Styl życia

Gotowanie dla leniwych i opornych

Uwaga! Gotowanie, ani tym bardziej ten artykuł nie jest dla ludzi bez poczucia humoru, bez dystansu i bez paru innych bez. Na przykład bez kuchenki. Bo jakiś czas temu wprowadziłam system dość tego pieprzenia, w którym panuje samowolka blogowa. Piszę co chcę i kiedy chcę. Bon apetit Czytelniku!

Gotowanie dla leniwych i opornych – lekcja pierwsza!

Wrzuć do gara jakąś saszetkę. Jak gotowanie to pełną chemią. Po dokładnych oględzinach drugiej saszetki i porównaniu szkodliwości składu, uznaj, że od czegoś przecież trzeba umrzeć. Dodaj więc drugą saszetkę. Znajdź w zamrażarce mięso. Bez ani grama skonfundowania przyjrzyj się dacie ważności. To z pewnością tylko data umowna. Niemożliwe, że coś ci się uchowało w lodówce tyle czasu i samo z niej nie wyszło… Wyciągnij patelnię. Nie tą do jajecznicy, większą! Udawaj, że nie słyszysz jaki hałas zrobiły wszystkie garnki wysypujące się na podłogę. Wszak to dodaje ci rezonu! Jest prawie jak na dyskotece! Umc! Umc! Umc! Dobra, koniec tego gibania. Wrzuć mięso na patelnię zanim ucieknie. Mięso, nie patelnia. Przypal mięso. Ale tylko odrobinkę. Potem udawaj, że przecież tak miało być, bo tylko kulinarni zboczeńcy jedzą krwiste. Tego się trzymajmy. Wsyp pół kilo soli, szczyptę pieprzu i powąchaj. Obkichaj świeżo umyty zlew – tak, teraz już jesteś boginią kuchni. Z gilem na cyckach. Sam seks! [ślimaków]. Zacznij LOSOWO wrzucać przyprawy i zioła do garnka. Pamiętaj, że losowość wrzutu ma tutaj znaczenie decydujące! Nic nie może być zaplanowane i dokładnie przemyślane. Brak planu to też plan. Niech leci jak leci! Resztką obgryzionych ze stresu palców postukaj w słoiczek i wrzuć to zielone suche coś, co jest w nim ukryte. Potem dla pewności dodaj drugie zielone. Nie wąchaj, bo znów kichniesz! A nie mówiłam? Następny krok. Szukaj 20 minut cebuli, bo jej nie jesz. Krasnoludki codziennie specjalnie chowają ją przed tobą , by nie raziły twych królewskich oczu. A wystarczyło zadzwonić po sąsiadów z okolicy… Podskocz z radości, że nie odkroiłaś sobie palca. Przecież nic nie widziałaś płacząc w czasie krojenia cebuli. uderz głową w drzwiczki szafki, której zapomniałaś domknąć. Teraz płaczesz już z innego powodu, ale, ale! Jesteś już na finiszu! Już prawie koniec! Jeszcze tylko chwilka, momencik. Zaraz, zaraz…a włączyłaś kuchenkę? 

„Za dnia pięknością, w nocy kuchni zaś szkaradą”

Gotowanie, ech, jednym sprawia przyjemność, innym zaś katorgę. Ciekawe jakie cechy i zalety podarował mi Wielki Wszechmogący w zamian mojej niechęci do pichcenia. Cierpliwością to raczej też nie grzeszę, bo mnie telepie, gdy słyszę, że kobieta powinna się spełniać w kuchni. Tfu, powinna… MUSI się spełniać w kuchni. Bo jak nie gotuje, albo gotuje, ale nie lubi to to jakaś karykatura człowieka jest. Pfff…no może i jest. Nie lubię gotować i nie czuję się z tego powodu lepsza lub gorsza od kogokolwiek. Mnie żadna obelga do gotowania nie przekona, ani nawet kretyńskie aluzje, że „pewnie nie umiesz, dlatego tak nie lubisz”.  Nope. Moje jedzenie jedzą ludzie. Proszą o dokładkę! I nie umierają na śmierć! Ani trochę! To znak, że robię to dobrze lub przynajmniej znośnie. Po prostu za gotowaniem nie przepadam. Koniec. Amen. Kropka. Kurtyna. Dobranoc.

A mój luby tak kocha moje mielone <3  Biedaczysko….


Odwiedź nieczułą na ukochanego brzucha burczenie Panią Miniaturową na Facebooku i powiedz jej jaka jest [tu wpisz dowolne]

(Visited 195 times, 1 visits today)
  • Jak ja kocham stać przy garach! Ale to już wiesz 🙂

  • się uśmiałam 🙂 ja akurat lubię gotować, ale nie raz narobię hałasu, bałaganu, czy krzywdy. Raz kroiłam paprykę, nóż tak gładko wszedł, że zauważyłam dopiero jak się zatrzymał na kości. Papryka z kością? Nie, mój palec ;D Owinęłam go gazą i bandażem i skończyłam w spokoju robić leczo 😀

  • malgorzata.rej

    Super 😉

  • Milena Magdalena

    Cała ja! 😀 Świetny tekst. Motywujesz do spędzania mniejszej ilości czasu w kuchni na rzecz innych przyjemności 🙂

  • BUehehe!! No jakbym czytała o sobie! 😀
    Agata- powinnyśmy stworzyć kanał na youtube i tak na zmianę wrzucać „przepisy” :DDD

  • Lubię gotować i umiem, ale na „miejsce kobiety jest w kuchni”, odpowiadam „tam, gdzie się trzyma noże? ;)”

  • Sara Khamis

    Ja tam lubię gotować 😀

  • To jakbym siebie widziała w.kuchni 🙂 tylko potem widzę przerażenie w oczach rodzicielki gdy jej równiutko ułożone garnki wylatują.z.szafki

  • Skąd wiedziałaś jak wygląda moja walka w kuchni? 😀

    Rany, gdybyś znała moją największą tajemnicę dotyczącą gotowania, to nawet Śmiechu Warte Tadeuszem Drozdą straciłoby smak 😛

  • 😀 No i pozamiatane… 😀 Od teraz „Kuchenne rewolucje” bądź też inne Masterchefy są zbędne 😀

  • Ha ha ha 😀 Uśmiałam sie 😀 Kuchnia to nie mój wybitny żywioł, ale wychodzi mi to dobrze. Choć wolę raczej aktywniej spędzać czas niż przy gotowaniu. 😉

  • Hahaha cudny wpis! Czasem i ja tak gotuję, ale tylko kiedy się spieszę albo nie ma weny 😀 Z tym, że ja lubię gotować – kiedy mam na to ochotę 😀 Dzięki Panu za knajpy!

  • Na gotowaniu się nie znam, ale lid / lead – wysmakowany! 🙂 Pierwsza klasa 🙂