Dlaczego na strajkach nie było niepełnosprawnych?

Pojawiły się głosy ludzi oburzonych i nieco zawiedzionych nieobecnością osób z niepełnosprawnościami na strajkach. Na tych, które przetoczyły się przez Polskę, po kontrowersyjnym orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego. Otóż spieszę z odpowiedzią dlaczego na strajkach nie było niepełnosprawnych. No…więc..Byli tam! Wyjaśnię to na koniec.

Główni zainteresowani

Nierozsądnym jest popierać zakaz aborcji argumentując to stwierdzeniami, że „nawet niepełnosprawni są przeciwko, bo nie byli na strajku”. Bzdura. Mnóstwo osób nie było na strajkach z przeróżnych powodów:
– np. ja byłam uwięziona na L4, brałam trzy antybiotyki z rzędu, a z kieszeni wystawała mi recepta na czwarty, o kilku rodzajach inhalacji nie wspominając…;
– ludzie bali się koronawirusa;
– dużo osób było na opiece na dziecko;
– na kwarantannie lub izolacji związanej z COVID-19;
– ludzie bali się przemocy ze strony narodziuchów;
– niektórzy strajkowali na swój sposób, wywieszając coś w samochodzie, w oknie, działając aktywnie w sieci, lub po prostu wpłacając pieniądze na wybrane przez siebie organizacje;
– nie możemy też zapominać o osobach, które strajk popierają, ale nie sygnalizują tego otoczeniu.

Protestowanie to przywilej, a nie obowiązek. Lecz wróćmy do osób z niepełnosprawnościami, popierają, czy nie popierają? Byli, czy nie byli? Niepełnosprawny też człowiek i swoje zdanie zapewne ma. Tak jak kraj podzielił się na kilka obozów, tak i w społeczności osób z niepełnosprawnościami mogą tworzyć się podziały, lecz dziś nie o nich. Zostawmy też tych, którzy nie popierają strajków, bo i oni mają do tego prawo. Skupmy się na moment nad problemem utraconej niezależności i strachu przed wyrażaniem własnego zdania.

„Nie pójdę na strajk, bo mama się pogniewa…”

Wiecie jakie to uczucie być całkowicie zależnym od swoich rodziców lub opiekunów? Dla mnie to było straszne! Po operacji biodra jedynie co mogłam samodzielnie zrobić to poużalać się nad swoim losem. Ledwo się sama czesałam, kąpanie mnie i przebieranie spadło na Gajowego, który na miesiąc musiał zmienić się w pielęgniarza i oswoić się z myślą, że być może za kilkanaście lat, tak będzie wyglądała nasza codzienność. Ja na wózku, a on skaczący nade mną. Ponura perspektywa, prawda? Niestety w moim przypadku dość realna, lecz do brzegu. Jak się posprzeczaliśmy i miałam focha, to jak myślicie, kto na tym bardziej ucierpiał siedząc w śmierdzącej koszulce i z nieumytymi włosami? Chyba znacie odpowiedź.

Twoja niezależność, samostanowienie, a nawet decydowanie o tym, w co wierzyć, co robić, co ubierać, jak myśleć i jak się wypowiadać może być drastycznie okrojona, gdy osoba, która się Tobą opiekuje nie daje Ci tej swobody bycia sobą. Jeżeli myślisz, że to skrajne przypadki to sorry, ale nie…

Dlaczego na strajkach nie było niepełnosprawnych? (Pozornie, rzecz jasna). Mogę się założyć, że jak już jakaś osoba z poważną, znaczną niepełnosprawnością postanowiła podjąć ryzyko zjawienia się na proteście, to została zakrzyczana przez bliskich, którzy byli temu przeciwni. Z własnej wygody, lub żeby nie marznąć wraz z nią na dworze, lub z powodu różnic światopoglądowych, które w rodzinach potrafią być przedmiotem głębokiego sporu.

„Jak pójdziesz na strajk to możesz już nie wracać”
„Nie tak cię z ojcem wychowywaliśmy!”
„Chcesz zabijać dzieci?! Jesteś podła, ja ciebie nie usunęłam!!!”
I inne takie. „Nie pójdziesz i koniec!”.

Opiekun pan i władca

Poczucie władzy wyciąga czasem z ludzi ich złą naturę. Nawet sobie nie wyobrażacie ile osób z niepełnosprawnościami jest dotkniętych różnego rodzaju przemocą, głodzeniem, biciem, gwałtami. Ci ludzie są uwięzieni przez całe życie ze swoimi oprawcami i jeszcze muszą być im wdzięczni, że tylko dzięki nim żyją, bo ma im kto podać leki, wytrzeć pupę i dać jeść. Zadzwonić po pomoc? A niby kto to zrobi? Jak? Kiedy? W przypadku tych osób pytanie, „dlaczego na strajkach nie było niepełnosprawnych?” przestaje mieć sens.

Środowisko niepełnosprawnych bywa bardzo mroczne, skandale z udziałem rodzin i opiekunów takich osób wypływają na światło dzienne bardzo rzadko. Zawodzą systemowe kontrole opiekunów rodziny, kuratorów, pielęgniarek środowiskowych, czy pracowników socjalnych. Jest ich mało, a „ma nieskoordynowane ruchy i uderzył się głową w wannę, gdy go kąpaliśmy” brzmi bardzo prawdopodobnie. To tylko kilka przykładów z tysięcy dramatów, które każdego dnia odbywają się w Polsce.

A co mnie to obchodzi?

Nie w sposób pominąć milczeniem osób, których nie obchodzi temat aborcji, czy posiadania dzieci. Najczęściej sądzą, że problem ich nie dotyczy. Nic więc dziwnego, że nie wychodzą na ulicę protestować. Narażać się dla innych? Nie każdy chce i może się tego podjąć. Niewiele jest osób decydujących się maszerować za innych. To kolejna część osób z jakiegoś większego zbioru.

Dlaczego na strajkach nie było niepełnosprawnych?

Byli, oczywiście, że byli. Tak samo, jak każdego dnia mijamy ich w sklepie, na spacerze, uczymy się z nimi. Chodzą z nami do pracy, tylko po prostu tego nie wiemy. Jak już pisałam w tekstach „Boli? Wcale tego po tobie nie widać!” lub w „Niewidoczna niepełnosprawność – dramat, którego nie widać„, my osoby z niepełnosprawnością możemy być wszędzie dookoła. Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, jak jest nas dużo w społeczeństwie. Jak wiele osób zmaga się z różnymi dolegliwościami i chorobami, które uprzykrzają życie.

Osoby z niepełnosprawnościami były na strajkach. I nie ważne gdzie, czy dla własnego bezpieczeństwa gdzieś na uboczu, czy na samym końcu przemarszu, czy może w samym centrum wydarzeń otoczeni znajomymi. Ważne, że byli i solidarnie szli w walce o prawo wyboru.

 



Fanpage Pani Miniaturowa – wejdź i polub mój profil, aby być na bieżąco!
Instagram miniaturowa.pl
Twitter PaniMiniaturowa

Skip to content