Wina zawsze leży po obu stronach?

„Oj bo wiesz. Wina zawsze leży po obu stronach.” Jest to jedno z najbardziej krzywdzących zdań, jakie może usłyszeć osoba szukająca pocieszenia po trudnym rozstaniu. Niczym chlaśnięcie w twarz przez kogoś, komu do tej pory ufaliśmy, lub zwyczajnie oczekiwaliśmy przyjacielskiego poklepania po plecach, czy potrzymania za rękę i wspólnego milczenia.

Według mnie to jak zawoalowane stwierdzenie „mogłaś być lepsza”. Ludzie tak chętnie oceniają, bez zastanowienia się, co tak właściwie działo się w czterech ścianach mieszkania znajomych. Ale po co? Przecież najwygodniej jest powiedzieć:

Jak rzuci nagle i bez powodu – znaczy, że nudna, przewidywalna do bólu szara myszka, która nie umie się zabawić. Przecież mogła być ciekawsza, to by z nią dalej był.

Jak zdradził – to pewnie mu seksu skąpiła lub nie chciała spełniać jego fantazji, więc tak właściwie to ona go zmusiła do zdrady. Bo to zła kobieta była.

Jak okłamywał – znaczy, że chciała mieć zawsze wszystko pod kontrolą. Cholerna despotka, która go tłamsiła. Sama się o to prosiła. Wreszcie się od niej uwolnił.

„Wina zawsze leży po obu stronach”

Hej, wstrzymaj konie! Zwolnij z wyrokami. Nie umiem zdobyć się na taki obiektywizm, by potrafić rozpatrzeć swój przypadek, ale na szczęście los dał mi w prezencie umiejętność obserwacji i wyciągania wniosków. Mam koleżankę, a lepiej byłoby powiedzieć, przyjaciółkę. Dbała o faceta, o dom, wesoła, rozrywkowa, dobra mama, dobra żona, wykształcona, pracująca. Radziła sobie świetnie ze swoimi obowiązkami. Pewnego dnia zdradził. Nie uznał nawet za stosowne przeprosić. Wyprowadził się z domu. Zostawił ją i dziecko, z którym przestał się kontaktować. Tak robi dobry ojciec? Tak robi „biedny, smutny mężczyzna”, którego kobieta zmusiła do najgorszego? Szczerze wątpię.

Dziś staję w obronie takich kobiet jak ona. Tych, które naprawdę NICZEMU nie zawiniły, były dobre, starały się, dbały o swojego faceta, o dzieci, o atmosferę w domu, a mimo wszystko ktoś je tak bardzo zranił. Nie musisz się użalać nad nimi. Nie musisz też użalać się nad moją koleżanką. Ona nie potrzebuje sztucznego współczucia. Po prostu z łaski swojej nie mów nigdy takiej kobiecie, że wina leży po obu stronach. Bo równie dobrze mógłbyś splunąć jej w twarz.

Nie wsadzaj do jednego wora normalnych kobiet z tymi złymi, które spotkałeś w swoim życiu. Naucz się je rozdzielać. Nie wołaj do każdej kobiety jesteś suką i mam na to dowody! Bo możesz się ośmieszyć lub stracić znajomą.

Mowa jest srebrem, a milczenie złotem. Poznaj obie wersje wydarzeń, zanim wydasz wyrok. Wina nie zawsze leży po obu stronach. 

Pozdrawiam, Pani Miniaturowa.