Praca, która hańbi? Żadna!

Posted on Posted in Osobiście

Byłam wczoraj na firmowej imprezie. Bez wdawania się w szczegóły powiem, że było to coroczne podsumowanie naszych działań oraz przedstawienie planów na najbliższy rok. Znalazł się także czas na dobrą zabawę we wspólnym gronie. Było profesjonalnie, elegancko, a jednocześnie na luzie i to się chwali organizatorom – brawo! Świetnie wykonana praca. Wyśmienicie się bawiłam. 

Jednocześnie od wczoraj krąży mi po głowie pewna natrętna myśl. Wciąż słyszę pod kopułką, jak pewna osoba ponad półtora roku temu śmiała się ze mnie. Ze świeżo upieczonej pani magister ekonomii, która podniecała się jak świnka w błotku, że zaledwie dwa tygodnie po obronie, znalazła pierwszą pracę. Na początku staż, jakżeby inaczej. Jednak to nie był staż za pół darmo, lecz za kwotę X (połowa polaków tyle zarabia na stałe, więc na start to i tak było dla mnie łał), co jak na kogoś totalnie bez doświadczenia, bez pleców, ale za to z pełnymi gaciami strachu, było jak najbardziej do przyjęcia.

Cieszyłam się, że są ludzie, którzy chcą mnie czegoś nauczyć, nie przeszkadza im moja niepełnosprawność i…cholera, oni mi nawet zapłacą! Yaaay!!! Moją radość zgasiło pogardliwe „będziesz handlarą…” i dalej nastąpił bełkot człowieka (z takim sobie wykształceniem, bez mega wypasionego prestiżowego zawodu), który najzwyczajniej w świecie sprawił mi przykrość. Złośliwie i z premedytacją. Przygasił moją radość, ale i zrodził bunt, że nie! Wcale nie będę handlarą tylko pracownikiem zupełnie innego działu, dbającym o klientów i firmę, bo tak mnie wychowano, że powierzoną pracę trzeba wykonywać sumiennie, najlepiej jak się potrafi. Tylko tyle i aż tyle.

A nawet, gdybym jednak kiedyś została tą „handlarą” to co z tego? Czy osoba, która coś sprzedaje jest gorszym człowiekiem? Czy to jest mniej wartościowa praca? Czy powinniśmy się tego wstydzić? Gospodarka światowa oparta jest na handlu, codziennie każdy z nas bierze w nim udział. To chyba nie jest takie straszne, gdy idziemy do sklepu i kupujemy bułki? Czy gardzisz panią sprzedawczynią w piekarni? Nie sądzę! Aż wstyd, że niektórzy dorośli ludzie wciąż żyją tak żałosnymi stereotypami.

Żadna praca nie hańbi i w życiu bym nie wpadła na tak idiotyczny pomysł, by śmiać się lub oceniać kogoś pod kątem tego gdzie pracuje, ani tym bardziej nie wstydziłabym się tego, czym sama się zajmuję. Chyba, że byłoby to nielegalne 😉 Dlatego pamiętaj, jeżeli wiedziesz smutne życie bez perspektyw i nie masz ciekawszych zajęć niż sprawianie ludziom przykrości, mam dla ciebie dobrą radę – PIEPRZ SIĘ!

Moje życie – moja praca. Wcale nie gorsza od twojej. I oby nigdy nie powinęła ci się noga, byś nie musiał pracować w zawodach, którymi teraz otwarcie gardzisz. Lub, żeby Twoje dziecko nie powiedziało Ci kiedyś, że wstydzi się tego co robisz. Weź to pod rozwagę.

Pozdrawiam,
Pani Miniaturowa

(Visited 180 times, 1 visits today)
  • Popieram! Żadna praca nie hańbi. Sama usłyszałam, że po macierzyńskim brak mi ambicji, albo że dobrowolnie się zdegradowałam. To, że mam pracę, a co za tym idzie, będę miała pieniążki, nie liczy się. Tak źle i nie mając pracy w zawodzie też byłoby niedobrze ….

  • Ależ to jest jedyna słuszna puenta.
    Jak się komuś nie podoba to „mam dla ciebie dobrą radę – PIEPRZ SIĘ!”. Bo żadna praca nie hańbi dopóki jest uczciwa.

  • To co napisałaś, to wielka prawda i życzyłabym sobie i nam wszystkim, żeby ludzie ją wyznawali. Niestety, nie jest tak. Ja dostałam falę hejtu, bo poszłam rozdawać ulotki. Po maturze…

  • Powodzenia w Twojej pracy. Oby efekt łał był zawsze z Tobą. 🙂

  • Ludzie niestety tacy są. Pamiętam jak w wakacje przed studiami pracowałam w sklepie nad morzem żeby trochę dorobić. Upały nieziemskie, prawie 40 stopni w środku. Komentarze ludzi? Trzeba się było uczyć dziewczyno to nie musiałabyś tak ciężko pracować.

  • Dokładnie tak – żadna praca nie hańbi!
    Bo ten co sprząta, ten kto piecze chleb, ten kto leczy ludzi, ten kto jest sprzedawcą, itd… każdy jest potrzebny i żadna z tych prac nie przynosi hańby.

  • Milicyja

    Dobry wpis. Sama znasz moją sytuację, wiesz gdzie pracowałam i za ile i też się tego nie wstydzę. Codziennie robię z tego atut, z dumą na rozmowach o kolejną pracę o tym mówię: o zdobytym doświadczeniu, o satysfakcji z każdego własnoręcznie zarobionego grosza. Wolę tak, niż nie robić nic.

  • Praca Hańbi! Ale ta, której nie chcemy wykonywać. Sam świadomie wybrałem zawód handlowca i na co dzień obracam elektroniką użytkową, pakietami medycznymi a od czasu do czasu pomagam ludziom uzyskać większą kasę od ubezpieczyciela. Gdybym kopał rowy to było by to dla mnie hańbiące, ponieważ nie chcę tak żyć. Poza tym Sprzedaż to umiejętność przyszłości i pieprzyć hejterów!

  • Ktoś, kto Ci to powiedział musiał mieć chyba kolosalne kompleksy.
    Ale spokojnie, bez nerwów. Też znam takie osoby, niestety.
    Wróć. Znałam 😉

  • Nie wierzę, że Twój znajomy potrafił być tako podły… Moim zdaniem staż i to tak dobrze płatny… trzeba się cieszyć, że koleżance sie udało, a nie podcinać skrzydła!
    Niektóre osoby są tak zazdrosne, że aż mnie to przeraża!
    Moim zdaniem handel jest chyba najbardziej rozpowszechniona gałęzią gospodarki, więc wieeeele osób tu znajduje zatrudnienie i co w tym złego? – nic 🙂

    • Niektórzy najwyraźniej muszą sobie poprawiać samoocenę poprzez pociskanie innym ludziom 😉

  • Ja też uważam, że żadna praca nie hańbi. Ja chętnie bym poszła do pracy za 2 koła, gdzie niektórym dla takiej kasy nie chce się tyłka z domu ruszyć.

  • Zawiść ludzka nie zna granic. Dla niektórych wszystko jest złe i nic na to nie poradzisz. Uczciwa praca jest dobra i nie ważne czy ktoś jest sprzątaczką, lekarzem czy handlowcem. Jeśli pracuje uczciwie to wszystko gra.

  • Dobrze, że poruszyłaś ten temat. Olejowy ludzie składają się tylko z pogardy dla innych