ta dziewczyna

Ta dziewczyna – nie nazywaj mnie tak

Wyobraź sobie, że nagle stajesz się młodsza o kilkanaście lat i wszyscy traktują Cię jak małą, nic nierozumiejącą dziewczynkę. Fajnie? W sumie spoko. Ale gdy masz prawie trzydzieści lat, a ludzie w dalszym ciągu traktują cię jak przygłupie dziecko, to zaczyna być wkurzające! Ja nie jestem „ta dziewczyna!”.

Pani – tylko taka miniaturowa

Nie zliczę sytuacji, gdy ktoś faktycznie wziął mnie za dziecko. Co prawda nie znam żadnych tak dupiastych dzieci jak ja. Ani z wcięciem w talii, czy o tak charakterystycznym dla dojrzałych kobiet kołyszącym chodzie. O pozostałych atrybutach kobiecości nie wspomnę. W tych czasach o makijażu również warto nie wspominać, bo malować się zaczynają nawet ośmiolatki. Tak czy siak ludzie biorą mnie za dziecko i mają do tego prawo. Pośpiech, nie przyjrzenie się mi lub po prostu stoję tyłem. Zdarza się najlepszym. Ale są w porządku, gdy mówią „ach, ta dziewczyna to „PANI”, wzięłam panią za dziecko, jest pani taka niska, przepraszam”. Robię głęboki wdech, uśmiecham się i mówię „nie szkodzi”. 

Z szeregu wystąp!

Jedno tylko mnie wkurza! W takich przypadkach nie mam już sił, by zaciskać zęby i udawać, że nie słyszę. Mam dość udawania, że nie ma problemu. Jak na tle innych kobiet, również tych wyglądających na dekadę młodszych ode mnie, wszystkie są „pani” tylko ja jestem „ta dziewczyna”. W dwuszeregu zbiórka, z szeregu wystąp? Specjalne względy? Ja podziękuję! Pragnę być traktowana jak dorosła. W końcu mam 28 lat, jestem kobietą, mamą, koleżanką z pracy, a co jak co, mój wiek jest podany na papierku trzymanym przez osobę za kontuarem. Choćbym nie wiem jak gorące uczucia w tobie wzbudzała moim wyglądem, nie jestem twoim „maleństwem”. Wyłącz ten ton, którym automatycznie zwracamy się do ciężko upośledzonych dzieci. Jestem niepełnosprawna oraz niskorosła, ale nie jestem dzieckiem. Nie jestem też głupia, wyłącz pobłażliwość i pogardę. Doskonale cię słyszę i rozumiem co mówisz. Kilka kobiet przede mną było „paniami” lub „pacjentkami”, więc dlaczego ja jestem „ta dziewczyna”? Zwracaj się do mnie, nie do osoby, która mi towarzyszy. To mi zadawaj pytania, nie jej. Jestem niepełnosprawna – nie ubezwłasnowolniona. Jestem niskorosła – nie głupiutka jak małe dziecko! 

„Ta dziewczyna” ma prawo!

Chcesz powiedzieć, że jestem przewrażliwiona? Mów sobie. A ja ci mówię, że mam prawo do okazywania mi takiego samego szacunku jakim darzone są inne kobiety. Mój wzrost nie sprawia, że jestem mniej godna „paniowania”niż kobiety, które zostały przyjęte przede mną. Mam prawo czuć się źle z tym, że ktoś traktuje mnie inaczej, by nie powiedzieć „gorzej”. Bo „ta dziewczyna” wcale mi nie schlebia! Nie czuję się przez to młodziej, piękniej, ani bardziej wyjątkowo. Kobieta z niepełnosprawnością to też jest „pani”. A niskorosła kobieta nie pojmuje świata jak dziecko, choć jest jego wzrostu. Ja nie mam dużych wymagań. Po prostu ściągnij klapki z oczu. I mów do mnie, jak do takiego samego człowieka jak reszta zgromadzonych. 

 


Pani Miniaturowa <– to jest magiczne klikadełko, które przeniesie Cię na mój fanpage na Facebooku. Tam sobie klikasz „lubię to” i śmiejesz się z pozostałymi trzema tysiącami osób z moich postów i grafik. 

(Visited 752 times, 1 visits today)
  • Pingback: My i kultura | Kulturalna polecajka grudzień 2017()

  • Klaudia Kułach

    Nie wiem ile masz wzrostu, ale ja posiadam 157 i lubię jak ludzie mówią do mnie na „Ty”, wolę to niż budowanie barier za pomocą „paniowania”. Zawsze gdy ktoś zwraca się do mnie na „pani” szybko go prostuje, nigdy mnie nic bardziej nie irytowało, nie mam obrączki na ręku, żeby być „panią” jestem „panną” i to jedyna forma grzecznościowa, którą jestem toleruję.

  • Ha, to bardzo kłopotliwa kwestia. Zawsze pięć razy się zastanowię, zanim w ogóle odezwę się do kogoś z jakimś ,,tytułem” (tzn. nie bezosobowo). Uważnie przyglądam się ludziom, ale trudno mi oceniać ich wiek. Pracując na kasie kazałam kiedyś pokazać dowód kobiecie urodzonej w 95′. Była tak umalowana, ze w ogóle nie mogłam dostrzec jej twarzy 😀 Na ulicy ten sam problem: to staromodnie ubrana studentka (czyli osoba równa mi, której nie będę ,,paniować”) czy raczej dorosła kobieta z zadbaną cerą? To starsza pani czy studentka z twarzą zniszczoną papierosami? Wzrostem nie kieruję się nigdy, bo z perspektywy mojego 1,76 wiele kobiet jest niskich. Jednak twarz, o, to przyczynek do horroru.

  • Do mnie na szczęście wszyscy pomimo niepełnosprawności mówią ‚Pani’. Choć zdarzają mi się śmieszne sytuacje, gdy jestem w restauracji i chcę zamówić kieliszek wina, a młodsza ode mnie kelnerka pyta mnie o dowód. Co jest w sumie zabawne 😀