Nie przeszkadzaj – mamusia rozmawia!

„Nie przeszkadzaj – mamusia rozmawia”, słyszą każdego dnia miliony dzieci na całym świecie. Niecierpliwie drepcąc z nogi na nogę szarpią mamę za bluzkę domagając się natychmiastowej uwagi powtarzając jak mantrę „mama! mama! mama!”. Jak tego uniknąć?

Dzieci gdy chcą nam coś powiedzieć, pokazać lub zapytać muszą to zrobić teraz, natychmiast. Mało który maluszek potrafi cierpliwie poczekać, aż mama skończy rozmowę, albo trwa to dla niego za długo i w końcu nie wytrzymuje i coraz mocniej domaga się naszej uwagi. Niektórzy rodzice zupełnie nie radzą sobie z tą sytuacją i po chwili próba rozmowy przypomina pandemonium, gdzie mama udaje, że nie słyszy dziecka, a na dodatek stara się je przekrzyczeć rozmawiając z koleżanką.

Nie przeszkadzaj – mamusia rozmawia!

Dziecku mamina uwaga się należy, a także zasługuje ono na szacunek. Tak proszę państwa, dzieci i ich uczucia też się szanuje. Skoro nieuprzejmie jest spławić kogoś kto próbuje wtrącić się do rozmowy lub zaczyna „przepraszam, czy mógłbym tylko…”, a ktoś gada dalej nie pozwalając mu dojść do głosu i nie zwracając na niego uwagi, to czemu „nie przeszkadzaj – mamusia rozmawia” jest ok? Nie robi tego bez powodu, ono naprawdę uważa to co chce Ci przekazać za niesamowicie ważne, więc daj mu możliwość to powiedzieć, ALE naucz je czekać. 

Omen raczej nie przeszkadzał mi w rozmowach z koleżankami, więc żadnych sposobów opracowywać nie musiałam. [Co innego, gdy zapraszałam na obiad Gajowego. Wtedy młody na dwie godziny zmieniał się w szatana i wychodził ze skóry bylebyśmy tylko nie mogli spokojnie porozmawiać. Ale chyba wiadomo czemu to robił. Wyczuł, że „mama nie jest już tylko dla niego”, bo pojawił się nowy Samiec Alfa, któremu mama poświęca uwagę 🙂 Był małym zazdrośnikiem!]

Cierpliwa i wyrozumiała koleżanka mogłaby zaproponować mamie z kłopotliwym maluszkiem, aby ta rozwiązała szybko sprawę dziecka i wtedy będzie mogła wrócić do rozmowy. Przynajmniej taka jest moja utopijna wizja świata 😉 Jednocześnie uważam, że nie powinniśmy tego wymagać od koleżanek zbyt często. Nie każdy musi być oazą spokoju (ja np. nie jestem) i cierpliwości. 

Jak uniknąć nieprzyjemnego dla nas „nie przeszkadzaj – mamusia rozmawia”? Naucz malucha cichego komunikowania, że ma coś ważnego do powiedzenia, ALE nie zapomnij o nauczeniu go czekania cierpliwie przez minutkę. Pamiętaj droga mamo! To zawsze musi być max minutka, bo kilkulatek nie da rady czekać dłużej. Zresztą komu ja to tłumaczę, przecież wiesz 🙂 

W jaki sposób to zrobić? Poza zwyczajowym tłumaczeniem (które nie zawsze dociera do małej główki) można nauczyć dziecko sygnalizować za pomocą gestów, że ma coś do powiedzenia. Jakiś czas temu wyczytałam na pewnej stronie (wtopa, bo nie pamiętam jaka to strona była) genialny pomysł! Prosty, cichy i pełen szacunku dla rozmówcy i dziecka.

Maluszek podchodzi do mamy i kładzie rączkę na jej biodrze, talii, ręce, a mama kładzie swoją rękę na jego dłoni dając dziecku jasny komunikat „tak wiem, że chcesz mi coś powiedzieć, za moment porozmawiamy”. Mama ma spokojnie dokończyć zdanie, lub poczekać aż koleżanka skończy mówić i wtedy może się odwrócić do dziecka i poświęcić mu maksimum uwagi. Genialne w swej prostocie, prawda? Pokazujemy w ten sposób dziecku, że nawet, gdy jesteśmy zajęci to zawsze znajdziemy czas, by móc poświęcić mu uwagę. Dziecko nie czuje się odtrącone, niezauważane, niewysłuchane, jego potrzeba zostaje zaspokojona.

Nie obiecuję, że ten sposób zadziała już za pierwszym razem, ale myślę, że jeżeli będziecie regularnie z dzieckiem ćwiczyć to już wkrótce Twoje rozmowy nie będą przerywane irytującym „nie przeszkadzaj – mamusia rozmawia”. Grunt to cierpliwość i konsekwencja, a wkrótce osiągniecie sukces, na którym skorzystacie oboje – Ty i Twoje dziecko.

Jak reagowali Twoi rodzice, gdy próbowałeś przerwać im rozmowę?

Pozdrawiam,
Pani Miniaturowa