczego uciekł? Codziennie mnóstwo kobiet zadaje sobie to pytanie. Choć nie jestem w stanie wyobrazić sobie, jak to jest zostać porzuconą przez męża. Ani, jak to jest zostać samotną mamą z winy faceta, a nie swojej własnej przemyślanej decyzji, jak było w moim przypadku, to chyba troszkę świta mi w głowie dlaczego uciekł. Czemu nagle porzucił żonę i dzieci.

Kto zostawia?

Nie umiem znaleźć usprawiedliwienia dla człowieka świadomie i bez poważnego powodu, porzucającego kochającą go rodzinę, bez powiedzenia choćby „przepraszam, do widzenia”. Może Wy będziecie umieli wczuć się w porzuconego partnera/partnerkę i znaleźć usprawiedliwienie dla swojego małżonka, który nagle bez słowa wyjaśnienia spakował się i wyszedł? Potraficie? Bo ja nie bardzo. Zostawiają różni ludzie, lecz według mnie najczęściej są to ludzie nieszczęśliwi, z problemami, wygodniccy, być może też chorzy. Oczywiście miejsce dla łajdaków i zwykłych samolubów też się tu znajdzie. Bo jak tu nie nazwać egoistą kogoś, kto zostawia drugą osobę z dziećmi, bez słowa wyjaśnienia dlaczego to koniec, bez przepraszam, czy choćby lakonicznego „odchodzę, nie dzwońcie”. Tchórze często uciekają przed problemami. Tak jest łatwiej dla osób ze słabą psychiką, a jednocześnie uważam, że trzeba mieć jaja, żeby tak po prostu zerwać z dotychczasowym życiem. 

Kogo zostawia?

Chciałoby się uniknąć obarczania odpowiedzialnością drugiej osoby i napisać tylko dlaczego uciekł i kogo zostawia: problemy, nudę, prozę życia, ale nie zawsze tak jest. Porzuca się niewłaściwych ludzi, toksycznych i egoistycznych. Dla swojego własnego dobra! Zostawia się tych złych, by mogli wieść dalej swoje życie, jak im się żywnie podoba, bez dłuższego męczenia się z nimi. Bo tworzenie związku z nieodpowiednią osobą to krzywdzenie samego siebie. Szkoda, że tak mało ludzi to rozumie. Parę lat temu też wybrałam życie w pojedynkę, z małym dzieckiem, bez pracy i studiami w toku. Wolałam to niż Piotrusia Pana. Podobno wina zawsze lepszy po obu stronach. Do dziś nie wierzę, aby to była prawda w naszym przypadku. Później na szczęście wszystko dobrze się ułożyło, lecz oczywiście z kimś kto jest godnym zaufania, rozsądnym i odpowiedzialnym partnerem.

Dlaczego uciekł?

A czy to ważne? Jaki to ma teraz sens, skoro porzucił? Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, choć znam osoby, które próbowały i cztery razy…za każdym razem ich związek, niczym sklejony wazon, pękał z coraz głośniejszym hukiem. I po co się tak wzajemnie męczyć i dręczyć? Czy nie lepiej po prostu pozwolić odejść, zwrócić wolność komuś kto tak bardzo jej pragnie? Każda klatka, nawet ta złota, prędzej, czy później zaczyna dusić. Nie pytaj dlaczego uciekł. Zapytaj lepiej…

Co to oznacza dla Ciebie?

Wypłacz się jeżeli czujesz taką potrzebę. Podrzyj poduszkę na strzępy, wykrzycz się, zacznij bić pięściami w fotel. Znam parę sposobów na złamane serce. A potem wstań, otrzep się z pierza i ruszaj dalej. Jesteś wolna! Nawet sobie nie wyobrażasz, jak wiele kobiet pragnie tej wolności, lecz są niewolnicami społecznych konwenansów, religii…lub strachu przed partnerem, który stosuje wobec nich przemoc. A Tobie właśnie zwrócono wolność. Wiem, że prawdopodobnie tego nie chciałaś, pewnie nadal go kochasz, bo to przecież Twój mąż, ojciec Twoich dzieci. Lecz on zakończył Wasz wspólny etap. Teraz Ty rozpocznij swój własny. Istnieje życie po związku. Wystarczy tylko, że zaczniesz żyć.

Podsumowując

Nie ważne już KTO, nie ważne już JAKI, nie ważne już KOGO, nie ważne już DLACZEGO porzucił bez słowa pożegnania lub przeprosin. Liczy się to, że znów jesteś wolna i możesz ułożyć swoje życie od nowa. Zbuduj swój świat na nowo. Polub go. Oswój się z nim. Zobaczysz, że on także zacznie przynosić Ci szczęście. Tylko pozwól je sobie wpuścić do swojego życia. Warto.

Udostępnij jeśli się ze mną zgadzasz.
Do zobaczenia na fanpage –> Pani Miniaturowa

Mam nadzieję, że pozostali czytelnicy nie wezmą tego wpisu w 100% dosłownie, stosuję dla Was skróty myślowe, by przekaz był łatwy i uproszczony. Bo to nie jest praca magisterska z filozofii, psychologii i wróżbiarstwa, jakby to sobie niektórzy życzyli 🙂 Kochani, to blog!