Słów bez liku mały smyku

My-rodzice jesteśmy wzorem dla naszych dzieci. Doskonale kopiują nie tylko nasze zachowanie, ale i słownictwo. Wszyscy pamiętamy, aby nie używać przy dzieciach brzydkich słów, a z kolei zapominamy, aby używać więcej tych pięknych!

Słów bez liku mały smyku!

Jakie słowa poznaje twoje dziecko? To zależy wyłącznie od jego najbliższego otoczenia. Jakimi słowami będą posługiwać się rodzice i bliscy, komunikując się między sobą i z dzieckiem. Naturalnym jest, że w codziennych kontaktach z maluchem używamy słów prostych, uniwersalnych, a nawet potocznych. Najczęstszymi przyczynami takiego zachowania jest fakt, że małe dzieci nie poznały jeszcze zbyt wielu słów, są one trudne w wymowie, lub nie rozumieją ich znaczenia. A przecież wszystko zależy od Ciebie. Nie zna – naucz.
Najważniejsze jest odnalezienie złotego środka! Nie widzę sensu w karmieniu uszu kilkulatka lokomotywami typu:

„Sprzątanie po tobie to katorżnicze zajęcie”,
„Ach ten tato, dużo czasu spędza nieproduktywnie”
„Skończ to swoje interpynenckie zachowanie dziecko!”, czy
„To była ekstraordynaryjna impreza!”

Nie próbuję nikomu wmawiać, że u nas wszystko jest takie Ą Ę. Jesteśmy zwykłą rodziną, normalnymi ludźmi, ale fajnie (wspaniale, cudownie) jest, gdy nasze dziecko zna troszkę więcej słów niż te z „pakietu podstawowego”. Nauka słów/mówienia przychodzi maluszkom z taką łatwością, dlaczego by z tego nie skorzystać? Wprowadzajmy ciekawe „nowości” do naszego codziennego języka. To na pewno nie zaszkodzi dziecku.

Spróbujmy razem:
Zamiast: „Śniadanie jest dobre”, powiedzmy „śniadanie jest pyszne/smakowite/wyśmienite”.
Zamiast: „Fajna zabawa”, powiedzmy: (jest tylko fajnych synonimów słowa fajny 🙂 ) „Odlotowa/kapitalna/ekstra/bajeczna zabawa”.
Nie wszystko jest „fajne” i „dobre”, dlatego zwróćmy też uwagę na słownictwo opisujące cechy negatywne, choć oczywiście wolałabym skupić się wyłącznie na rzeczach miłych i przyjemnych.
Gdy dziecko powie: „Ta dziewczynka jest zła”, poprośmy o doprecyzowanie. Podpowiedzmy parę słów: złośliwa, samolubna, głośna, nerwowa. Warto też w tym momencie wyjaśnić dziecku, co to znaczy mieć „gorszy dzień”. Kiepski. Nieprzyjemny. Marny. Ono także odczuwa potrzebę rozmawiania o swoich uczuciach. Znając takie słowa będzie mu łatwiej określić co czuje.

 Skąd pomysł na temat? Tradycyjnie, z życia. Parę dni temu Omen przybiegł pochwalić się najnowszą budowlą z klocków. Pokazał mi każdy zakamarek klockowego zamczyska wraz z ogrodami. Opisał, opowiedział, wyjaśnił, by na koniec spojrzeć na mnie oczekująco, bo wciąż milczałam. Wreszcie spytał:

– Mama, czy teraz powiesz, że moja budowla jest fajna?
– Nie.
Spojrzał na mnie pytająco, po czym dokończyłam.
– Powiem, że jest fenomenalna. Zachwycająca. Inspirująca.
– Ale fajne słowa. To znaczy, wspaniałe słowa, Mama!

A teraz zastanów się, czy nowe słowa są zbyt trudne dla Twojego dziecka? Przecież to Ty decydujesz, które słowa będą dla niego łatwe, a które na wiele lat pozostaną mu całkowicie obce.

Napiszcie w komentarzu swoje przykłady zamienników-codzienników 🙂

Pozdrawiam, wygadana miniaturowa mama.