Osobiste przemyślenia

Stres nie był moim pasterzem

Nawet najbardziej wygadana i pyskata osóbka wymięka, gdy zapowiadają jej się poważne zmiany w życiu. Gdy gruchnęła na mnie wiadomość o operacji, przeżyłam mały szok. Już? Teraz? No tak! Nie czekaj, czas ucieka. Choroba nie. Załatwiłam formalności, wyczarowałam finanse, spakowałam młodego na emigrację do dziadków, ale był jeszcze on. Ten mały wredny skurczybyk, który nie dawał mi spokoju. Stres.

Przepracuj stres

Co jest najlepsze na stres? Leki, herbatki, masaże? Może i tak, ale ja wybrałam działanie. Nic mi tak nie pomaga na zszargane nerwy, jak praca. Zrobiłam zapasy biżuterii, jak dla całej rodziny królewskiej. Posprzątałam, poprałam, pozmieniałam pościele, poogarniałam wszystko co się da, niejednokrotnie okupując to bólem chorej nogi, który jak na złość przypominał mi o operacji. I znów wracał stres. Bałam się. Boję się i gdy piszę te słowa, zostało mi niecałe 24h do operacji – będę się bać. Tylko głupi, by się nie bał. Nie jestem sama, jestem mamą, ktoś będzie na mnie czekał. To dla niego muszę wrócić, gdy zboczę z drogi.

Przerywnik

Gdy bardzo się czymś stresujesz znajdź sobie nowy powód do denerwowania się 🙂 Mój powód znalazł się sam. Dostałam wiadomość, że telewizja chce nagrać ze mną mały reportaż. Podziałało! Tak przejmowałam się ponownym sprzątaniem, szykowaniem, omawianiem tematu z koleżankami, które pomagały w kręceniu niektórych scen, że zapomniałam bać się operacji. To było najlepsze kilka dni przed godziną zero! Myśleć nieustannie o czymś innym. Jak zbawienie, bo inaczej bym oszalała. Ale… on wrócił. I to jeszcze w dniu kiedy nagrywaliśmy wszystko. Dosłownie w trakcie.

Stres nie był moim pasterzem. Zwiódł mnie na manowce. Zasłonił oczy. Zamotał w głowie. Zaplątał język. To była wspaniała przygoda, uśmiechałam się cały dzień, wszyscy byli mili, wyrozumiali i bardzo cierpliwi. Bardzo profesjonalni! Jestem szczęśliwa, że mogłam wziąć udział w takim przedsięwzięciu, bo ja mój drogi czytelniku doceniam szansę jaką postawił przede mną los. Ja się tylko troszkę smucę, że nie wyszło mi tak jak chciałam. Ale hej, ten się nie myli co nic nie robi! Próbowałam. Efekty zobaczymy za dwa dni. Nie jestem zadowolona ze swoim wypowiedzi przed kamerami. Najchętniej wszystko bym skasowała i zaczęła opowiadać swoją historię jeszcze raz. Ale cóż, pierwsze słowo do dziennika, drugie do śmietnika. Pamiętacie to powiedzonko z lat szkolnych?  🙂

Gdy pożera Cię stres

Przypomnij sobie to uczucie, gdy zjadał Cię stres. Czy chociaż raz w życiu bałeś się tak, że za bardzo nie wiedziałeś co ze sobą zrobić? Choć ze mną nie było tak źle, pozwoliłam sobie ukraść rozum i zdrowy rozsądek. Dlatego ładnie proszę, bądź dla mnie łaskawy, gdy będziesz oglądał program, do którego mnie zaproszono. Kumulacja nerwów nie jest sprzymierzeńcem zgrabnych i przemyślanych wypowiedzi. Zanim wyślesz wiadomość jaka jestem beznadziejna, i nakarmisz mnie hejtem – odnajdź w sobie gram empatii i daruj sobie. To co, umawiamy się? Bądź człowiekiem. 

Pozdrawiam, wystraszona, spakowana i gotowa.

(Visited 303 times, 1 visits today)
  • Anka

    Ze stresem jest tak , jak z diabłem , nie taki straszny jak go malują, a czasem wręcz potrzebny. No ale i tak nikt go nie lubi , i trudno się dziwić. A po wszystkim człowiek sobie myśli : i po co było się bać głupia?
    Bardzo mocno trzymam kciuki i przesyłam dobrą energię 🙂

  • Już kiedyś tu u Ciebie byłam….. 🙂 Życzę zdrowia oczywiście – to a propos wpisu – ale zajrzałam, bo właśnie oglądam materiał w DDTVN. 🙂 Wszystkiego dobrego Ci życzę 🙂

  • Trzymam kciuki!

  • Mi nikt nie powie, że stres jest dobry. Absolutnie nie motywuje mnie on do działania. Za to każda moja wizyta w szpitalu była wynikiem długotrwałego stresu. Nienawidzę stresu!
    A operacja się uda. Nic się nie bój. Będzie dobrze 😉