Spacer najlepszym sposobem na bałagan w domu

Śmieci wysypują się z koszy, zabawki Omena wpełzają już na schody, a kubeczki po jogurtach zrobiły się agresywne. Wczoraj dotkliwie pokąsały mnie po kostkach, a żyjątka mieszkające w zlewie, niczym dzidami, rzucają wykałaczkami w każdą przechodzącą obok osobę. Podobno we wtorek podpisują konstytucje. Co robić? Jak temu zaradzić? Idź na spacer, przecież nie będziesz tego sprzątać. Przecież za parę dni ubrania wylatujące z szafy wszystko przykryją. Hmm…od kiedy mamy dwa koty? A nie, to kłębek kurzu wylazł spod szafy. Jedziemy!

Ale, aleeee…na dworze minus miliard, trzeba się ubrać. Miałam na sobie tyle ciuchów, że gdyby ktoś zechciał klepnąć mnie w tyłek to i tak bym nie poczuła 😉 Wyglądałam jak wielka, splątana włosami kula ubrań, a i tak było mi zimno. Na pocieszenie mogłam porobić zdjęcia i Gajowy nawet powstrzymał się od złośliwych komentarzy na temat moich nieudolnych prób zrobienia czegoś ładnego. Jak zwykle nic nie wyszło, ale jestem tak bezwstydna, że i tak pochwale się Wam moimi foto-beztalencio-koszmarkami. A co!

Spacer najlepszym sposobem na bałagan w domu

Czy to nie genialne? Aparat był mądrzejszy ode mnie i uzmysłowił mi, że nie idzie jednocześnie sfocić koron drzew i drogi. Kto by pomyślał, bo na pewno nie ja, z mózgiem zamarzniętym około 5 sekund po wyjściu z samochodu.

zima14

 

YOLO, jest niedziela – Jak widzicie taki znak w lesie (nawet w zimie) nie wchodźcie tam. Oberwanie w łeb spadającym drzewem nie jest najprzyjemniejszym uczuciem, a na dodatek ostatnim w Waszym życiu. 
zima8

 

Takie coś z takim czymś, powinnam tu wrzucić jakiś nostalgiczny cytat o miłości, przemijaniu or smtg, ale szanujmy się 🙂 Popatrzcie sobie jak wygląda las w zimie.

zima12

Znaleźliśmy też tropy jakichś zwirzont. Nie wiem jakich, nie znam się to nie będę kozaczyła jak mądrala, która zawsze chętnie się wypowie nawet jak nic nie wie. Najpierw widzieliśmy sarenkę, później miejscówkę dzika, a na koniec przed samym nosem przedefilowało nam stadko jeleni, a dokładniej Pani Łania z cielakami, które już dorównywały jej wzrostem.

PS: Sarna nie jest żoną Pana Jelenia.
Edit: Gajowy mówi, że to sarny – potwierdzone info!

zima10

 

Jedyne dzikie zwirzonta jakie udało się sfotografować. Jedno groźniejsze od drugiego.zima11

 

Cholera jakie wielkie korniki w tym lesie… 😉
zima7

 

Ścięta drzewa, ścięte głowy. Mimo mrozu w powietrzu nadal unosił się silny zapach żywicy.
zima13

 

Wreszcie coś zielonego! Nie, nie znaleźliśmy plantacji marihuany…

zima6

 

Znowu dzikie zwirzonta. Ze zbyt krótkimi łapkami, by pokazać jak okrąglutkie są z czterdziestoma warstwami ubrań 😉 Eskimosi górą!

zima9

 

.O jakie ładne choinki, czekaj cyknę…
.Gdzie ty tam bombki i światełka widzisz?!
– Ło dżyzys, dobraaaa, ŁADNE SOSNY. SOSNY, OKEJ? Czekaj cyknę…

zima5

 

Zimo, ładna jesteś, ale idź już sobie. Jesteś trochę monotematyczna. I zimno mi w stópki.

zima

 

Morał? A kto Wam powiedział, że każda notka musi go mieć? Jest niedziela. Dziś się nie myśli 🙂 Idźcie na spacer!

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, przeczytaj grudniowy spacer z przepisem na życie, praktycznie nigdy nie tworzę tego rodzaju wpisów, myślę, że będziesz pozytywnie zaskoczony 🙂 

Pozdrawiam, 
Zamarznięta Miniaturowa
Nie zapomnij o odnalezieniu Pani Miniaturowej na Google+