Dbaj o kota – wychowaj dziecko

Ostatnimi czasy moje relacje z kotką Aryą wyglądają, jak związek na odległość. Mogę sobie popatrzeć na jej zdjęcia, ewentualnie sterczeć w oknie, wpatrywać w księżyc i marzyć o tym, że kiedyś wróci i znów będzie moja. Ale nie narzekam, bo moim mottem „właścicielskim” jest: dbaj o kota swego, bo możesz nie mieć go wcale.

To jeszcze nie rozwód, ale na pewno separacja

Kocham koty za ich niezależność, indywidualizm i za to, że zawsze kroczą swoimi ścieżkami. Mam kota na punkcie kota.W sumie to jej właścicielką jestem na papierze, bo kot wybrał zupełnie innego członka rodziny i to jemu poświęca najwięcej uwagi, daje przytulaski, śpi obok na poduszce, wyciera się o nogi i czasem nawet domaga uwagi. Bo tak generalnie to Arya jest kotem niedotykalskim. Nie tarmoś, nie noś, nie głaskaj, możesz popatrzeć. Ale i to na odległość! Dlaczego? Taki ma charakter, a ja dodatkowo jestem na cenzurowanym. Arya szczerze nienawidzi Gajowego i vice versa, a ja często „śmierdzę” jej Gajowym no i śmierdzę jedynym psem w domu, który był tak nieuprzejmy i śmiał obwąchać, lat kilka temu, kontenerek, w którym siedziała kotka, przedstawiana psom rodziny. Toteż przepadłam dla kota. Nasze relacje przedstawiają się tak, że pozwala mi kupować sobie jedzenie 😉 Ale to kot, biorę to na klatę i się nie przejmuję.

dbaj o kota kicia

Nie wychowuję dziecka dla siebie

Znasz powiedzonko, że „dzieci są jak bąki, z własnymi dasz radę, z cudzymi nie da się wytrzymać”? Od prawie 11 lat staram się wychować syna tak, by umiał się zachować nie tylko w towarzystwie osób dorosłych, np. w eleganckiej restauracji, ale też by nie stanowił problemu, czy zagrożenia dla zwierząt. Młody wie, że nie bawimy się w ten sposób z psem (klik), oraz, że spokój jest największym sprzymierzeńcem, gdy chcemy oswoić zwierzę. A nie zawsze tak było.

Wychowuję nie tylko dla ludzi

Nie wiem, czy wszystkie małe dzieci tak mają, ale kiedyś Omen totalnie tracił głowę na widok zwierząt. Zrobił wszystko, dosłownie wszystko, byleby tylko pogłaskać kurkę, kózkę, kotka, pieska, doprowadzając mnie do zawału, i siwych włosów. Rozumiałam to, bo byłam taka sama w jego wieku. Gdy sobie przypomnę, co robiłam naszemu kotu, gdy byłam dzieckiem, to cud, że nie wydrapał mi oczu z wściekłości. Byłam straszną Elwirką. Nie chciałam, żeby moje dziecko było takie samo. Nie pozwalałam mu nigdy męczyć żadnych zwierząt, w tym i kota. Złe zabawy natychmiast stanowczo przerywałam, mówiąc, że tak się nie robi, bo zwierzaka może to boleć. Cierpliwie powtarzałam „nie goń go, bo się boi”, „nie ruszaj się tak szybko, bo on nie wie co chcesz zrobić”, „nie patrz mu w oczy, bo myśli, że chcesz go zaatakować”, „nie hałasuj tak, bo się wystraszy i nie wyjdzie”…mnóstwo komunikatów, mających dziecku uzmysłowić, jak bardzo futrzaki się od nas różnią. Jak reagują ze względu na to, czy to pies, czy kot, a także, które zwierze ucieknie, gdy dziecko poderwie się na równe nogi, a które podejdzie bliżej zaciekawione. Większość poparta doświadczeniami, „nie ruszaj się przez chwilę, nie machaj rękami, to wyjdzie”. „Jak usiądziesz na podłodze i będziesz udawał, że go nie widzisz, to podejdzie i może pozwoli się pogłaskać”. To najlepszy sposób na naukę… i udowodnienie dziecku, że mamę warto słuchać 😉 Dlatego taki mały apel: dbaj o kota, dbaj o zwierzęta – wychowuj swoje dzieci!

dbaj o kota kotka

Dbaj o kota swego… nauka nie poszła w las

Dzieci rosną, mądrzeją, nabierają ogłady, a i rodzicielska gadka wreszcie zaczyna do nich trafiać. To daje efekty. Omen dostąpił zaszczytu i Arya często do niego podchodzi i pozwala się pogłaskać. Przypominam, że jest niedotykalska i nie lubi, a przed dzieckiem nie ucieka. Co więcej! Gdy tylko młody się gdzieś położy, Arya przychodzi do niego i kładzie mu się na nogach lub na brzuchu i aż mruczy cała zadowolona 🙂 Cieszę się, że po tak trudnych początkach tej znajomości (to było dobre parę lat temu), gdzie było uciekanie, fukanie, prychanie, miauczenie, a nawet pacanie pacatorami, Omen i Arya wreszcie się dogadali.

arya dbaj o kota

Nie wiem ile w tym mojej zasługi, może ani trochę? Ale jedno wiem na pewno. Moje dziecko zawsze ma czas, by ukucnąć przy psie i kocie i należycie się z nimi przywitać. Ma cierpliwość i delikatność, by poczekać, aż kot ostrożnie podejdzie i oprze główkę o jego rączkę. Mam nadzieję, że ta wrażliwość i dobre serce do zwierząt, zostaną z nim już na zawsze.

A jak Twoje dziecko dogaduje się ze zwierzętami?


Polub fanpage Pani Miniaturowa – niepełnosprawnej, niskorosłej mamy z Opola.  Moje życie od kuchni poznasz na Instagramie – Miniaturowa.pl – dodaj mnie do obserwowanych!