Samouczek związkowy. Tylko naiwniacy wybaczają.

zdrada„once a cheater, always a repeater”

Wojna płci trwa. Ktoś wrzucił artykuł o złych kobietach? Masz jak w banku stado kobiet jeżących sierść na cyckach, że wcale nie jesteśmy takie złe, to tylko mężczyźni są nie tacy. Wpis o beznadziejnych facetach? Możesz być pewien, że w dwie minuty zjawi się kilkanaście obrońców testosteronu i komentarze w guście „bo to zła kobieta była” albo…
„Kobiety, ale to Wy właśnie zamieniacie wrażliwych facetów w bezduszne bestie.”

Chyba nieświadomie zostałam Specjalistką Ds. Męskich Metamorfoz lub Specjalistką Ds. Sama Sobie Jesteś Winna. Moje hasło reklamowe brzmi: „I Ty możesz zostać bezdusznym draniem!”, bo przecież całe zło, które mnie spotkało to wyłącznie moja wina (według niektórych ludzi). Są osoby, które uparcie wierzą, że złych facetów nie ma, są tylko złe kobiety, które „niszczą” wrażliwych, delikatnych i czułych. To zawsze jest wina kobiety, gdy mężczyzna ją źle traktuje. Oczywiście, zgadzam się. Przybiję Ci nawet piątkę. Krzesłem. W twarz… Na wszystkich bogów! Nie oszukujmy się! Wady mają zarówno kobiety jak i mężczyźni. Zdradzają, piją, a nawet biją tak samo kobiety jak i mężczyźni. Nie ma lepszej, czy gorszej płci. Są tylko źli ludzie.

A wracając do mojej specjalizacji: ostatnio zorganizowałam promocję. W cenie jednego zdjęcia z przypadkową dziewczyną oferowałam pakiet Bezdomny DeLuxe, dzięki któremu w mgnieniu oka ewoluujesz ze stadolubnego Narzeczony.exe na Bezdomny.exe.

Jeden pan wykazał się niebywałą wręcz pasją kolekcjonerską i przyniósł kilkadziesiąt zdjęć (albo raczej aktów) 8 różnych pań. To był pracowity dzień, bardzo wymagający klient. Sam biedny nie miał czasu na nic innego, był zbyt zajęty powiększaniem swojej kolekcji. Na szczęście od czego jestem ja? Z pomocą współpracowniczki elegancko pana spakowałyśmy, potem tylko miał się zjawić w wyznaczonym terminie po swoje rzeczy i metamorfoza gotowa.

Bezdomny.exe gotowy. Kolejny klient usatysfakcjonowany, bo przecież dostał to czego chciał, prawda? Powrót do stanu kawalerskiego, wolność, szeroki wybór pań chętnych do pozowania do kolejnych aktów i zero wyrzutów ze strony nic nie rozumiejącej narzeczonej. Bo przecież o co ona się czepia? Durna jakaś, czy co? Komu by przeszkadzało, że przyszły mąż na delegacji prowadzi podwójne życie, a gdy wraca to wcale nie jest lepiej. Picie, późne powroty do domu, oskarżanie o niewierność przy jednoczesnych zbyt zażyłych „stosunkach” z przypadkowymi kobietami, sąsiadkami i wspólnymi koleżankami. Oj tam, oj tam.

Zdarza się. Przecież to jeszcze nie jest powód do rozstania, to zwykle czepialstwo narzeczonej. Powinna wspaniałomyślnie wybaczyć i zatrudnić się jako statystka w projekcie „Związek Dla Dobra Dziecka”.

Po moim trupie!

Wybaczyłaś, a teraz czujesz, że sypiasz w łóżku z obcym mężczyzną? Nie ma między Wami czułości, przestaliście ze sobą rozmawiać, a nawet przestały Ci przeszkadzać perfumy innej kobiety, którymi pachną jego koszule? Bo głupia jesteś! Wolisz chlipać w samotności w poduszkę zamiast pokazać mu czym grozi brak szacunku do Twojej osoby! Dziewczyno ogarnij się! Pakuj siebie albo jego, w zależności czyj to dom i zostaw go!

Pije, bije, wyzywa Cię, a Ty tkwisz w tej parodii związku dla „dobra dzieci?”. Ogarnij się! Gdzie jest dobro dziecka, które widzi pijanego ojca? Gdzie jest dobro dziecka, które widzi jak jego tata krzyczy i wyzywa mamę? Czego chcesz nauczyć swoje dzieci pokazując im takie rzeczy? Jaki wzór rodziny chcesz im pokazać? Że żony nie trzeba szanować, bo jej suczym obowiązkiem jest dbać o dom, a pan i władca może robić co chce, bez ponoszenia żadnych konsekwencji? BŁĄD!

Ogarnij się! Nie bądź tchórzem! Prawie każda się bała. Ja też zwlekałam. Uwierz mi. Drugi dom się znajdzie. Praca i pieniążki się znajdą. Siły na rozpoczynanie nowego życia też się znajdą!  Tylko pozbądź się największego ciężaru jakim jest zły człowiek rządzący Twoim życiem. To on stoi między Tobą, a lepszym życiem i przyjaciółmi, którzy pomogą Ci w tych trudnych chwilach. Uwierz mi, oni istnieją. Czekają tylko, aż zmądrzejesz. Stoją z wyciągniętą w Twoją stronę ręką, gotowi by pomóc i wydobyć Cię z bagna.

Nie okłamuj siebie i innych, że robisz to dla dobra dzieci. Niszczysz życie sobie i im, bo boisz się samotności i braku pieniążków. A Twoi przyjaciele czekają. Nawet Ci, o których istnieniu nie masz pojęcia, dlatego nie wmawiaj mi, że nie masz znajomych, którzy Ci pomogą, bo ja też tak myślałam. Musisz tylko podjąć tę decyzję i powiedzieć KONIEC.

Istnieją związki gdzie zdrada była „przypadkowa” i „kochanie ja nie chciałem/am, nie wiem jak to się stało” (tylko idioci w to wierzą) i po wspaniałomyślnym przebaczeniu ze strony męża lub żony wszyscy żyli razem długo i szczęśliwie. Ja tego nie kupuję. Jak chcesz to próbuj. Chcesz wierzyć, że będzie już tylko lepiej, OK Twoja sprawa. Próbuj. Reanimuj tego trupa. Wskrzeszaj od nowa miłość. Wmawiaj ludziom, że zdrada naprawiła Wasz związek. Tylko nie przychodź więcej do mnie z płaczem, że znów uderzył, że znów się spił, że znów Cię zdradził. Obiecujesz? Tylko obiecaj mi tak serio, bo on Tobie też obiecywał poprawę, a potem znów robił co chciał.