Rozwiodłaś się z mężem Ty, nie Twoje dzieci.

Wieź między dziećmi a ojcem jest równie ważna, co wieź łącząca je z matką. Niestety coraz częściej dochodzą mnie słuchy, że wiele kobiet w Polsce utrudnia swoim byłym utrzymywanie kontaktów ze swoimi dziećmi. A przecież rozwiodłaś się z mężem Ty, nie Twoje dzieci. Dlaczego tak łatwo o tym zapominasz?

Uprzedzając falę krytyki jednej bądź drugiej strony. Nie staję po żadnej stronie barykady. Nie popieram patologicznych zachowań i dodatkowo, wplątywania w to wszystko dzieci. Najbardziej pokrzywdzone we wszystkich historiach są właśnie one. Nie mama. Nie tata. Nie wybieram kto jest zły, a kto gorszy. Rozwiodłaś się Ty, nie Twoje dzieci. Jeżeli przestałaś kochać swojego ex, trudno, to się zdarza. Ale nie możesz odbierać swoim dzieciom ojca, którego kochają i prawdopodobnie nadal będą kochać. Zwłaszcza jeżeli zawsze był i nadal jest, dobrym ojcem. Nie zamierzam roztrząsać tutaj przypadków, gdzie drugi rodzic ma coś z głową, stosował wobec rodziny przemoc lub jest po prostu nieudolny wychowawczo. Takich ludzi należy trzymać z dala od dzieci i nikogo nie namawiam, aby na siłę organizował dzieciom wycieczki do tatusia-potwora! W żadnym razie! Mówię dziś o ludziach normalnych, porządnych, spełniających swoje rodzicielskie obowiązki jak najlepiej potrafią.

Podchodzę dość sceptycznie do smutnych historii mężczyzn, którzy opisują, jak to zła ex zabrała im dzieci bez powodu iii (to najbardziej zwraca moją uwagę) sąd odebrał im prawa rodzicielskie. Chodzi mi głównie o tych, którzy urządzają internetowe szopki we wszystkich mediach społecznościowych. Bo według mnie prawdziwa „walka” (to takie złe słowo odnośnie do dzieci) powinna się toczyć na sali sądowej, a nie w internecie, na grupach, na blogach i profilach znanych psychologów…

OK, dobrze wiem, że niektóre kobiety to prawdziwe potwory i z zemsty na swoim ex odbierają im to, co oni kochają najbardziej, czyli dzieci. Ale żeby sąd aż zabierał tym niewinnym ojcom prawa rodzicielskie? To tak się da, aby niewinna osoba straciła prawa rodzicielskie bez powodu? Przecież jakieś dowody musiały zostać przedstawione, jakaś rozprawa musiała się odbyć, to nie było przecież tak, że hetera pstryknęła palcem i bum, tato dzieci pozbawiony. Obawiam się, że to nie do końca wygląda tak, jak opisują to niektórzy panowie, podkreślam na bozię i wszystkich szatanów, NIEKTÓRZY panowie. Zdarzają się sytuacje, że sąd jest zmanipulowany, dowody są sfałszowane, a te kobiety najgorszymi potworami chodzącymi po ziemi… ale żeby rzeczywiście było ich aż tyle, ilu jest ojców twierdzących, że zabrano im dzieci bez absolutnie żadnego powodu? Bo ich ex chciała się na nich w ten sposób tak okrutnie zemścić? Kobieto, rozwiodłaś się Ty, nie Twoje dzieci! To mi się w głowie nie mieści.

Oczywiście chylę czoła przed ojcami, którzy naprawdę są tak dobrzy dla swoich dzieci jak twierdzą. Zwracam honor wszystkim panom, którym dzieci naprawdę odebrano „dla kaprysu” byłej. Posypuję czoło popiołem przed super facetami, którzy zostali oszukani przez polskie prawo, sąd i swoje byłe żony. Ale na boga…naprawdę jest Was w tym kraju aż tyle?! Mnie to osobiście przeraża i jeżeli to wszystko, co mówicie jest prawdą…to modlę się w duchu, aby mnie nigdy tak nie próbowano wrobić, jak okrutnie wrobiono Was.

A Ty dziewczyno, jeżeli serio masz na sumieniu taki numer wyrządzony osobie, którą przecież jeszcze kilka lat temu kochałaś… I zrobiłaś to opierając się wyłącznie na kłamstwach i sfałszowanych dowodach… Brak słów. Zastanów się nad tym, co zrobiłaś. Przecież rozwiodłaś się Ty, a nie Wasze dzieci! One mają prawo mieć nie tylko mamę, ale i tatę. To zabrzmi infantylnie, ale ja wierzę, że karma wraca. Kiedyś odczujesz to bardzo mocno.

Pozdrawiam, Pani Miniaturowa, wbrew swojej woli, znająca klimaty trudnych rozstań aż za dobrze.

PS: Przypominam po raz n-ty, nie bronię mężczyzn, którzy na to nie zasługują. W artykule mowa o normalnych, porządnych ludziach, którzy kochają swoje dzieci ponad wszystko i chcą dla nich jak najlepiej.