Archiwum wpisów z poprzedniego bloga

Alimenty. Hulaj dusza, piekła nie ma!

W Polsce funkcjonuje kilka grup społecznych, które są w przysłowiowej „ciemnej”. Ktoś tam niby im pomaga, ktoś tam niby się martwi, ale ostatecznie wymiernych efektów nie widać. Weźmy na przykład alimenty. Do takiej grupy należą między innymi rodzice samotnie wychowujący dzieci. Ich największym zmartwieniem jest wyegzekwowanie od byłego partnera zasądzonych na dzieci alimentów. Pomoc, współdzielenie opieki – w wielu przypadkach to mrzonka. Czysta fantazja. Powieść science-fiction.

Oprócz PRAWDZIWYCH bezrobotnych i PRAWDZIWYCH ubogich rodziców są też rodzice kombinatorzy. Cwaniaczki, którzy mają pieniążki, ale w żadnym razie nie zamierzają ich przeznaczać na utrzymanie swoich dzieci. Choć, czy w tym przypadku nie można by użyć zwrotu „byłych dzieci”? Skoro nie chcą łożyć na ich utrzymanie to jakim prawem żądają widzeń? Przecież jakąś część rodzicielstwa już odrzucili – odpowiedzialność finansową. A rodzicem nie można być tylko „trochę” albo „w połowie”. 

W trakcie prywatnych dyskusji na temat długów alimentacyjnych niepotrzebnie rozważa się przyczyny rozpadu związków, relacje między były partnerami. Przecież nie to jest tematem rozmowy. Chodzi o dzieci. O naszych synów i nasze córki, które mają swoje potrzeby, wymagania rozwojowe i środowiskowe. Potrzeby, których nie da się zaspokoić bez pieniążków, które się dzieciom należą i o czym zdecydował prawomocnym wyrokiem sąd. Dlaczego więc rodzice się nie wywiązują? Wśród powodów jest wiele racjonalnych (na pozór) argumentów, lecz wszystkie przegrywają z jednym twierdzeniem.
Obowiązek alimentacyjny jest…OBOWIĄZKIEM – NIE PROPOZYCJĄ!
Nikt i nic nie powinno chronić dłużników.

Obecnie ściągalność alimentów w Polsce kuleje. Tysiące samotnych rodziców ledwo wiąże koniec z końcem i nie mogą doprosić się od państwa większej surowości w ściganiu dłużników. Miesiąc w miesiąc muszą użerać się z nieodpowiedzialnością byłego partnera, wypraszać każdą złotówkę na buciki, ubranka, czy lekarstwa. Co dostają w zamian? Groźby i wymówki. Irracjonalne zarzuty, oczernianie, wyzywanie od materialistów. Czy to jest normalne? Czy to jest złe chcieć dla swojego dziecka jak najlepiej? Czy społeczeństwo dalej zamierza na to wszystko patrzeć z boku, podziwiając kaskaderskie umiejętności unikania płacenia jakimi popisują się alimenciarze?

Alimenty? Hulaj dusza, piekła nie ma!

Niewiele osób irytuje ta sytuacja, ponieważ ich osobiście nie dotyczy. A co by było, gdybyście co miesiąc słyszeli wciąż to samo:

– chcesz pieniędzy? to po co ci nowy mąż/nowa żona? niech on/ona ci da jak nie masz! (hmm, a to nowy partner jest ojcem, czy ty?!?!)
– a co, w pracy ci nie płacą? (płacą, ale dziecku alimenty od rodzica też się należą!)
– chyba cię ******, że tyle pieniędzy chcesz na dzieciaka (sąd uznał tę kwotę za rozsądną, więc z czym się tu spierać?)
– ja ci będę płacił, a ty to na głupoty wydasz?! nic nie dostaniesz! (ależ my chętnie pokażemy wszystkie rachunki z wydatków poniesionych na dziecko!)
– nie będę ci płacił, skąd mam wiedzieć, że to w ogóle moje dziecko? (chwyt poniżej pasa, lecz testy na ojcostwo rozwieją wszelkie wątpliwości)
– chciałeś/aś dzieciaka to teraz masz! Sam/a se go utrzymuj (brak słów, poczucie obowiązku: level master)
nie będę ci płacił/a, nienawidzę cię! (masz płacić dziecku, nie byłemu partnerowi, który je teraz wychowuje).

Życie samotnych rodziców usłane jest kłującymi różami. W pojedynkę zmagają się z typowymi problemami dnia codziennego. Zajmują się domem, opiekują dziećmi, zarabiają na ich utrzymanie, znoszą poniżenie, jakim jest proszenie o alimenty, jak nie upartego rodzica, to państwowy fundusz alimentacyjny. Każdego dnia walczą o godne życie dla swoich dzieci. O szacunek, który im, samotnym rodzicom, bardzo się należy.

Zapraszam do polubienia fanpage Pani Miniaturowa.

Z przyjemnością informuję, że 19 marca 2015 r. post ten został polecony przez Panią Dorotę Zawadzką, na jej FP na facebooku. Dziękuję!

Skip to content