nie stać mnie

Nie stać mnie na zdrowie – błąd tysięcy Polaków

Chętnie inwestujemy pożyczone pieniądze w sprawianie sobie przyjemności. Bierzemy kredyty na samochody. Zaciągamy pożyczki, by kupić prezenty pod choinkę. Zadłużamy się, by jechać na zagraniczne wakacje. Korzystamy z chwilówek, by opłacić swoje zachcianki. Wyciągamy ręce do rodziny, „bo przecież trzeba sobie pomagać”. Codziennie tysiące Polaków zadłuża się na różne sposoby, by następnie wejść na mojego bloga i napisać mi „Ty to masz szczęście, mnie nie stać na prywatne leczenie”. 

„Zwyrodnienie musi boleć”

Kilka tygodni przed operacją było ze mną źle. Ból odbierał rozum. W nocy nie dawał spać. Wiesz co czuje do siebie człowiek, który krzyczy do własnego dziecka „odczep się ode mnie?”. Wiesz co czuje kobieta, która każe spierdalać (dosłownie) swojemu chłopakowi, który próbuje jej pomóc? Widziałeś kiedyś ciężko ranne zwierze, które wciąż walczy i nie pozwala do siebie podejść, bo tak bardzo boli, że sam widok i dźwięk sprawia dodatkowy ból? Długo nadrabiałam miną. Aż przyszły właśnie te momenty, jak wyżej. Jeżeli czujesz, że obezwładnia cię choroba, nie czekaj. Czas mija, ból nie.

To było rok temu. Rok temu postanowiłam, że nie dam rady dłużej czekać, męczyć się i udawać, że nie widzę, jak NFZ w dupie ma młodych pacjentów z chorobami „starszych ludzi”. Podobno moje zwyrodnienie było leczone. Rehabilitowane. A gdy poszłam do innego ortopedy na prywatną wizytę, spojrzał z uwagą na RTG i rzucił krótkie „Pani Agato, kiedy operujemy?”. Dla publicznej służby zdrowia ludzie w moim wieku nie mają prawa cierpieć na tak mocne zwyrodnienie. Każą nam czekać w nieskończoność „bo pani jest za młoda na endoprotezę„. Dręczą latami, odbierając ochotę na życie i niszcząc całe rodziny, bo „takich młodych się nie operuje„. „zwyrodnienie musi boleć„. Mamiąc nas i oszukując, że rehabilitacja i zastrzyki wreszcie pomogą. 

„Mam dość, ale nie stać mnie na operację”

Dostaję wiadomości od zatroskanych żon, których mężowie od kilku lat cierpią, tak jak ja przed operacją. Dostaję wiadomości od kobiet, które boją się kto zajmie się ich dziećmi, gdy pewnego dnia nie dadzą rady wstać z łóżka z bólu. Zachęcam je do prywatnych wizyt, do operacji ratujących nie tylko zdrowie, ale też…normalne życie ich rodzin. Prawie zawsze dostaję zwrotkę „pani to miała szczęście, bo ma pani pieniądze, nie stać mnie na taką operację”. Błagam Was. Ja też przed operacją myślałam, że nie stać mnie na tak drogi zabieg. Ale miałam dość i nie miałam już wyjścia. Dla NFZu byłam tylko numerkiem na końcu niemiłosiernie długiej kolejki.
– Mam dość, dobij mnie…
– Idź do tego lekarza, coś wymyślimy.

„Ma Pani termin za 2 tygodnie”

– Słyszałeś? Mam operację za 2 tygodnie, a ja nie mam pieniędzy. Co ja teraz zrobię? Jak nie zapłacę to wyrzucą mnie z kolejki.
– Zapłacisz. 
– Jak @#$%?! Nawet połowy nie mam! Kto potem zapłaci za Komunię małego? Samochód chciałam zmienić, zaraz się rozsypie złom jeden. Skąd ja wezmę tyle pieniędzy. Nie stać mnie na to.
– Damy radę!

Wyczarowaliśmy

Bo trzeba mieć priorytety. Zdrowie jest najważniejsze. Bez niego nie da się chodzić, uśmiechać, pracować. Żyć. Oszczędności, kredyt, pomoc rodziny i szefa. Nigdy nie było mnie stać na operację w prywatnej klinice. Teraz też mnie nie stać. Ale udało się. Ogarnęliśmy, bo musieliśmy. Postawiliśmy wszystko na jedną kartę i przyszedł czas, gdy jestem naprawdę dumna, lecz nie z siebie, tylko z osób, które mnie otaczają.Bez Was już zawsze myślałabym, że zdrowie jest poza moim zasięgiem. Jesteście najlepsi. 


Pani Miniaturowa <— poznaj wielką historię małej kobiety

(Wizyt 577 times, 1 wizyt dzisiaj)